niedziela, 2 września 2012

Prąd...

O 8. rano z łóżka zerwał mnie (nie obudził, bo już zbierałem się do wstania) telefon od jednego z pracowników pogotowia energetycznego. Zapytał, o której będę na działce. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że o 11. -- taki był plan.

Wstaliśmy, zjedliśmy szybko śniadanie, spakowaliśmy się do kampera, wstąpiliśmy do źródełka wody oligoceńskiej napełnić baniaki i ruszyliśmy na działkę. O 10:50 znowu telefon, tym razem od innego człowieka, że już są na działce i kiedy dojedziemy. Przewidywałem, że na miejsce dotrzemy na 11:15 i tak też się stało.


Kiedy dojechaliśmy, już nie było co oglądać. Syn pewnie był trochę zawiedziony, że nie obejrzał jak pracownik na wysięgniku montuje kable. Co tu dużo mówić -- ja też byłem zawiedziony. ;)

Zobaczyliśmy bowiem już taki widok:

Podpisałem papiery, zajrzeliśmy razem z synem do skrzynki, zobaczyć nowiutki, świeżo zainstalowany licznik:

I sprawdziliśmy, że w gniazdku jest prąd:

Wczesnym popołudniem przyjechali dwaj moi koledzy z pracy i w sumie za wiele tego dnia już nie zrobiliśmy. Ścięliśmy tylko jedno drzewo w miejscu, w którym zaplanowałem postawienie toalety kompostującej. I zmontowaliśmy dwie ścianki toalety razem ze sobą. 

Kolejnego dnia przed południem przyjechali moi rodzice. Ojciec wziął ze sobą piłę elektryczną, mogliśmy przystąpić nieco ambitniej do pracy. Przede wszystkim poprawić słupki, na których oparta jest konstrukcja kibelka -- miały mieć wymiar 5x5 cm, żeby pasować w metalowe kotwy wbijane. Ale nie mieściły się, trzeba więc było je trochę odchudzić. 

Ostatecznie kibelek stanął, trzeba było go nieco podkopać, bo kotwy wbijając się trafiły na kamienie. Wszystkie cztery!

Po wbiciu konstrukcji w ziemię przystąpiliśmy do obijania jej przeróżnymi płytami drewnopochodnymi, które kiedyś przywiozłem od kolegi. I zauważalną część toalety udało się obudować... Teraz wygląda tak, jak poniżej. Z przodu:

I z tyłu:




Koncepcja początkowo przewidywała zrobienie dwóch siedzisk obok siebie, pod tylną ścianą, ale ją odrzuciłem. Teraz siedzisko będzie jedno, po prawej stronie. Pod spodem zmieszczą się spokojnie 3-4 beczki z "wkładem". ;)



Brak komentarzy: