niedziela, 10 maja 2009

Jest działka do kupienia

Kilka razy pisałem już tu różne wpisy z cyklu moja działka i dom. Zaczęło się od kupienia tej działki półtora roku temu. Narzekałem wtedy, że działka jest tak wąska i że z przyjemnością dokupiłbym kilka metrów z sąsiedniej działki.

Więc teraz jest ku temu okazja.

Byłem na działce we czwartek, podlać roślinki, skosić trochę trawy, trochę turystycznie… No i podjeżdżając na działkę zobaczyłem wbitą w ziemię obok mojej działki tablicę z napisem "do sprzedania" i numerem telefonu. Numer wbiłem w komórkę, zaparkowałem, zadzwoniłem.

Odebrała jakaś pani, na słuch była to czyjaś babcia. Powiedziałem jak się nazywam, że mam sad obok ich działki i że z przyjemnością dokupię kawałek gruntu. Zapytałem o dwie rzeczy: ile działka ma metrów i ile kosztuje.

Dowiedziałem się, że ma powierzchnię 1,43 ha, czyli lekko licząc niemal dwa razy więcej, niż moja. I dowiedziałem się, że jej cena wynosi 16 PLN za metr kwadratowy. Czyli ok. 230 000 PLN.

Powiedziałem, że ta cena jest zdecydowanie zbyt wysoka i że oni się o tym wkrótce przekonają. Powiedziałem, że świadom jestem, że hektar ziemi rolnej w okolicy jest wart około 20 000 PLN a na tej działce wcale za bardzo nie można się budować (tylko do 100 m od drogi i 50 m od drugiego końca). I że w związku z powyższym cena tej działki jest dużo za duża.

Naprawdę, nie wierzę, żeby tę działkę udało się tym ludziom za takie pieniądze sprzedać, bo niby komu?

Rolnik takiej działki nie kupi, bo taka ziemia nigdy się nie zwróci. Nie ma takiej opcji.

Ktoś pod budowę domu też działki nie kupi, bo jest zbyt duża i zbyt droga. Za 220 000 to można kupić małą działkę (600 m2) i zbudować tani dom. Nawet ktoś bardzo bogaty nie będzie potrzebować na siedlisko takiego olbrzymiego kawałka gruntu. I nie za takie pieniądze!

Deweloper też tego nie kupi na osiedle, bo przecież zabudować działkę można tylko na kawałku…

Jestem więc głęboko przekonany, że na jesieni uda mi się kupić tę działkę za 50 000 złotych. Jeszcze zobaczycie. ;-)

3 komentarze:

Stella pisze...

życze powodzenia i mam nadzieje ze uda Ci sie zakupic działkę za 50 tys :D

eksi pisze...

Witam:)
No pewnie że Ci się uda kupić to po niższej cenie:) Pamiętaj jednak, żeby nie dawać po sobie poznać, że bardzo zależy Ci na zakupie tej ziemi. Zdaję sobie sprawę z tego, że w mojej radzie wkrada się pewna schizofrenia, po jak nie dać po sobie poznać, że nie jesteś szczególnie zainteresowany kupnem od sąsiada działki, a z drugiej strony przedstawić się jako osoba dysponująca prawem własności działki sąsiedniej,a przecież prędzej czy później będziesz musiał o tym wspomnieć, a to w obiektywny sposób przedstawia Ciebie jako osobę szczególnie zainteresowaną transakcją. W każdym razie ja bym na Twoim miejscu na razie czekał i nie wracał do tematu. A w przyszłości może uderzył przez biuro pośrednictwa. Zapłacisz może prowizję, ale oni zwykle mają większą siłę perswazji. Sąsiad może przystanie na zasugerowaną przez nich cenę bo ulegnie przeświadczeniu , że taka cena transakcyjna jest rzetelna i obiektywnie odpowiada wartości rynkowej nieruchomości. pozdrawiam - stały czytelnik Twojego blogu - eksi@o2.pl

Krzysztof Lis pisze...

Zupełnie przeoczyłem Wasze komentarze i mi strasznie głupio, że odpowiadam dopiero po 2 miesiącach.

@Stella: nie podziękuję, bo to ponoć przynosi pecha. ;)

@eksi: za pomysł z biurem pośrednictwa dzięki wielkie, sam na to nie wpadłem -- rzeczywiście oni mają lepsze pojęcie niż ktokolwiek inny, jaka jest realna wartość nieruchomości, odzwierciedlana choćby przez cenę transakcyjną a nie ofertową.

W międzyczasie (w zeszłym tygodniu) zadzwoniłem z innego telefonu, nie przedstawiając się, dowiedziałem się, że działka jest wciąż do sprzedania i wciąż za te same, nieludzko duże, pieniądze. I że ludzie dzwonią, bo działka ładnie położona -- w sumie pod numerem telefonu nie ma ceny, więc dzwonią. ;)