wtorek, 11 maja 2010

Dylematy zakupowe

Nie raz pisałem tu chyba na blogu, że marzy mi się kupienie jeszcze sporego kawałka ziemi. Bo chciałbym mieć jej łącznie z kilka hektarów...

Jest to trochę irracjonalne, bo rolnikiem być nie chcę. Nie chcę uprawiać tej roli w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Nie chcę orać, siać, opryskiwać i zbierać. Chciałbym gospodarować permakulturowo, zorganizować sobie jakiś fajny ogród leśny, a oprócz tego mnóstwo miejsca zmarnować na kompletnie bezproduktywne miejsca takie, jak na przykład staw kąpielowy.

Pierwszym pomysłem na powiększenie gospodarstwa byłoby dokupienie sąsiedniej działki, co wydaje się być najlepszym wyjściem. Kłopot polega na tym, że jedna z trzech współwłaścicielek działki ostatnio zmarła i przez to sprawa mocno się zagmatwa. Teraz o przyszłości działki decydować będą nie trzy siostry, tylko dwie siostry i spadkobiercy trzeciej. A kim będą ci spadkobiercy, to się dopiero okaże, po sprawie spadkowej.


I teraz możliwości są dwie:
  • spadkobiercy będą mieć ciśnienie na szybką sprzedaż działki, żeby spieniężyć spadek i jakoś się pieniędzmi podzielić (co jest zawsze łatwiejsze, niż podział skrawka ziemi), co przy cenie ofertowej (16 PLN/m2 działki rolnej o powierzchni 1,4 ha) jest nierealne, więc cena będzie musiała spaść, albo działka zostanie podzielona,
  • cena się nie zmieni, albo wręcz wzrośnie, bo spadkobiercom będzie zależało na tym, by jak najwięcej na transakcji zarobić, a dodatkowo negocjacje będą jeszcze trudniejsze, bo osób do przekonania będzie więcej.
Rozglądamy się więc od czasu do czasu po okolicy. W sobotę żona znalazła do kupienia 4 ha działki za Skierniewicami, w gminie Maków. Działka o powierzchni 4 hektarów ma szerokość 25 metrów, czyli jest znacznie bardziej ustawna, niż to, co mamy w tej chwili. A oprócz tego znacznie dłuższa, co jest w sumie nieistotne. I kosztuje tylko 100 000 PLN.

Tylko, bo przy odrobinie szczęścia za takie pieniądze moglibyśmy sprzedać to, co mamy teraz (0,73 ha). A tam też bez specjalnego problemu można się wybudować...

Inżynieria finansowa nigdy nie była moją mocną stroną. Umiem tylko oszczędzać. A tu potrzeba jakichś sztuczek, żeby niedużym kosztem kupić tę dużą działkę... Więc chyba spróbujemy wystawić tę, którą mamy teraz, na sprzedaż na Allegro i zobaczymy, na ile możliwa jest jej sprzedaż... Jeśli udałoby się ją sprzedać, to nie musielibyśmy ruszać oszczędności, które tak z uporem maniaka ciułam na budowę domu...

Jeśli to się nie uda, spróbuję odkupić choćby część tej sąsiedniej działki. Może rozwiązaniem byłoby jej podzielenie tak, aby część nadająca się pod zabudowę została jedną osobną działką, a reszta -- drugą? Wtedy ta część budowlana mogłaby zostać sprzedana za te 16 PLN, ile być może jest warta, a resztę może udałoby mi się kupić za 2-3 PLN/m2?

Brak komentarzy: