sobota, 30 października 2010

Kolejny dom do kupienia

Kolejny raz zamiast budować coś na działce oglądamy dom do kupienia. Który to już w tym roku? Chyba piąty. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że my przecież chcemy sobie dom zbudować.

Po co więc oglądamy domy wystawione na sprzedaż?

Ano cały czas liczę na to, że może uda się kupić dom taniej, niż by nam dom przyszło zbudować. Ten, który oglądaliśmy ostatnio, wydaje się spełniać to zadanie.

Pisałem w ubiegłym tygodniu, że mieliśmy pojechać obejrzeć dom o powierzchni ok. 120 metrów wystawiony za 100 000 PLN. I obejrzeliśmy go. Wygląda tak:




I wydaje mi się, że warto będzie spróbować go kupić.

Dom jako taki, w perspektywie kilku lat wymaga sporych inwestycji:
  • pomieszczenia w środku powoli zaczynają się domagać renowacji,
  • podłoga w jednym pokoju się zapadła,
  • ściany są nieocieplone i mimo, że grube, to na dzisiejsze standardy z pewnością są za zimne,
  • nieocieplony jest też strop,
  • okna są drewniane i wymagają natychmiastowego malowania, a za jakiś czas wymiany,
  • dach kryty jest eternitem, który oczywiście wymaga demontażu i utylizacji, a poza tym trzeba będzie chyba nieco zmienić więźbę dachową z racji zbyt małych okapów dla ocieplenia,
  • kocioł centralnego ogrzewania z pewnością domaga się wymiany,
  • dom o ile się zorientowałem pozbawiony jest wentylacji (kominów wentylacyjnych), trzeba więc będzie zamontować w nim instalację wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła.
Ogólnie roboty szykuje się sporo, ale nie zmienia to faktu, że dom nadaje się do natychmiastowego zamieszkania. Zupełnie inaczej, niż ten, który chcieliśmy kupić poprzednio. Ten ma już centralne ogrzewanie, łazienkę i szambo. 

Jest tylko jedna, z mojego punktu widzenia, istotna wada. Mianowicie działka, którą właściciele chcą wydzielić pod ten dom (w tej chwili stoi razem z drugim domem i budynkami gospodarczymi na dużej, trzyhektarowej działce), miałaby mieć tylko ok. 10 arów, czyli 1 000 m² powierzchni. Jak dla mnie to zdecydowanie za mało. Musimy ponegocjować, aby chcieli sprzedać nam tej ziemi trochę więcej...

2 komentarze:

ujemny pisze...

No to lipa, że oglądacie, garażu nie budujesz. Myślałem, że jescze coś w tym roku ruszy bo pogoda przednia. W zaistniałej wytuacji mam nadzieję, że to ty przyjedziesz do mnie budować w wakacje :)

Krzysztof Lis pisze...

Garażu nie buduję, bo nie mam z kim i kolejne weekendy z takiej czy innej przyczyny mijają bezproduktywnie. Może w długi weekend po 11.11 coś się uda zbudować, jeśli nie będzie padało, to będziemy próbować...