czwartek, 6 stycznia 2011

Oglądaliśmy kolejne 3 domy do kupienia

W ubiegłą niedzielę pojechaliśmy z żoną, teściem i moim kolegą z pracy (który zabrał też ze sobą żonę) obejrzeć trzy domy do kupienia. Umówieni byliśmy by obejrzeć ten dom, który znaleźliśmy na Allegro. Dom wraz z działką o powierzchni 6 600 m² i innymi zabudowaniami (stodoła, letni domek, murowany budyneczek z rozpadającym się piecem chlebowym, drewniany garaż, kurnik) za 140 000 PLN wydawał się świetną inwestycją.

Na miejscu okazało się, że dom nie wygląda źle. Zbudowany w latach 1970-tych, co oczywiste wykonany był z takich materiałów, jakie udało się zdobyć. A więc nie można powiedzieć, by cały powstał z tej samej cegły. :) Ale ściany były proste, nie popękane, choć oczywiście wymagałyby porządnego ocieplenia. Okna i dach do wymiany.


Dom w środku to już w ogóle jakieś science-fiction. Jak widać na fotkach, w obrębie jednego budynku jest część mieszkalna i gospodarcza. Część gospodarcza to obora (pierwsze wrota) i stajnia (drugie wrota), a oprócz tego piwniczka, do której da się wejść z obory. W części mieszkalnej były cztery pokoje, kuchnia i łazienka. Ale spodziewaliśmy się zupełnie innego układu pomieszczeń. Spodziewaliśmy się klasycznego domu z tamtych czasów, z pokojami dookoła domu, w amfiladzie. Oraz kuchnią i łazienką w przybudówce. Tymczasem było zupełnie inaczej. W części mieszkalnej, nad piwniczką, było coś w rodzaju spiżarni. To znaczy funkcjonowało to jako spiżarnia, ale pomysł urządzenia jej w ten sposób był dla mnie zagadką. Bo spiżarnia miała podniesioną podłogę względem kuchni (pod nią przecież musiała zmieścić się nieznacznie tylko wkopana w grunt piwniczka). I tym sposobem zamiast mieć dodatkowy pokój, właściciele mieli piwniczkę i niewygodną w użyciu spiżarnię. Bo wchodziło się do niej po małej drabinie.

Reszta budynków w niezłym stanie, niemal każdy wyposażony w jakąś dobudówkę. Szambo, woda z wodociągu i studnia, energia elektryczna. W aukcji wpisane ogrzewanie centralne kominkowe, ale tak naprawdę to te kilka grzejników było ogrzewane z kuchni węglowej. To akurat nie jest wada, ale na pewno jest to nieścisłość. Oprócz tego w jednym pokoju mały piecyk.

Jedna zasadnicza wada -- dom w ostrej granicy działki, przez co wszelkie prace ociepleniowe należałoby wykonywać dopiero mając zgodę sąsiada. I pewnie sporo mu za to zapłacić.

Cena niewysoka, ale pewnie wzrosłaby dwukrotnie gdyby uwzględnić ocieplenie, wymianę okien, przebudowę dachu, no i odnowienie wszystkich pomieszczeń, instalację wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła i porządnego ogrzewania...

Potem oglądaliśmy jeszcze dwa domy, ale tylko z zewnątrz. Jeden, przedwojenny, do generalnego remontu, był do sprzedania z malutką działką o powierzchni 1 800 m², oraz murowaną stodołą i oborą (wraz z jednym czy dwoma pomieszczeniami mieszkalnymi). Położony bezpośrednio przy linii kolejowej Sochaczew-Łowicz (która jest fragmentem trasy Warszawa-Poznań, po której jeździ mnóstwo pociągów). Do kupienia za 100 000.

Drugi też pewnie z lat 1970-tych lub 1980-tych, murowany, ładnie położony, wraz z jakimiś murowanymi budyneczkami. Ale nie udało nam się dodzwonić na numer podany na ogłoszeniu, mimo ponawianych codziennie prób od ubiegłej niedzieli do dziś. Z tego, co sprawdziliśmy na Geoportalu, dom stoi na trzyipółhektarowej działce, pewnie i tak nie będzie nas na niego stać...

Brak komentarzy: