wtorek, 21 kwietnia 2009

Pora prac ogrodniczych

W ostatnią niedzielę znowu byliśmy z żoną na działce. Spędzone tam kilka godzin wykorzystaliśmy na prace w ogrodzie. Czy raczej na prace przystosowujące parę fragmentów działki do pełnienia funkcji ogrodu.

W drodze na działce wstąpiliśmy do marketu i kupiłiśmy trzy dwudziestolitrowe worki substratu torfowego i jakieś nasiona. Żona wybrała sobie jakieś kwiatki, ja kupiłem dwie torebki nasion bobu. Bób bardzo lubię, mamy sporo miejsca w zamrażarce, więc będzie gdzie go przechowywać, jeśli się nam, rzecz jasna, uda.

Robotę na działce zaczęliśmy od bobu. To znaczy przekopaliśmy mały kawałek ziemi w kształt jednej grządki i wysypaliśmy tam worek torfu. No i posadziliśmy nasiona, na zakończenie podlewając wodą.

W drugiej kolejności posadziliśmy pięć wykopanych nieco wcześniej od żony dziadka krzaczków o urodziwych liściach i kolczastych łodygach, których nazwy nie pamiętam.

Potem przed rzędem krzaczków zrobiłem kolejną grządkę, tym razem na kwiatki, które zostały tam posiane.

Ale najwięcej czasu spędziliśmy w zadrzewionej części działki, sadząc grzyby.

Nie, nie pomyliłem się. Naprawdę sadziliśmy grzyby. Kupiłem jeszcze zimą na Allegro suszoną grzybnię, która po wsypaniu do ziemi (pod drzewem) zamienia się w żywą grzybnie, z której potem wyrastają borowiki, kozaki i inne jadalne grzyby. Kupilem tego kilka opakowań i w kilkudziesięciu miejscach wsypaliśmy w ziemię tego preparatu. Ciekawe, czy coś z tego wyrośnie. Jesienią na pewno nie omieszkam się pochwalić osiągnięciami.

Brak komentarzy: