Fajnie byłoby skończyć sezon budowlany z domkiem w pełni ocieplonym. Choć od kiedy jest już w miarę szczelnie zamknięty i do środka nie pada deszcz ani śnieg, można przecież pewne prace prowadzić także w zimie.
W każdym razie marzy mi się, by tej zimy móc tam pojechać i nawet w razie czego spędzić kilka dni, jeśli byłaby taka potrzeba...
Długi sierpniowy weekend akurat w tym roku wypadł beznadziejnie. Bo popracować nie można było sensownie ani w piątek (święto), ani w niedzielę (niedziela). Więc na montowanie wełny pozostała nam tylko sobota.
Chcę zbudować dom jednocześnie tani w budowie i tani w utrzymaniu. Jak? Tak, jak opisuję to tu na blogu...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą budowa. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 sierpnia 2014
środa, 6 sierpnia 2014
Parkiet z rolki
Nieco ponad miesiąc temu, bo na początku lipca, zrobiłem na działce sporą robotę, która znacząco zmienia przydatność domku do czegokolwiek.
Mianowicie -- teraz mam w nim już coś na kształt podłogi, w odróżnieniu od tego, co było tam wcześniej.
A co było wcześniej? To samo, co przed budową domku, czyli trawa, pył i piach. Tylko, że teraz wszystko to było wyschnięte na wiór i pozastawiane różnymi przedmiotami.
Łatwo sobie wyobrazić, czym kończył się spacer w takiej pylistej piaskownicy -- wzbudzaniem dużych ilości kurzu w powietrzu. Czyli o chodzeniu tam boso można było zapomnieć. A w drodze z domku toaletowo-kąpielowego do spania można było z powrotem się ubrudzić.
Teraz jest już lepiej, choć parkiet z rolki to nie jest ostateczne rozwiązanie.
Na początku musieliśmy (bardzo pomagał mi zarówno mój ojciec, jak i mój syn) wynieść z domku wszystko, co tam się znajdowało. Czyli masę różnych rzeczy -- począwszy od płyt OSB i wełny mineralnej (które jeszcze nie zostały zamontowane), przez baniaki z wodą, a skończywszy na beczce na piec rakietowy.
Jak widać, pod drzwiami garażowymi w charakterze progu znajdują się worki z ubitą ziemią. To też rozwiązanie tylko tymczasowe, ale lepsze, niż nic. Przynajmniej nie ma już tak dużych przeciągów.
Potem oczyszczaliśmy podłoże z darni, kamieni, pestek śliwek, oraz patyków, żeby nie zniszczyć od razu wykładziny. Oraz wyrównywaliśmy i ubijaliśmy ziemię.
A na wierzch poszedł parkiet z rolki. Najtańszy, jaki udało się kupić.
Teraz można chodzić po domku boso bez dyskomfortu. Zresztą trzeba, bo zarządziłem zdejmowanie butów przed wejściem. ;)
Na pewno nie wytrzyma to więcej, niż 5 lat, a jeśli eksploatowany będzie intensywniej, to na pewno krócej. Będzie się przecierać i dziurawić i trzeba będzie łatać z użyciem kleju.
A docelowo i tak można na to po prostu wylać 20 cm betonu po zazbrojeniu.
Ocieplać podłogi nie chcę, bo domek ma czerpać ciepło z gruntu.
Mianowicie -- teraz mam w nim już coś na kształt podłogi, w odróżnieniu od tego, co było tam wcześniej.
A co było wcześniej? To samo, co przed budową domku, czyli trawa, pył i piach. Tylko, że teraz wszystko to było wyschnięte na wiór i pozastawiane różnymi przedmiotami.
Łatwo sobie wyobrazić, czym kończył się spacer w takiej pylistej piaskownicy -- wzbudzaniem dużych ilości kurzu w powietrzu. Czyli o chodzeniu tam boso można było zapomnieć. A w drodze z domku toaletowo-kąpielowego do spania można było z powrotem się ubrudzić.
Teraz jest już lepiej, choć parkiet z rolki to nie jest ostateczne rozwiązanie.
Na początku musieliśmy (bardzo pomagał mi zarówno mój ojciec, jak i mój syn) wynieść z domku wszystko, co tam się znajdowało. Czyli masę różnych rzeczy -- począwszy od płyt OSB i wełny mineralnej (które jeszcze nie zostały zamontowane), przez baniaki z wodą, a skończywszy na beczce na piec rakietowy.
Jak widać, pod drzwiami garażowymi w charakterze progu znajdują się worki z ubitą ziemią. To też rozwiązanie tylko tymczasowe, ale lepsze, niż nic. Przynajmniej nie ma już tak dużych przeciągów.
Potem oczyszczaliśmy podłoże z darni, kamieni, pestek śliwek, oraz patyków, żeby nie zniszczyć od razu wykładziny. Oraz wyrównywaliśmy i ubijaliśmy ziemię.
A na wierzch poszedł parkiet z rolki. Najtańszy, jaki udało się kupić.
Teraz można chodzić po domku boso bez dyskomfortu. Zresztą trzeba, bo zarządziłem zdejmowanie butów przed wejściem. ;)
Na pewno nie wytrzyma to więcej, niż 5 lat, a jeśli eksploatowany będzie intensywniej, to na pewno krócej. Będzie się przecierać i dziurawić i trzeba będzie łatać z użyciem kleju.
A docelowo i tak można na to po prostu wylać 20 cm betonu po zazbrojeniu.
Ocieplać podłogi nie chcę, bo domek ma czerpać ciepło z gruntu.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Malowanie domku
Płyty OSB, z których zrobione są ściany mojego domku gospodarczego, zaczynają się sypać pod wpływem promieni słonecznych i deszczu. Trzeba było je więc w pierwszej kolejności pomalować. I to robiłem w tym tygodniu.
Kupiłem jakąś lazurę firmy V33, która powinna zapewnić ochronę na 8 lat. Puszka (5 litrów) powinna wystarczyć na 60 m2 powierzchni. Wystarczyła mniej więcej na połowę domku. Może trochę więcej. Frontowa ściana wygląda więc cokolwiek dziwnie, bo tak:
Kupiłem jakąś lazurę firmy V33, która powinna zapewnić ochronę na 8 lat. Puszka (5 litrów) powinna wystarczyć na 60 m2 powierzchni. Wystarczyła mniej więcej na połowę domku. Może trochę więcej. Frontowa ściana wygląda więc cokolwiek dziwnie, bo tak:
niedziela, 9 września 2012
Zabawy z OSB
Od teraz płyty OSB są jednym z moich ulubionych materiałów
budowlanych. Wiem, że niektórzy ich nie lubią za to, że emitują sporo
formaldehydów, ale za to bardzo łatwo się nimi wykonuje najróżniejsze
prace.
Ostatnio zmieniła mi się koncepcja budowy domku gospodarczego. Miał być wymurowany z kostek słomy, otynkowanych z obydwu stron gliną. Problem polegał na tym, że nie byłem w stanie zorganizować odpowiedniej ekipy do wzniesienia domku, ani samemu wygospodarować ponad tygodnia czasu na tę robotę.
Ostatnio zmieniła mi się koncepcja budowy domku gospodarczego. Miał być wymurowany z kostek słomy, otynkowanych z obydwu stron gliną. Problem polegał na tym, że nie byłem w stanie zorganizować odpowiedniej ekipy do wzniesienia domku, ani samemu wygospodarować ponad tygodnia czasu na tę robotę.
czwartek, 6 września 2012
Jutro na działkę
We wtorek napisałem maila do składu drewna, żeby zamówić OSB i deski. Część desek na wzmocnienie więźby dachowej, OSB i resztę desek na obicie toalety i ścian. Czy wspominałem, że zamierzam zewnętrzną powierzchnię ściany wykonać z OSB właśnie, a później do OSB montować od wewnątrz słomę, by później ją ewentualnie otynkować gliną?
No to właśnie wspominam. ;)
No to właśnie wspominam. ;)
niedziela, 15 lipca 2012
Rynny już na dachu
Wczoraj pojechaliśmy na chwilę na działkę. Wycieczka miała raczej cel zawiezienia tam paru rzeczy, niż zabawy na budowie, bo zaplanowałem tylko montaż rynien.
Najpierw (jeszcze w piątek) pojechałem odebrać plastikowe beczki. Chciałem 200-litrowe na deszczówkę i 100-litrowe do toalety kompostującej, ostatecznie udało mi się załatwić tylko 2 100-litrowe na deszczówkę i po jednej 30- i 50-litrowej do toalety kompostującej. I o ile ta 50-litrowa może wystarczyć, to będę musiał sobie załatwić ich więcej.
Najpierw (jeszcze w piątek) pojechałem odebrać plastikowe beczki. Chciałem 200-litrowe na deszczówkę i 100-litrowe do toalety kompostującej, ostatecznie udało mi się załatwić tylko 2 100-litrowe na deszczówkę i po jednej 30- i 50-litrowej do toalety kompostującej. I o ile ta 50-litrowa może wystarczyć, to będę musiał sobie załatwić ich więcej.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Papa na dachu
Piątek, sobotę i niedzielę spędziliśmy na działce, z pomocą moich rodziców. Dzięki temu dach jest już pokryty papą.
We czwartek po pracy pojechaliśmy do Obi kupić jakiś palnik do układania papy. Kupiłem najtańszy jaki był, 89,99 wydałem (jakbym zamówił na Allegro, zapłaciłbym z 60, razem z przesyłką...). Chciałem jeszcze obejrzeć rynny i ich mocowania, ale wyleciało mi to z głowy.
We czwartek po pracy pojechaliśmy do Obi kupić jakiś palnik do układania papy. Kupiłem najtańszy jaki był, 89,99 wydałem (jakbym zamówił na Allegro, zapłaciłbym z 60, razem z przesyłką...). Chciałem jeszcze obejrzeć rynny i ich mocowania, ale wyleciało mi to z głowy.
niedziela, 10 czerwca 2012
Deskowanie prawie skończone
W piątek około południa pojechaliśmy znowu na działkę, kończyć deskowanie dachu.
Zabrałem ze sobą dwie ręczne piły i spalinową pilarkę. Którąś z nich miałem zamiar przyciąć kilkanaście desek, które zostały ułożone "na zakładkę". Cały kłopot wziął się stąd, że jak zamówiłem deski o długości 3 metrów, to każda była nieco dłuższa. Z tego powodu na tych krokwiach, na których miały się spotykać kolejne deski (każda leżałaby na połowie szerokości krokwi), zbyt długie deski zachodziły na te, które zamontowane zostały wcześniej.
Zabrałem ze sobą dwie ręczne piły i spalinową pilarkę. Którąś z nich miałem zamiar przyciąć kilkanaście desek, które zostały ułożone "na zakładkę". Cały kłopot wziął się stąd, że jak zamówiłem deski o długości 3 metrów, to każda była nieco dłuższa. Z tego powodu na tych krokwiach, na których miały się spotykać kolejne deski (każda leżałaby na połowie szerokości krokwi), zbyt długie deski zachodziły na te, które zamontowane zostały wcześniej.
niedziela, 27 maja 2012
Krokwie i deskowanie
W piątek zabrałem brata i pojechaliśmy do mnie na działkę. Mieliśmy zamiar zamontować na konstrukcji dachu krokwie, odebrać deski, a następnego dnia pokryć dach.
Po drodze wstąpiliśmy do dwóch sklepów budowlanych, po gwoździe i impregnat do drewna. Kotwy do krokwi kupiłem wcześniej, trzeba było w zasadzie tylko pojechać i montować.
Po drodze wstąpiliśmy do dwóch sklepów budowlanych, po gwoździe i impregnat do drewna. Kotwy do krokwi kupiłem wcześniej, trzeba było w zasadzie tylko pojechać i montować.
wtorek, 22 maja 2012
Drewno na dach zamówione
Drewno na dach właśnie dziś zamówiłem. Zapłaciłem też zaliczkę. 500 PLN.
Zamówiłem deski grubości 40 mm. Będę z nich układać jedną warstwę bezpośrednio na krokwiach. Na to pójdzie materiał do krycia dachu.
