niedziela, 26 września 2010

Drugi weekend urlopu

spędziłem znacznie bardziej pracowicie, niż pierwszy.

We środę dostałem sygnał z tartaku, że drewno jest gotowe.

We czwartek rano z pomocą kolegi i przyczepy przywieźliśmy drewno na działkę. Tam rozładowaliśmy je na plac, obok słomy.


W piątek pojechałem do oddziału PGE, podpisałem umowę przyłączeniową. W ciągu 9 miesięcy mają mi podłączyć prąd. Spodziewam się jednak, że pójdzie to szybciej, w końcu robi to zewnętrzna firma, której pewnie zależy na pieniądzach a za parę miesięcy będzie już zima.

W sobotę pojechałem na działkę. Zacząłem sprzątać, tj. przenosić kupę gałęzi z jednego miejsca na drugie. I w zasadzie tylko tyle udało mi się zrobić, nawet nie całkiem, bo nie skończyłem. Oprócz tego wyznaczyłem dwa narożniki budynku. I pomalowaliśmy cztery filary lepikiem, żeby zabezpieczyć drewno przed wilgocią.

Dziś (nocowałem na działce) z pomocą żony dokończyłem sprzątanie gałęzi, wykopałem cztery pozostałości po śliwach i wyznaczyłem dwa brakujące narożniki.

Miałem znaaacznie ambitniejszy plan. O tej porze na działce powinny stać zabetonowane w ziemi filary i dwa poziome elementy, na których oprą się później krokwie.

A wyszło, jak widać.

Brak komentarzy: