poniedziałek, 29 września 2014

Betonowy płot

Gdy ostatnio dotarłem na działkę, przeżyłem już kolejne zaskoczenie w tym roku.

Tym razem zaskoczył mnie nowy płot sąsiadów.


Niespecjalnie urodziwy, prawda? Sąsiedzi wymienili go z obawy przed włamaniami. A ja mam wrażenie, że taki płot wcale nie jest trudniej pokonać, niż niezbyt mocno napięty płot z siatki.

piątek, 22 sierpnia 2014

Dalsze prace ociepleniowe

Fajnie byłoby skończyć sezon budowlany z domkiem w pełni ocieplonym. Choć od kiedy jest już w miarę szczelnie zamknięty i do środka nie pada deszcz ani śnieg, można przecież pewne prace prowadzić także w zimie.

W każdym razie marzy mi się, by tej zimy móc tam pojechać i nawet w razie czego spędzić kilka dni, jeśli byłaby taka potrzeba...

Długi sierpniowy weekend akurat w tym roku wypadł beznadziejnie. Bo popracować nie można było sensownie ani w piątek (święto), ani w niedzielę (niedziela). Więc na montowanie wełny pozostała nam tylko sobota.

środa, 6 sierpnia 2014

Parkiet z rolki

Nieco ponad miesiąc temu, bo na początku lipca, zrobiłem na działce sporą robotę, która znacząco zmienia przydatność domku do czegokolwiek.

Mianowicie -- teraz mam w nim już coś na kształt podłogi, w odróżnieniu od tego, co było tam wcześniej.

A co było wcześniej? To samo, co przed budową domku, czyli trawa, pył i piach. Tylko, że teraz wszystko to było wyschnięte na wiór i pozastawiane różnymi przedmiotami.

Łatwo sobie wyobrazić, czym kończył się spacer w takiej pylistej piaskownicy -- wzbudzaniem dużych ilości kurzu w powietrzu. Czyli o chodzeniu tam boso można było zapomnieć. A w drodze z domku toaletowo-kąpielowego do spania można było z powrotem się ubrudzić.

Teraz jest już lepiej, choć parkiet z rolki to nie jest ostateczne rozwiązanie.

Na początku musieliśmy (bardzo pomagał mi zarówno mój ojciec, jak i mój syn) wynieść z domku wszystko, co tam się znajdowało. Czyli masę różnych rzeczy -- począwszy od płyt OSB i wełny mineralnej (które jeszcze nie zostały zamontowane), przez baniaki z wodą, a skończywszy na beczce na piec rakietowy.


Jak widać, pod drzwiami garażowymi w charakterze progu znajdują się worki z ubitą ziemią. To też rozwiązanie tylko tymczasowe, ale lepsze, niż nic. Przynajmniej nie ma już tak dużych przeciągów.


Potem oczyszczaliśmy podłoże z darni, kamieni, pestek śliwek, oraz patyków, żeby nie zniszczyć od razu wykładziny. Oraz wyrównywaliśmy i ubijaliśmy ziemię.


A na wierzch poszedł parkiet z rolki. Najtańszy, jaki udało się kupić.

Teraz można chodzić po domku boso bez dyskomfortu. Zresztą trzeba, bo zarządziłem zdejmowanie butów przed wejściem. ;)

Na pewno nie wytrzyma to więcej, niż 5 lat, a jeśli eksploatowany będzie intensywniej, to na pewno krócej. Będzie się przecierać i dziurawić i trzeba będzie łatać z użyciem kleju.

A docelowo i tak można na to po prostu wylać 20 cm betonu po zazbrojeniu.

Ocieplać podłogi nie chcę, bo domek ma czerpać ciepło z gruntu.

poniedziałek, 26 maja 2014

Sianokosy

Działka mi miejscami sporo zarosła, do tego stopnia, że trzeba było chwycić za kosiarkę i zrobić trochę porządku.

Wiadomo, że zadbany (przystrzyżony) trawnik rzuca się w oczy każdemu przechodniowi z ulicy. I dlatego jeśli działka ma sprawiać wrażenie regularnie odwiedzanej, trawę trzeba kosić.

Zatankowałem więc kosę spalinową, założyłem sprzęt ochronny (ochronniki słuchu, okulary, odzież roboczą) i zabrałem się do koszenia.