wtorek, 29 grudnia 2009

Dlaczego będę miał w domu wentylację mechaniczną?

Od zawsze mieszkam w mieszkaniach z wentylacją grawitacyjną. Im dłużej uczę się o wentylacji mechanicznej, tym bardziej chcę mieć w swoim tanim domu właśnie wentylację mechaniczną.

Ostatnio uczestniczyłem w dyskusji na jednym z forów budowlanych, dotyczącej właśnie wyższości jednego rodzaju wentylacji nad drugim. Jeden z uczestników z uporem godnym lepszej sprawy upierał się przy wybranym przez siebie rozwiązaniu wentylacji grawitacyjnej wspomaganej przez wentylator nawiewny. Tłumaczył, że zapewni ona porównywalny komfort do wentylacji mechanicznej zrównoważonej, nawiewno-wywiewnej, a właśnie taką ja chcę mieć. Nie wyjaśnił na czym miałby ten komfort polegać i nie przekonał mnie. A ja postaram się za to przekonać Was do swojego wyboru.

sobota, 26 grudnia 2009

Lokalizacja domu na dzialce

Od kiedy dowiedziałem się, że znaczną część energii do ogrzewania można pozyskać z energii słonecznej, zapaliłem się do tego pomysłu. Niestety, nie zawsze jest to łatwe. Aby dom mógł wykorzystywać ogrzewanie słoneczne, musi być dobrze zaprojektowany. Ale to nie jedyne ograniczenie -- on musi być bowiem również odpowiednio usytuowany.

W dzisiejszym wpisie kilka słów na temat tego, jak to wygląda w przypadku naszej działki...

piątek, 18 grudnia 2009

Jak nie budować domu

Zainspirowany świetnym artykułem Jak (nie)remontować mieszkanie/dom, postanowiłem rozwinąć nieco pomysł Marcina i zacytować Wam kilka haseł, o których trzeba pamiętać przy budowaniu własnego domu. Cytaty pochodzą z podlinkowanego tekstu.

Ja wprawdzie domu w życiu nie zbudowałem, ale naczytałem się tylu żali na temat budowania domów na forum Muratora, że starczy mi na jeszcze kilkanaście lat. Dobrze jest uczyć się na cudzych doświadczeniach, więc pozwolę sobie podrzucić Wam kilka najważniejszych rzeczy, które trzeba mieć na uwadze.

piątek, 11 grudnia 2009

Chyba jednak go nie kupimy

Żona oglądała dzisiaj ten dom, o którym tu ostatnio piszę. No i chyba jednak go nie kupimy...

A dlaczego nie? Powody można wyliczać.

Zacznijmy od samej lokalizacji. Kolega, który ma działkę ledwie kilkanaście kilometrów dalej (i regularnie nieopodal tego domu przejeżdża), twierdzi, że okolica jest piękna. Rzeczywiście, na zdjęciu satelitarnym wygląda sympatycznie. Duże puste przestrzenie, luźna zabudowa, i tak dalej... To jest fajne. Ja chętnie kupiłbym działkę na jakimś odludziu, żeby mieć do najbliższego sąsiada co najmniej dwa kilometry. ;)

środa, 9 grudnia 2009

Dom zdrozal o polowe

Wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie agentka w sprawie domu opisywanego tutaj i tutaj.

Dom kosztuje już nie 150 000, ale 220 000 PLN. Widocznie było spore zainteresowanie, więc agentka przekonała właściciela, że można będzie z nas wyciągnąć więcej pieniędzy. :) Poniekąd sami nakręciliśmy trochę to zainteresowanie, bo dzwoniliśmy na zmianę z żoną, ja się nie przedstawiłem, więc pewnie zostaliśmy potraktowani jako dwa odrębne byty. ;)

Żona umówiła się z babką na piątkowe popołudnie. Dziś agentka już się z kimś umówiła...

Dom jest około 12 km od miejsca, w którym teraz mieszkamy. Wygląda na to, że bardzo blisko ruchliwej drogi wojewódzkiej. Będę się tym martwić, jeśli będziemy mieli szansę go zobaczyć. :)

sobota, 5 grudnia 2009

Minął miesiąc, o domu wciąż cisza

Miesiąc temu pisałem o naszych przejściach z jedną agentką nieruchomości. Jeśli myślicie, że coś się zmieniło, to jesteście niestety w błędzie. :(

Wciąż nie widzieliśmy ani domu, ani nawet większych fotografii. Wciąż też nie wiemy, gdzie jest ten dom.

Za to w międzyczasie usłyszeliśmy:
  • że właściciel nie ma czasu załatwić spraw z agentką,
  • że właściciel już się stamtąd wyprowadza,
  • że cena nie uległa zmianie,
  • że właściciel nie chce dać agentce kluczy, żeby ona mogła nam pokazać dom.
To jest naprawdę jakaś potworna konspiracja, albo ktoś po prostu brnie coraz głębiej w bezczelne kłamstwa. Co z tego, że gość nie chce dać agentce kluczy? To nie można się umówić tak, aby wszystkie trzy strony jednego dnia spotkały się na miejscu, celem obejrzenia domu?

Żona z uporem maniaczki wciąż tam wydzwania, a ja się powoli odzwyczajam od pomysłu kupienia tego domu... :(