poniedziałek, 13 września 2010

Domek gospodarczy: plan

Od środy zaczynam urlop i na dwa tygodnie miałem pojechać na działkę, wziąć się za budowę domku gospodarczego ze słomy i gliny.

Im bliżej do tego terminu tym bardziej mam wątpliwości, czy to wszystko uda mi się zbudować.

Dlatego założyłem sobie dwa plany: minimum i maksimum.

Plan minimum przewiduje zbudowanie wiaty i zadaszenie jej. Wiata zostanie później przekształcona w budynek, tzn. z kostek słomy wymurowane zostaną ściany. Później ściany będą otynkowane. Potem okno, drzwi, i tak dalej. W każdym razie plan minimum na ten sezon to zadaszona wiata, która powinna mi pozwolić w miarę bezproblemowo przechować słomę na kolejny rok.

Plan maksimum to kompletny budynek, może bez okien i drzwi. Te zawsze zdążę wstawić w dowolny weekend. Oczywiście instalacja elektryczna i cała reszta, też powstaną dopiero później.

Wątpię, czy plan maksimum uda się osiągnąć. Ale plan minimum? Czemu nie. :)

Gorzej, że w piątek mam odebranie dyplomów studiów podyplomowych, które skończyłem niedawno. Albo przez trzy dni pozałatwiam wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia w domu, albo pojadę na działkę i wrócę na rozdanie dyplomów...

Brak komentarzy: