niedziela, 4 listopada 2012

Na chwilę pojechałem

na działkę, odwożąc syna do mamy. Dostałem w piątek od kolegi doniczkę pełną bulw topinambura, więc postanowiłem je od razu zasadzić najszybciej, jak to możliwe.

Okazało się, że tych bulw była ledwie garstka i starczyło ich na obsadzenie pięciu czy sześciu dziur w ziemi (wrzucałem po dwie bulwy do każdej).


Na działce smętnie, liście ze śliw już spadły, część ściółki rozorana, pewnie przez dziki. Grzybów brak. A może i gdzieś tam sobie rosną, ale pod szczelnym dywanem z liści nic nie widać.



Z drugiej strony, znalazłem chyba fachowca, który mi zrobi projekt przyłącza wodociągowego. 540 PLN sobie życzy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ma dzwonić po święcie i dogadać szczegóły.

Znalazłem też do kupienia dom w tej samej miejscowości, co moja działka. A w zasadzie działkę z gratisowo dołożonym domem. To dużo mówi o tym, ile ten dom jest wart, prawda? ;) Wstępnie się umówiłem z agentem na piątek na obejrzenie, ale mam się z nim jeszcze raz zdzwonić.

Brak komentarzy: