poniedziałek, 1 listopada 2010

Ludzie sami nie wiedzą, czego chcą...

Mieliśmy wczoraj pojechać po raz drugi do ludzi, którzy chcą sprzedać ten dom, o którym wspominałem ostatnio. Mieliśmy zabrać moich i żony rodziców, żeby zasięgnąć dodatkowej opinii.

Po czym okazało się, że ci ludzie, którzy chcą sprzedać dom, tak naprawdę wcale nie są tego pewni.

Właścicielką domu jest starsza pani, która przepisała go na swoją córkę i zięcia, w zamian otrzymując prawo do dożywotniego mieszkania tam. Teraz i ona musi się zgodzić na sprzedaż domu, ale po naszej wizycie u nich poprzednio chyba się rozmyśliła.

Może to dlatego, że chcieliśmy kupić od nich więcej działki, niż oni chcieli sprzedać? Albo z jakiejś innej przyczyny musieliśmy zrobić na niej złe wrażenie. W końcu miałaby nas do końca życia za sąsiadów, więc to musiał być ten właśnie powód...

Szkoda, nie powiem... Może im się jeszcze odmieni i będziemy mogli go kupić?

4 komentarze:

Sokomaniak pisze...

Pewnie myśleli że upchną ruderę jakiemuś frajerowi. A trafił się ktoś kto się zna na rzeczy i jeszcze chciał więcej ziemi.

Możliwe też że curusia już kopie dołki pod mamusią i sprzedaje jej chatę zanim ta jeszcze pożegnała się ze światem.

Krzysztof Lis pisze...

Problem właśnie, że to nie jest rudera... Dom jest naprawdę w niezłym stanie... Problemem chyba jest ta działka. No nic, prawdopodobnie nigdy się nie dowiem o co tak naprawdę chodzi.

Piotr Maruszak pisze...

Niestety takich ludzi nie brakuje. Jak ktoś mieszka 30 lat w jednym miejscu to trudno zdecydować się na sprzedarz. Jakby nie było, jest to więź emocjonalna :). Jednak wcześniej czy później coś znajdziesz. Kto szuka....

Krzysztof Lis pisze...

Właśnie to ciekawa historia była. Podobno już ktoś był zdecydowany by ten dom kupić, tylko się okazało, że nie dostał kredytu. Czyli wychodziłoby na to, że wcześniej starsza pani nie miała problemu ze sprzedażą, a teraz jej się odmieniło.