Zamówiłem deski grubości 40 mm. Będę z nich układać jedną warstwę bezpośrednio na krokwiach. Na to pójdzie materiał do krycia dachu.
poniedziałek, 7 maja 2012
Brakujące dokumenty do prądu
Podłączanie prądu na mojej działce ciągnie się i ciągnie i przestać nie może. W zasadzie przez ostatni rok praktycznie nic w tym temacie się nie dzieje, bo ja nie mam motywacji, by tego pilnować.
Ale teraz, po budowie, dochodzę do wniosku, że prąd na działce się cholernie przyda i dlatego mam spręż, by go w końcu załatwić.
Ale teraz, po budowie, dochodzę do wniosku, że prąd na działce się cholernie przyda i dlatego mam spręż, by go w końcu załatwić.
2
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa,
działka,
ogród,
przygotowania
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Szkielet prawie gotowy
Wreszcie w tym sezonie pogoda zrobiła się na tyle dobra, że można było pojechać kamperem na działkę i coś zbudować. Zabrałem więc rodziców i na dwa samochody pojechaliśmy, z zamiarem rozpoczęcia wreszcie budowy mojego domku gospodarczego z gliny i słomy.
Pierwszym etapem przedsięwzięcia miało być wzniesienie z drewna szkieletu tego budynku. Ponieważ nie mam dość odwagi by budować dom o powierzchni dachu 6,5×7,5 metra (powierzchnia zabudowy 4,5×5,5 plus 1 metr okapu z każdej strony) o konstrukcji samonośnej, tj. przenoszącej obciążenia przez kostki słomy. Dlatego zdecydowałem się na osiem słupów o przekroju 14×14 cm, spiętych dwiema belkami o takim samym przekroju. Słupy są spinane przez cztery poziome belki o przekroju 14×7 cm, a konstrukcję dachu stanowi sześć krokwi 14×7 cm.
Pierwszym etapem przedsięwzięcia miało być wzniesienie z drewna szkieletu tego budynku. Ponieważ nie mam dość odwagi by budować dom o powierzchni dachu 6,5×7,5 metra (powierzchnia zabudowy 4,5×5,5 plus 1 metr okapu z każdej strony) o konstrukcji samonośnej, tj. przenoszącej obciążenia przez kostki słomy. Dlatego zdecydowałem się na osiem słupów o przekroju 14×14 cm, spiętych dwiema belkami o takim samym przekroju. Słupy są spinane przez cztery poziome belki o przekroju 14×7 cm, a konstrukcję dachu stanowi sześć krokwi 14×7 cm.
niedziela, 20 marca 2011
Wycieczka na szkieletową budowę
Wczoraj miałem zamiar odwiedzić budowę domu w technologii szkieletowej, którą mój kolega aktualnie realizuje w okolicy Warszawy.
Takie okoliczności przyrody nie zdarzają się zbyt często z dwóch przyczyn:
Umówiliśmy się wstępnie na sobotę, ale nie byłem w stanie się wybrać, bo rozłożyła mnie jakaś grypa czy coś podobnego. :(
Takie okoliczności przyrody nie zdarzają się zbyt często z dwóch przyczyn:
- kolega buduje praktycznie w całej Polsce,
- i budowa zajmuje mu 2 tygodnie, więc czasu na odwiedziny jest niewiele.
Umówiliśmy się wstępnie na sobotę, ale nie byłem w stanie się wybrać, bo rozłożyła mnie jakaś grypa czy coś podobnego. :(
5
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
czwartek, 30 września 2010
Lepszy dom niz mieszkanie
Ilekroć czytam o cenach mieszkań w dużych miastach, tyle razy mam wrażenie, że ktoś nas (konsumentów) robi w balona.
Niedawno pozbyłem się wszelkich złudzeń. To, co zobaczyłem, potwierdziło teorię, że owce są po to, aby je strzyc.
Zaczęło się od tego wpisu na blogu Adama Dudy Prologos. Co najbardziej rzuca się w oczy, to duży wykres ukazujący składowe kosztu metra kwadratowego powierzchni mieszkania oddawanego do eksploatacji w Warszawie. Co z niego wynika? Że na koszt rzędu 7 000 PLN tylko niecałe 4 000 PLN stanowi rzeczywisty koszt budowy mieszkania a pozostała część to niemała marża dewelopera.
Niedawno pozbyłem się wszelkich złudzeń. To, co zobaczyłem, potwierdziło teorię, że owce są po to, aby je strzyc.
Zaczęło się od tego wpisu na blogu Adama Dudy Prologos. Co najbardziej rzuca się w oczy, to duży wykres ukazujący składowe kosztu metra kwadratowego powierzchni mieszkania oddawanego do eksploatacji w Warszawie. Co z niego wynika? Że na koszt rzędu 7 000 PLN tylko niecałe 4 000 PLN stanowi rzeczywisty koszt budowy mieszkania a pozostała część to niemała marża dewelopera.
8
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa,
mieszkanie
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
środa, 7 kwietnia 2010
Kiedy opłaca się pracować na budowie?
Jak wskazuje tytuł tego bloga, staram się, by nasz docelowy dom był możliwie tani. W eksploatacji, bo to ma olbrzymie znaczenie, ale też w budowie. Każdy tysiąc złotych zaoszczędzony na budowie to dwa-trzy tysiące złotych mniej kredytu do spłacenia i kilka miesięcy pracy na tenże kredyt mniej.
Od dłuższego czasu wiem, że przy budowie będę musiał sporo popracować własnoręcznie. Wiem, że to się po prostu bardziej opłaca.
A dziś przedstawię Wam krótkie wyliczenia, że opłaca się to każdemu. Własna praca na budowie opłaca się każdemu, bo pozwala oszczędzić sporo pieniędzy.
Od dłuższego czasu wiem, że przy budowie będę musiał sporo popracować własnoręcznie. Wiem, że to się po prostu bardziej opłaca.
A dziś przedstawię Wam krótkie wyliczenia, że opłaca się to każdemu. Własna praca na budowie opłaca się każdemu, bo pozwala oszczędzić sporo pieniędzy.
1 komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa,
kredyt
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
piątek, 22 stycznia 2010
Jak oszczędzić na oknach?
Okna są, moim zdaniem, świetnym miejscem na optymalizację kosztów. Można kupić tanio okna a jednocześnie nie zrobić sobie krzywdy. A ponieważ piszę tu o sposobach na budowę taniego domu, nie sposób nie wspomnieć o oknach.
Z punktu widzenia energooszczędności, najlepsze są
Z punktu widzenia energooszczędności, najlepsze są
2
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa,
materiały
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
niedziela, 10 stycznia 2010
Dlaczego będę miał w domu ogrzewanie podłogowe?
Po jednym z ostatnich wpisów, w którym wyjaśniłem, dlaczego w moim domu będzie wentylacja mechaniczna, chciałbym kontynuować pisanie na ten temat. Suche informacje o nowoczesnych technikach budowlanych to czasem za mało, aby kogoś przekonać. A ponieważ ja jestem już przekonany, spróbuję przekonać i Was, drodzy czytelnicy! :)
Zanim przejdę do przekonywania Was, jeszcze kilka słów na temat tego, czymże jest to ogrzewanie podłogowe. W dużym skrócie jest to taki układ, w którym czynnik grzewczy z centralnego źródła ciepła ogrzewa pokoje nie za pośrednictwem grzejników, tylko podłogi. Rurki z czynnikiem zatopione są w wylewce pod podłogą i ogrzewają ją. Cieplejsza, niż powietrze w pokoju, podłoga oddaje ciepło. Przede wszystkim na drodze promieniowania. Ogrzewanie podłogowe pozwala na zachowanie tego samego komfortu cieplnego przy niższej temperaturze w pokoju, niż w przypadku grzejników. Dzięki temu umożliwia oszczędzanie ciepła. Niska temperatura czynnika umożliwia z kolei wykorzystanie tak tanich w użytkowaniu źródeł ciepła jak pompa ciepła czy kocioł kondensacyjny. Więcej na ten temat w podlinkowanym na początku akapitu artykule.
