niedziela, 5 września 2010

Wycinki ciag dalszy

I znów kolejne śliwy padły pod naporem mojej pilarki spalinowej. Pilarkę naprawiłem, to znaczy zaniosłem do sklepu, gdzie mieli mi sprzedać nową pompkę. Stanęło na tym, że sprzedali i zamontowali od razu, choć kosztowało to mnie nie 30 (pompka) a 50 (pompka + montaż) PLN. Przy okazji naostrzyłem łańcuch (6 PLN) i dokupiłem drugi (43 PLN), żeby w razie czego móc szybko wymienić łańcuch na drugi, ostry i pracować dalej.

A potem pojechałem na działkę ciąć dalej drzewa. Po drodze zaopatrzyłem się w paliwo, kupiłem całe 5 litrów benzyny. Potem się okazało, że zupełnie niepotrzebnie, bo ściąłem to, co miałem ściąć, na jednym zatankowaniu piły do pełna.

Padło 6 drzew, w większości gałęzie pociąłem i zrzuciłem na jedną wielką stertę. Części mi się już sprzątać nie chciało.

Potem dokarmiłem pszczoły (dostały trochę syropu cukrowego) i rozłożyłem karton przywieziony z domu w miejscu, w którym układałem go na wiosnę. Karton pochodził z kartonów po nowych meblach, których kupiliśmy ostatnio sporo, bo przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Od ubiegłego weekendu mieszkamy już w Warszawie, a dokładniej -- w Ursusie.

Brak komentarzy: