niedziela, 22 sierpnia 2010

Prawie podpisałem umowę z PGE ZELT

Prawie podpisałem umowę z PGE ZEŁT. Prawie, bo do podpisania umowy potrzebuję jeszcze jednej, niesamowicie ważnej rzeczy.

Jak wiadomo, dziś zakłady energetyczne stawiają skrzynki w linii ogrodzenia. Tam ma się znaleźć licznik, który później inkasent będzie sobie łatwo zczytywał. Żeby nie musiał wchodzić do mnie na działkę, dawać się pogryźć psu. Tymczasem, u mnie na działce nie ma ogrodzenia, więc biedny zakład energetyczny nie wie, gdzie mi skrzynkę z licznikiem postawić.

Powiedziano mi więc, żebym pojechał do urzędu gminy i żeby mi narysowali na mapce kreskę oznaczającą miejsce, w którym mogę postawić ogrodzenie. Pojechałem. Tam zaś dowiedziałem się, że przecież droga, przy której mam działce, to droga powiatowa, więc nie powinienem tego załatwiać tu, tylko w zarządzie dróg powiatowych.

Oczywiście tamtego dnia (a był to wtorek, ostatni dzień urlopu) nie miałem czasu pojechać i tego załatwić. Nie miałem więc papierku niezbędnego zakładowi energetycznemu do podpisania umowy a zatem nie podpisałem jej.

W sumie sam jestem sobie trochę winien, bo nie powinienem przyjmować wszystkiego, co usłyszę, na wiarę, tylko to jeszcze telefonicznie potwierdzić tam, gdzie zostałem skierowany...

Brak komentarzy: