czwartek, 14 stycznia 2010

Warianty budowy domu

Praktycznie zdecydowaliśmy, że tej wiosny ruszamy z budową domu. Jeszcze zimą dogadamy się z firmą, która miałaby nam ten dom zbudować, załatwimy projekt i ruszymy z papierologią.

A co będzie dalej, to jeszcze nie wiadomo. Bo, póki co, mamy dwa warianty do rozważenia.


Pierwszy, to budowa domu jeszcze w tym roku. Czyli zaczynamy i kończymy od razu. Następnie wykańczamy dom do niezbędnego minimum (niezbędnego do natychmiastowego wprowadzenia się), wprowadzamy się i mieszkamy. Pozbywamy się mieszkania i martwimy się dalej tylko i wyłącznie spłatą kredytu.

Drugi, to rozpoczęcie budowy domu i zawieszenie jej na etapie fundamentów (zapewne będzie to płyta fundamentowa). Latem za to przeprowadzimy się z naszego małego, jednopokojowego mieszkania, do większego, które kupią w międzyczasie moi rodzice. Oni chcą kupić mieszkanie dwu- lub trzypokojowe i przeprowadzić się do niego za 10 lat, na emeryturze. Do tego czasu moglibyśmy sobie w nim mieszkać, choć nie przewiduję, byśmy mieli tam mieszkać dłużej, niż 2-3 lata. W tym czasie będziemy składać pieniądze aby dokończyć budowę za 2 lata ze znacznie mniejszym kredytem, niż gdybyśmy mieli ruszyć i skończyć teraz.

W zasadzie decydującym czynnikiem będą, jak bardzo często, finanse. Zobaczymy, ile będzie nas kosztować kredyt, i ile będziemy musieli wydać pieniędzy na jego spłatę. Nie wiemy jeszcze, ile będzie kosztować budowa domu, a od tego trzeba wyjść.

Po przeprowadzce na wieś, do nowego domu, ja chyba rzucę moją etatową pracę w Warszawie. Nie będzie mi się chciało stamtąd dojeżdżać. I to będziemy musieli wziąć pod uwagę wybierając odpowiedni wariant. Bo bez etatu trudniej będzie nam spłacać kredyt.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Pozwól młody człowieku, że przedstawię kilka uwag:
- po pierwsze Twój blog staje się nudny. Rozumiem, że chcesz na nim zarabiać, ale od jakiegoś czasu przepisujesz ( w najlepszym wypadku streszczasz) artykuły wydawnictw bodowlanych ( zauważyłem dziwną korelację między wątkami przez ciebie poruszanymi, a kolejnymi numerami czasopism budowalnych). Wątki te pozostają również w luźnym związku z początkową tematyką tego blogu ( działka). Brak więc miejsca na początkowy entuzjazm, który ustąpił komercji;
- po drugie zdecyduj się co chcesz robić i bądź konsekwentny w swych zamierzeniach. Nie zmieniaj strategii wraz z każdym wpisem, a jeżeli to robisz - dobra rada jak chcesz żyć z pisania blogów- to wytłumacz to swoim czytelnikom. Najpierw Drwęca, potem jakiś dom w okolicy, działka sąsiada teraz - Ty budujesz. piszesz tak beztrosko, a przecież życie takie nie jest. nie wiesz nawet za co chcesz wystartować z budową ( pewnie nawet na oczy nie widziałeś w banku wniosku o udzielenie kredytu, nie wiesz pewnie czy kredyt dostaniesz i czy będziesz mógł go spłacić), ale śmiało piszesz że tej wiosny będziecie startować. Było kiedyś takie radzieckie przysłowie...., ale przez grzeczność nie przytoczę go tutaj in extenso licząc na inteligencję adresata ….. Nie wiesz pewnie też jakie trzeba spełnić warunki formalne, by wystartować z inwestycją ( nie jest łatwo - uwierz prawnikowi z długim stażem). wszystko jest oczywiście do załatwienia, ale jak chcesz być poważny - to podejmuj te problemy, szukaj odpowiedzi i zamieszczaj to w blogu. No - ale Ty już chcesz dogadywać się z firmą - wykonawcą. To jest śmieszne i wskazuje na brak profesjonalizmu.
Konkludując, jak tak dalej będziesz podejmował problematykę, to z pewnością w przyszłości utracisz swoich czytelników, co oby nie nastąpiło, bo dobrze Ci życzę i trzymam kciuki:)

Krzysztof Lis pisze...

@Anonimowy: wskaż proszę przepisane / streszczone artykuły z wydawnictw budowlanych opublikowane na tym blogu.

Piszę beztrosko, bo mogę sobie na to pozwolić. Od dwóch lat wiem też KTO mi ten dom wybuduje i w jakiej technologii. I wcale mi w tym nie przeszkadza fakt, że nie ruszyłem z procedurami. Dopóki nie zacząłem budować domu, mogę bez strat z tego pomysłu zrezygnować i zmienić zdanie na cokolwiek innego. Gdy klamka zapadnie, na pewno o tym napiszę. Dopóki waham się między kilkoma koncepcjami, dopóki pojawiają się nowe, piszę też o nich... Cel jest jeden -- wyprowadzić się z ciasnego mieszkania jak najszybciej możliwe. Tego celu się trzymam. Środki do jego realizacji są dla mnie już znacznie mniej istotne.

Nie o wszystkich aspektach związanych z budową czy kupnem domu piszę. Nie napisałem na przykład o tym, ile mam na ten cel pieniędzy i na co mogę sobie pozwolić. Nie napisałem, ile z żoną zarabiamy, ile mamy zdolności kredytowej, i tak dalej. I robię to celowo, bo nie chcę dzielić się wszystkimi szczegółami, zwłaszcza tymi wrażliwymi.

Być może powinienem to wszystko czytelnikom wyjaśnić. Dzięki za sugestię.