sobota, 26 grudnia 2009

Lokalizacja domu na dzialce

Od kiedy dowiedziałem się, że znaczną część energii do ogrzewania można pozyskać z energii słonecznej, zapaliłem się do tego pomysłu. Niestety, nie zawsze jest to łatwe. Aby dom mógł wykorzystywać ogrzewanie słoneczne, musi być dobrze zaprojektowany. Ale to nie jedyne ograniczenie -- on musi być bowiem również odpowiednio usytuowany.

W dzisiejszym wpisie kilka słów na temat tego, jak to wygląda w przypadku naszej działki...


Jak wspominałem, największym ograniczeniem naszej działki jest to, że jest wąska. Bardzo wąska nawet. Może nie ekstremalnie wąska, bo nasze 17 metrów przy pojawiających się na rynku nawet 10-11-metrowych działkach to sporo. Ale jak na jej powierzchnię jest bardzo nieproporcjonalnie wąska...

Poniższy rysunek przedstawia szkic sytuacyjny naszej działki. Nasza jest ta obramowana czarnym kolorem. Brązowe obiekty to istniejące już na sąsiednich działkach budynku. Pole wypełnione czarnymi grochami to sady -- u mnie śliwkowy, u sąsiada bodaj wiśnie. Pole żółte to działka na sprzedaż. A szara gruba linia to asfaltowa droga.


Ponieważ obrazek wykonałem w oparciu o zdjęcie satelitarne, spodziewam się, że północ na tej mapce jest dokładnie u góry. A to oznacza, że ze względu na przepisowe odległości od granic działki (zielone pola) nie będzie mi łatwo usadowić na działce domu. Jego wielkość będzie rzędu 10x6 metrów, co też mniej więcej jest uwzględnione na mapce.

Nie dam rady ustawić tak dużego domu dokładnie wzdłuż osi wschód-zachód. Największa elewacja będzie ustawiona więc ze sporym odchyleniem od kierunku południowego. Chyba ideałem byłoby tylko niewielkie odchylenie w stronę zachodu, bo jako że rano w Polsce często panują mgły, więcej energii słonecznej możemy pozyskać przy skierowaniu domu czy kolektora nieco na zachód...

Martwię się trochę zacienianiem domu przez budynki sąsiada i jego sad. To nie wydaje się być poważnym problemem, bo przecież sad to drzewa liściaste, które zimą tracą zdolność zacieniania. Zresztą nie są duże, jak to drzewa owocowe.

Mojego sadu oczywiście spory kawałek będę zmuszony wyciąć, co zacząłem już zeszłej zimy...

Brak komentarzy: