piątek, 31 grudnia 2010

Wykanczanie domu wykancza

Co najbardziej wykańcza inwestorów? Podobno dobory wykończeniowe. Podobno nazywają się wykończeniowymi, właśnie dlatego, że wykańczają.

Przed chwilą wpadłem w serwisie demotywatory.pl na świetny obrazek, który to podsumowuje.

Dlaczego wykończeniówka wykańcza inwestorów? Z kilku przyczyn.

Po pierwsze, wtedy podejmuje się w sprawach najbardziej błahych z punktu widzenia funkcjonalności i użyteczności, ale jednocześnie często trudnych do uzgodnienia. Ot, weźmy za przykład wybór koloru ścian w salonie. Biały, kremowy, czy łososiowy (przypomnę, że stereotypowi mężczyźni nie odróżniają tego koloru a jedynie łososiowy smak)? Znaczenie niewielkie, może będzie ciut jaśniej lub ciut ciemniej w pokoju. Ale gdy w grę wchodzą osobiste gusta, trudno dojść do porozumienia.

sobota, 25 grudnia 2010

Zima na działce

Na działce zima. Śnieg. Topniejący, lepki, ciężki. Byłem tam wczoraj, około południa. Sporo śladów jakiejś zwierzyny, chyba saren. Ślady kopyt, procesów trawiennych i poszukiwania żarcia pod śniegiem.

Drewna nikt nie ukradł. Słomy też nie. Po raz pierwszy plandeki były tam, gdzie je zostawiłem -- tym razem wreszcie umocowałem je dostatecznie solidnie. Zresztą teraz są mocno obciążone śniegiem.

Słoma moknie. Na wiosnę muszę kupić nową partię na ściany budynku, ta pójdzie na przemiał do ogródka. Na ściółkę, znaczy się...

Znaleźliśmy kolejny fajny dom może do kupienia. Jedziemy obejrzeć w przyszłą niedzielę.

niedziela, 19 grudnia 2010

BIK - Raport Plus kontra Informacja Ustawowa

Kilka dni temu do domu dotarł drugi list z Biura Informacji Kredytowej. Pierwszy zawierał kompletnie niezrozumiały dla mnie Raport Plus z informacją o ocenie punktowej. Drugi, wysłany ponad 10 dni później, zawierał tzw. Informację ustawową, czyli informację, którą BIK jest zmuszony za darmo przekazywać petentom w związku z ustawą o ochronie danych osobowych.

Porównałem sobie te dwa raporty i mogę krótko stwierdzić, że nie warto wydawać pieniędzy na płatny Raport Plus z informacją o ocenie punktowej. Dlaczego? Bo prawie wszystkie informacje, które zawiera Raport Plus, można znaleźć również w bezpłatnej Informacji ustawowej.

niedziela, 12 grudnia 2010

Zawartość raportu BIK

No więc w tym tygodniu w poniedziałek dotarł do mnie zamówiony raport z BIKu. I w dalszym ciągu nie wiem, czemu mBank miałby nie chcieć dać mi karty kredytowej z limitem 3 000 PLN. :)

Z raportu tak naprawdę nic nie wynika. Jest tam sporo informacji, ale dla mnie całkowicie nieprzydatnych.

Widać tam na przykład, że mam dwa kredyty, podczas gdy mam tylko jeden -- kartę kredytową, którą dostałem przy okazji zakupu na raty. Widać, że nie mam żadnych rachunków z zaległościami przekraczającymi 30 dni. Tak naprawdę nie widać, że nie mam opóźnień, moje rachunki kredytowe mieszczą się w kategorii "Zaległość 0-30 dni" i jest to najniższa kategoria.

Co ciekawe, jako otwarta widnieje karta kredytowa, której od niemal roku nie używam (zrezygnowałem).

Nie ma tam kompletnie nic, co uzasadniałoby odmowę wydania mi nowej karty kredytowej. Dziwne to trochę...

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Mapka do celów projektowych

Ze dwa tygodnie temu zacząłem się rozglądać za usługami geodety, który wykona mi mapki do celów projektowych. Najpierw postanowiłem skorzystać z numeru telefonu poleconego mi przez kolegę geodety. Ponoć robotę wykonał dobrze i terminowo, ale nie byłem pewny, czy zgodzi się wykonać mapki u mnie, bo działka kolegi leży w innym powiecie i gość musiałby kilkadziesiąt kilometrów w drodze do mnie zrobić.

Pani, która odebrała telefon, była wybitnie niezainteresowana tym, bym mógł im zapłacić za zrobienie mapek. 

Uruchomiłem zatem wyszukiwarkę aby odnaleźć osoby świadczące usługi geodezyjne w dawnym mieście wojewódzkim, siedzibie starostwa mojego powiatu grodzkiego. Znalazłem 5 firm.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Biuro Informacji Kredytowej

W ubiegłym tygodniu złożyłem w banku wniosek o wydanie karty kredytowej. Wszystko poszło bardzo sprawnie (bo konto mam w mBanku), tj. już po kilku minutach dostałem potwierdzenie rejestracji wniosku. I kilka godzin później miałem już odpowiedź.

Negatywną.
Jednocześnie z przykrością informujemy, że powyższy wniosek został odrzucony z powodu negatywnej oceny raportu z Biura Informacji Kredytowej (BIK).
Ciekawe co było takiego w tym raporcie, że nie mogłem dostać karty kredytowej z limitem w wysokości 3 000 PLN. Nie żeby mi na tej karcie jakoś wyjątkowo zależało, ale przecież jak mam wziąć kredyt hipoteczny na budowę domu, to muszę mieć porządek w papierach, włącznie z tymi z BIKu.

piątek, 26 listopada 2010

Kredyt - zlo konieczne

Jak słusznie zauważył Sokomaniak, jestem przeciwnikiem kredytu. Pisałem o tym zresztą już na innym moim blogu, że kredyt hipoteczny to nowoczesna odmiana dobrowolnego niewolnictwa.

Niestety, jeśli mamy zamiar zbudować dom w przyszłym roku, z całą pewnością nie wystarczy nam pieniędzy na to, by obejść się bez kredytu.

Jeśli byśmy jeszcze popracowali kilka lat, pewnie odłożylibyśmy już dość pieniędzy, by dom w całości postawić z oszczędności. Ale sam dom i jego urządzenie to nie wszystko. Ja chcę go docelowo zamienić w dom autonomiczny energetycznie, na co pewnie będę pracować przez kilka kolejnych lat.

Więc pewnie weźmiemy kredyt, poświęcając część oszczędności na wkład własny. Zresztą zobaczymy, jaki dostaniemy kosztorys budowy domu i wszystkich instalacji (podłączenie wodociągu, przyłącze energetyczne, oczyszczalnia ścieków, wjazd na działkę). I ile będzie kosztować papierologia niezbędna do załatwienia pozwolenia na budowę (choćby mapki do celów projektowych).

środa, 24 listopada 2010

Klamka zapadła - budujemy dom!

Podjęliśmy w końcu męską decyzję i postanowiliśmy wreszcie zbudować w przyszłym roku dom.

Zaczynamy załatwiać papiery. Projekt, mapki, uzgodnienia przyłączy i wjazdu na działkę, w końcu pozwolenie na budowę. Fundament (płyta), parter i poddasze (szkielet drewniany). Prąd, studnia, może podłączenie do wodociągu, przydomowa oczyszczalnia ścieków.

No i kredyt gdzieś po drodze. :(

Będę Was informować co i jak. :)

piątek, 19 listopada 2010

Jeśli nie kupno, to co?

Skoro pomysł kupienia domu ostatecznie nie wypalił, pora wrócić do wariantu wybranego w lutym -- budowy domu na działce, którą już mamy.

Dopóki w ziemię nie zostanie wbita pierwsza łopata pod budowę domu, mamy jeszcze możliwość wycofać się z tego pomysłu i sprzedać działkę. A póki co na działce leży tylko kupa słomy i trochę drewna na domek gospodarczy z gliny i słomy, którego mi się postawić w tym roku nie udało...

Plan jest taki...

Po pierwsze, cały czas pracować tak długo, jak tylko będzie to możliwe, w taki sposób, jak teraz. Etat, dodatkowe prace, internet. Ile tylko się da. I odkładać pieniądze na budowę.

piątek, 12 listopada 2010

Kto buduje dom za 600 tysięcy?

Wpadł mi dziś w ręce artykuł w portalu gazeta.pl zatytułowany Domy zaczynają drożeć, bo drożeją materiały budowlane. Przeczytałem go i, przyznam szczerze, to co zobaczyłem mnie trochę przeraziło.

Oto fragment, który był dla mnie najbardziej przerażający...
A deweloperzy obniżają nie tylko ceny mieszkań, ale i domów. Analityk firmy Open Finance (...) opowiada, że w czasie niedawnych targów mieszkaniowych porównał ceny domów wystawionych na sprzedaż w okolicach Warszawy. Mediana tych cen wyniosła 741 tys. zł. - To o blisko 12 proc. mniej niż przed rokiem - mówi. I dodaje, że równocześnie wzrósł metraż domu (o 2,8 proc., do 174 m kw.) oraz wielkość działki (...).

Są to ceny ofertowe, od których można wynegocjować najmniej 5-proc. rabatu, ale i tak o wiele taniej jest budować dom na własną rękę. Waszczyk przekonuje, że w okolicach Warszawy ok. 175-metrowy dom z poddaszem użytkowym lub pełnym piętrem można wybudować, korzystając z usługi firmy wykonawczej za 350-370 tys. zł. Do tego należy jednak doliczyć zakup 1000-metrowej działki, czyli ok. 250 tys. zł. Łącznie daje to 600-620 tys. zł. To równowartość ok. 76-79-metrowego mieszkania w Warszawie (w dobrej lokalizacji).

Waszczyk zapewnia, że obecne na targach firmy budowlane reklamowały swoje usługi od ceny 1,9 tys. zł za m kw. domu budowanego w technologii tradycyjnej (przeważała cena 2,1-2,3 tys. zł). Równocześnie zastrzega, że zamawiając samemu potrzebne materiały i wynajdując kolejne ekipy fachowców, można zaoszczędzić kolejne 10 proc.
Co mnie w tym fragmencie przeraziło? Ano te ceny...

poniedziałek, 1 listopada 2010

Ludzie sami nie wiedzą, czego chcą...

Mieliśmy wczoraj pojechać po raz drugi do ludzi, którzy chcą sprzedać ten dom, o którym wspominałem ostatnio. Mieliśmy zabrać moich i żony rodziców, żeby zasięgnąć dodatkowej opinii.

Po czym okazało się, że ci ludzie, którzy chcą sprzedać dom, tak naprawdę wcale nie są tego pewni.

Właścicielką domu jest starsza pani, która przepisała go na swoją córkę i zięcia, w zamian otrzymując prawo do dożywotniego mieszkania tam. Teraz i ona musi się zgodzić na sprzedaż domu, ale po naszej wizycie u nich poprzednio chyba się rozmyśliła.

Może to dlatego, że chcieliśmy kupić od nich więcej działki, niż oni chcieli sprzedać? Albo z jakiejś innej przyczyny musieliśmy zrobić na niej złe wrażenie. W końcu miałaby nas do końca życia za sąsiadów, więc to musiał być ten właśnie powód...

Szkoda, nie powiem... Może im się jeszcze odmieni i będziemy mogli go kupić?

sobota, 30 października 2010

Kolejny dom do kupienia

Kolejny raz zamiast budować coś na działce oglądamy dom do kupienia. Który to już w tym roku? Chyba piąty. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że my przecież chcemy sobie dom zbudować.

Po co więc oglądamy domy wystawione na sprzedaż?

Ano cały czas liczę na to, że może uda się kupić dom taniej, niż by nam dom przyszło zbudować. Ten, który oglądaliśmy ostatnio, wydaje się spełniać to zadanie.

Pisałem w ubiegłym tygodniu, że mieliśmy pojechać obejrzeć dom o powierzchni ok. 120 metrów wystawiony za 100 000 PLN. I obejrzeliśmy go. Wygląda tak:

sobota, 23 października 2010

Sezon chyba można uznać za zamknięty

Tegoroczny sezon budowlany na naszej działce chyba można już uznać za zamknięty. Kolejne weekendy mijają a ja nie mogę tam pojechać i nic zrobić. Dwa tygodnie temu byliśmy na weselu. W ubiegłym sobotę miałem zajętą na szkolenie. W ten weekend mamy dwie imprezy rodzinne. W kolejny przypada 1. listopada. Za dwa tygodnie mamy długi weekend, ale to już prawie połowa listopada i nie spodziewam się, by pogoda pozwoliła na zrobienie czegokolwiek.

Choć w sumie to mnie do szczęścia wystarczy, żeby nie padało. Może być zimno, może być nawet mróz, na montaż drewna to spokojnie wystarczy... :)

Spróbujemy chociaż ten czas poświęcić na pooglądanie domów do kupienia w okolicy. Jutro jesteśmy umówieni by obejrzeć dom o powierzchni 120 metrów kwadratowych za 100 000. Dom z lat 1970-tych, działka ok. 1 000 m² (czyli za mała jak na moje potrzeby). Zobaczymy, co jest ten dom warty.

piątek, 8 października 2010

Budowa domu bez kredytu

Wdałem się ostatnio w długą dyskusję ze znajomym, dotyczącą budowania domów na kredyt. Ja uważam, że kredyt hipoteczny na 40 lat to największa krzywda, jaką myślący człowiek może sobie zrobić. Moim zdaniem jest to nic innego, jak zwyczajne niewolnictwo, na które kredytobiorca się godzi, ciesząc się wręcz, że ma taką szansę. Kolega z kolei uważa, że kredyt to świetna rzecz, dzięki której można realizować swoje największe potrzeby wtedy, gdy one występują, a nie wtedy, gdy mamy najwięcej pieniędzy.

Kolegę rozumiem. Tak to już w życiu bywa, że największe potrzeby finansowe mamy gdzieś w okolicach 25-35 roku życia. Wtedy po skończeniu edukacji wyprowadzamy się od rodziców i wiążemy się w pary. I potrzebujemy miejsca do zamieszkania. A oprócz tego, samochodu, mebli, sprzętu AGD, ślubu i wesela (zwłaszcza wesele jest kosztowne), podróży poślubnej, i tak dalej i tak dalej. O kosztach utrzymania dzieci nie wspominam, one wcale nie są największe zaraz po urodzeniu...

Z drugiej strony, najwięcej pieniędzy mamy dopiero pod koniec kariery zawodowej. Na jej samym początku mamy pieniędzy mało, bo dopiero wchodzimy na rynek pracy. Dlatego nie mamy żadnych szans odłożyć na koncie sensownych pieniędzy, by później zaspokajać najbardziej kosztowne potrzeby z własnej kieszeni.

Czyżby?

czwartek, 30 września 2010

Lepszy dom niz mieszkanie

Ilekroć czytam o cenach mieszkań w dużych miastach, tyle razy mam wrażenie, że ktoś nas (konsumentów) robi w balona.

Niedawno pozbyłem się wszelkich złudzeń. To, co zobaczyłem, potwierdziło teorię, że owce są po to, aby je strzyc.

Zaczęło się od tego wpisu na blogu Adama Dudy Prologos. Co najbardziej rzuca się w oczy, to duży wykres ukazujący składowe kosztu metra kwadratowego powierzchni mieszkania oddawanego do eksploatacji w Warszawie. Co z niego wynika? Że na koszt rzędu 7 000 PLN tylko niecałe 4 000 PLN stanowi rzeczywisty koszt budowy mieszkania a pozostała część to niemała marża dewelopera.

niedziela, 26 września 2010

Drugi weekend urlopu

spędziłem znacznie bardziej pracowicie, niż pierwszy.

We środę dostałem sygnał z tartaku, że drewno jest gotowe.

We czwartek rano z pomocą kolegi i przyczepy przywieźliśmy drewno na działkę. Tam rozładowaliśmy je na plac, obok słomy.

wtorek, 21 września 2010

Tydzien urlopu minal

a na działce nic się nie zmieniło.

Drewno zamówiliśmy dopiero w sobotę. Teść odwiedził w tygodniu jakiś tartak, ale tam nie byli w stanie drewna dostarczyć. Do drugiego pojechaliśmy w sobotę, tam drewno zamówiliśmy, jeszcze nie mam zwrotnej informacji, że zostało pocięte.

W sobotę po południu pojechałem na działkę z zamiarem wymierzenia lokalizacji budynku i wywiercenia otworów pod filary szkieletu. Kupiłem nawet w tym celu świder Fiskarsa o średnicy 22 cm. Okazało się, że wskutek mojego błędu, nie zostały ścięte 4 drzewa, które znajdują się w miejscu, w którym ma stać budynek. Cóż miałem robić, uruchomiłem pilarkę i ściąłem je.

Przy okazji okazało się, że miejsce, w które pieczołowicie odkładaliśmy pocięte gałęzie śliw, wypada akurat w miejscu posadowienia budynku. Będzie trzeba je równie pieczołowicie przenieść w inne miejsce.

Rozważam zamówienie ekipy z porządną rębarką do gałęzi, aby mi to uprzątnęli i przerobili na zrębki.

Póki co siedzę w domu i czekam na hasło z tartaku. Potem pożyczam od kolegi lawetę, jedziemy po drewno, zamawiam rębarkę, przywożę betoniarkę i cement, pożyczam od sąsiada wodę i prąd, a na koniec w sobotę stawiamy szkielet budynku.

Spodziewałem się, że pogoda mi plany pokrzyżuje, ale z pogodą akurat problemu nie było...

poniedziałek, 13 września 2010

Domek gospodarczy: plan

Od środy zaczynam urlop i na dwa tygodnie miałem pojechać na działkę, wziąć się za budowę domku gospodarczego ze słomy i gliny.

Im bliżej do tego terminu tym bardziej mam wątpliwości, czy to wszystko uda mi się zbudować.

Dlatego założyłem sobie dwa plany: minimum i maksimum.

Plan minimum przewiduje zbudowanie wiaty i zadaszenie jej. Wiata zostanie później przekształcona w budynek, tzn. z kostek słomy wymurowane zostaną ściany. Później ściany będą otynkowane. Potem okno, drzwi, i tak dalej. W każdym razie plan minimum na ten sezon to zadaszona wiata, która powinna mi pozwolić w miarę bezproblemowo przechować słomę na kolejny rok.

Plan maksimum to kompletny budynek, może bez okien i drzwi. Te zawsze zdążę wstawić w dowolny weekend. Oczywiście instalacja elektryczna i cała reszta, też powstaną dopiero później.

Wątpię, czy plan maksimum uda się osiągnąć. Ale plan minimum? Czemu nie. :)

Gorzej, że w piątek mam odebranie dyplomów studiów podyplomowych, które skończyłem niedawno. Albo przez trzy dni pozałatwiam wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia w domu, albo pojadę na działkę i wrócę na rozdanie dyplomów...

niedziela, 5 września 2010

Wycinki ciag dalszy

I znów kolejne śliwy padły pod naporem mojej pilarki spalinowej. Pilarkę naprawiłem, to znaczy zaniosłem do sklepu, gdzie mieli mi sprzedać nową pompkę. Stanęło na tym, że sprzedali i zamontowali od razu, choć kosztowało to mnie nie 30 (pompka) a 50 (pompka + montaż) PLN. Przy okazji naostrzyłem łańcuch (6 PLN) i dokupiłem drugi (43 PLN), żeby w razie czego móc szybko wymienić łańcuch na drugi, ostry i pracować dalej.

A potem pojechałem na działkę ciąć dalej drzewa. Po drodze zaopatrzyłem się w paliwo, kupiłem całe 5 litrów benzyny. Potem się okazało, że zupełnie niepotrzebnie, bo ściąłem to, co miałem ściąć, na jednym zatankowaniu piły do pełna.

