wtorek, 21 sierpnia 2012

Sprawdzenie WLZ + śliwki i grzyby

Pojechałem wczoraj do Żyrardowa zawieźć do zakładu energetycznego (PGE Dystrybucja) wniosek o sprawdzenie wewnętrznej linii zasilającej, na który tak długo czekałem.

Okazało się, że trochę przekroczyłem termin wpisany w umowie przyłączeniowej i być może przyjdzie mi zapłacić jakieś karne odsetki. I że muszę teraz możliwie szybko (co w moim przypadku oznacza najwcześniej piątek) podpisać umowę ze sprzedawcą prądu. Jakbym zabrał komplet dokumentów ze sobą od razu, to mógłbym to od razu w piątek zrobić.


Potem pojechałem na działkę, pozbierać trochę śliwek. Te wczesne już w większości pospadały, te późniejsze są tylko na 2 czy 3 drzewach i jeszcze nie są dojrzałe. Więc przywiozłem tylko 1/4 15-litrowego wiadra. Z czego ponad połowa okazała się później być robaczywa. Nic dziwnego, śliwek mało, w dodatku nie były pryskane, to i robali jest sporo. ;)

Potem się przespacerowałem w głąb działki, znalazłem jedno ułamane drzewo (ułamał się pień kilka metrów nad ziemią), garść grzybów i jedną grzybiarkę. Ot, jakaś starsza pani spacerowała sobie po mojej działce i zbierała grzyby.

Kompletnie nie wiedziałem jak mam się zachować (opieprzyć od razu i ryzykować złośliwości ze strony tambylców, czy przywitać się i grzecznie poprosić aby tego więcej nie robiła, ryzykując to samo), więc w ogóle nic nie zrobiłem. Nie słyszała moich kroków, więc nawet nie zarejestrowała mojej obecności...

Brak komentarzy: