wtorek, 13 lipca 2010

Wyłączenie części działki z produkcji rolnej

Dziś żona odebrała mi z poczty pismo od starostwa o następującej treści.

Na podstawie (...) po rozpatrzeniu wniosku Pana Krzysztofa Lisa w sprawie zezwolenia na wyłączenie z produkcji rolnej części działki (...) umarzam postępowanie w przedmiotowej sprawie.
(...)


Projektowana budowa [budynek gospodarczy -- przyp. KL] (...) zlokalizowana jest na gruntach o łącznej pow. 1 266 m², określonych wg ewidencji gruntów jako sady na gruntach ornych kl. IVa. W obrębie tych gruntów gleby pochodzenia organicznego nie występują, co powoduje, że (...) teren ten nie mieści się w katalogu gruntów podlegających ochronie, zatem nie jest wymagane zezwolenie na wyłączenie wymienionych gruntów z produkcji rolniczej przed uzyskaniem pozwolenia na budowę [nota bene nie chcę pozwolenia, bo będę to budować w trybie zgłoszenia zamiaru prowadzenia robót budowlanych -- przyp. KL]. (...)

Po faktycznym wyłączeniu przedmiotowego terenu z produkcji rolnej, inwestor zobowiązany jest do dostarczenia Staroście stosownej dokumentacji geodezyjnej niezbędnej do wprowadzenia zmiany w ewidencji gruntów i budynków, polegającej na wyłączeniu tych gruntów z klasyfikacji gleboznawczej. (...)
Choć nie jestem prawnikiem, w życiu przeczytałem i napisałem pewnie kilka setek pism urzędowych (taka praca). Mimo to, nie bardzo zrozumiałem treść tego pisma w kontekście wcześniejszych informacji od starostwa.

Dowiedziałem się, że muszę wystąpić o tą zgodę, bo mam część działki zaewidencjonowaną jako sad. Czy naprawdę nie było wiadomo, że ta gleba tam jest pochodzenia mineralnego? Nikt wcześniej tej ścieżki nie przerabiał? Czy jeśli jedyną przeszkodą był brak opinii gleboznawczej, nie wystarczyłoby dołączyć ją do zawiadomienia o planowanym rozpoczęciu robót budowlanych, bez uruchamiania osobnego postępowania?

Nic to. Tak to już w życiu bywa. Teraz biorę się za przygotowanie tego zawiadomienia i w poniedziałek albo jeszcze lepiej w piątek posyłam je do starostwa.

Brak komentarzy: