poniedziałek, 30 czerwca 2008

Wakacje na gospodarstwie

Od wczorajszego popołudnia, przez najbliższy tydzień siedzimy z żoną u szwagra na gospodarstwie. Szwagier z żoną i dziećmi pojechali na wakacje, my pilnujemy im domu i trzody. Trzoda to kilka psów i kotów, ale zawsze. I mimo, że muszę jeździć do pracy codziennie, trochę dłużej niż do tej pory (bo to 15 km od miejsca, w którym mieszkam na stałe), czuję się, jakby to były wakacje.

Dlaczego?

Jako urodzony i wychowany w Warszawie, z przyrodą dłuższy kontakt miałem w zasadzie tylko przez wakacje i ferie. A te spędzaliśmy u babci, w małej miejscowości na Pogórzu Ciężkowicko-Rożnowskim. Siedzenie na dworzu (to Galicja, więc na polu) przez cały czas zdecydowanie kojarzy mi się tylko z wakacjami.

Wczoraj po meczu poszedłem sobie posiedzieć chwilę na świeżym powietrzu, przed domem. Poczułem się jak podczas wakacji dobrych kilka lat temu...

Szkoda, że własny dom zbuduję dopiero za kilka lat... :(

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Co na działce?

Na działce nic konkretnego się nie dzieje. Nic nie zbudowaliśmy, to na pewno. Staramy się tam pojawiać co tydzień, oto zdjęcia sprzed trzech tygodni.

From Działka i dom

Sad w pełni rozwoju. Śliwki już są całkiem duże, niestety tylko zielone.


Truskawka. Nie wiem, czy celowo, czy przypadkowo tam wyrosła.


Mój eksperymentalny ogródek. Nie miałem ani czasu ani specjalnej chęci by go porządnie przygotować. Nie mam też zdrowia, by wozić tam ze sobą wodę i go podlewać odpowiednio często. Więc pewnie nic tam nie przeżyje. Ale zobaczymy...


A to ja, przyuczam się do obsługi ręcznej kosiarki. ;) Ponieważ poważnie traktuję groźbę braku paliw płynnych w przyszłości, wolę nie przyzwyczajać się do dobrego. ;) Wprawdzie na prezent ślubny dostaliśmy pilarkę spalinową, ale to inna historia. Zresztą koszenie kosą jest naprawdę przyjemnie relaksujące.