Zanim przejdę do przekonywania Was, jeszcze kilka słów na temat tego, czymże jest to ogrzewanie podłogowe. W dużym skrócie jest to taki układ, w którym czynnik grzewczy z centralnego źródła ciepła ogrzewa pokoje nie za pośrednictwem grzejników, tylko podłogi. Rurki z czynnikiem zatopione są w wylewce pod podłogą i ogrzewają ją. Cieplejsza, niż powietrze w pokoju, podłoga oddaje ciepło. Przede wszystkim na drodze promieniowania. Ogrzewanie podłogowe pozwala na zachowanie tego samego komfortu cieplnego przy niższej temperaturze w pokoju, niż w przypadku grzejników. Dzięki temu umożliwia oszczędzanie ciepła. Niska temperatura czynnika umożliwia z kolei wykorzystanie tak tanich w użytkowaniu źródeł ciepła jak pompa ciepła czy kocioł kondensacyjny. Więcej na ten temat w podlinkowanym na początku akapitu artykule.
wtorek, 29 grudnia 2009
Dlaczego będę miał w domu wentylację mechaniczną?
Od zawsze mieszkam w mieszkaniach z wentylacją grawitacyjną. Im dłużej uczę się o wentylacji mechanicznej, tym bardziej chcę mieć w swoim tanim domu właśnie wentylację mechaniczną.
Ostatnio uczestniczyłem w dyskusji na jednym z forów budowlanych, dotyczącej właśnie wyższości jednego rodzaju wentylacji nad drugim. Jeden z uczestników z uporem godnym lepszej sprawy upierał się przy wybranym przez siebie rozwiązaniu wentylacji grawitacyjnej wspomaganej przez wentylator nawiewny. Tłumaczył, że zapewni ona porównywalny komfort do wentylacji mechanicznej zrównoważonej, nawiewno-wywiewnej, a właśnie taką ja chcę mieć. Nie wyjaśnił na czym miałby ten komfort polegać i nie przekonał mnie. A ja postaram się za to przekonać Was do swojego wyboru.
Ostatnio uczestniczyłem w dyskusji na jednym z forów budowlanych, dotyczącej właśnie wyższości jednego rodzaju wentylacji nad drugim. Jeden z uczestników z uporem godnym lepszej sprawy upierał się przy wybranym przez siebie rozwiązaniu wentylacji grawitacyjnej wspomaganej przez wentylator nawiewny. Tłumaczył, że zapewni ona porównywalny komfort do wentylacji mechanicznej zrównoważonej, nawiewno-wywiewnej, a właśnie taką ja chcę mieć. Nie wyjaśnił na czym miałby ten komfort polegać i nie przekonał mnie. A ja postaram się za to przekonać Was do swojego wyboru.
piątek, 18 grudnia 2009
Jak nie budować domu
Zainspirowany świetnym artykułem Jak (nie)remontować mieszkanie/dom, postanowiłem rozwinąć nieco pomysł Marcina i zacytować Wam kilka haseł, o których trzeba pamiętać przy budowaniu własnego domu. Cytaty pochodzą z podlinkowanego tekstu.
Ja wprawdzie domu w życiu nie zbudowałem, ale naczytałem się tylu żali na temat budowania domów na forum Muratora, że starczy mi na jeszcze kilkanaście lat. Dobrze jest uczyć się na cudzych doświadczeniach, więc pozwolę sobie podrzucić Wam kilka najważniejszych rzeczy, które trzeba mieć na uwadze.
Ja wprawdzie domu w życiu nie zbudowałem, ale naczytałem się tylu żali na temat budowania domów na forum Muratora, że starczy mi na jeszcze kilkanaście lat. Dobrze jest uczyć się na cudzych doświadczeniach, więc pozwolę sobie podrzucić Wam kilka najważniejszych rzeczy, które trzeba mieć na uwadze.
2
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
poniedziałek, 7 września 2009
Jak tanio zbudować dom
O budowaniu domu sporo myślę od dobrych kilku lat, a jako że lubię czynić oszczędności, kombinuję, co by tu zrobić, by było możliwie tanio. I wiele razy analizuję w głowie różne scenariusze jak tanio zbudować dom. Pomysłów mam kilka, chciałem się z Wami tu nimi podzielić. Także dlatego, by poddać je pod dyskusję i upewnić się, że na pewno są wartościowe. ;)
4
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Subskrybuj:
Posty (Atom)