Padło 6 drzew, w większości gałęzie pociąłem i zrzuciłem na jedną wielką stertę. Części mi się już sprzątać nie chciało.

Potem dokarmiłem pszczoły (dostały trochę syropu cukrowego) i rozłożyłem karton przywieziony z domu w miejscu, w którym układałem go na wiosnę. Karton pochodził z kartonów po nowych meblach, których kupiliśmy ostatnio sporo, bo przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Od ubiegłego weekendu mieszkamy już w Warszawie, a dokładniej -- w Ursusie.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Papierologia pod koniec sierpnia

Pora na króciutki raport dotyczący dotychczasowej papierologii, którą załatwiam do budowy domku gospodarczego.

Po pierwsze, mam już uzgodniony przebieg ogrodzenia na działce z powiatowym zarządem dróg. Załatwiła mi to żona, bo sam nie miałem kiedy do Skierniewic pojechać. Teraz mogę udać się do PGE ZEŁT i podpisać umowę.

Po drugie, minął już chyba czas na sprzeciw Starostwa w sprawie zgłoszenia robót budowlanych, czyli planowanej budowy domku gospodarczego. Słoma na działce już jest (za 104 kostki z transportem zapłaciłem 350 PLN), jeszcze trochę trzeba dokupić.

W ten weekend się przeprowadzaliśmy, więc nie było czasu pojechać na działkę na dłużej i dociąć drzewa. Poprawiliśmy tylko mocowanie plandeki na stercie słomy i podkarmiłem pszczoły w ulu. Dowiedziałem się za to, że tę pompkę do paliwa daje się dokupić i teraz tylko muszę pojechać i to załatwić. Kolejne roboty na działce zaplanowałem na najbliższy weekend.

W końcu za jakieś półtora tygodnia powinienem się brać za budowę...

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Kolejne drzewa ścięte

Przygotowuję powoli działkę do budowy tego budynku gospodarczego, o którym wspominałem już parę razy ostatnio. W sobotę pojechaliśmy z teściem, pilarką spalinową i kosiarką spalinową na działkę, ściąć kilka drzew.

Plan był ambitny, żeby ściąć 13 drzew. Żeby zrobić miejsce na zrzucenie słomy z ciężarówki. Ostatecznie przycięliśmy tylko gałęzie na kilku drzewach (żeby ciężarówka mogła wjechać na działkę), i ścięliśmy trzy drzewa. Zrobilibyśmy może trochę więcej, gdyby nie fakt, że zginęła nam mała gumowa pompka paliwa. W zasadzie nazywać to pompką to przesada, jest to po prostu kawałek przezroczystej gumy o kształcie sferycznym, którą się wciska by powracając do normalnego kształtu zassała paliwo ze zbiornika. Przy odpalaniu czy przy cięciu odpadła i zginęła.

Oprócz tego wykosiliśmy trochę chaszczy przy wjeździe do działki.

Po raz kolejny udowodniłem sobie, że nie jestem stworzony do pracy fizycznej.

niedziela, 22 sierpnia 2010

Prawie podpisałem umowę z PGE ZELT

Prawie podpisałem umowę z PGE ZEŁT. Prawie, bo do podpisania umowy potrzebuję jeszcze jednej, niesamowicie ważnej rzeczy.

Jak wiadomo, dziś zakłady energetyczne stawiają skrzynki w linii ogrodzenia. Tam ma się znaleźć licznik, który później inkasent będzie sobie łatwo zczytywał. Żeby nie musiał wchodzić do mnie na działkę, dawać się pogryźć psu. Tymczasem, u mnie na działce nie ma ogrodzenia, więc biedny zakład energetyczny nie wie, gdzie mi skrzynkę z licznikiem postawić.

Powiedziano mi więc, żebym pojechał do urzędu gminy i żeby mi narysowali na mapce kreskę oznaczającą miejsce, w którym mogę postawić ogrodzenie. Pojechałem. Tam zaś dowiedziałem się, że przecież droga, przy której mam działce, to droga powiatowa, więc nie powinienem tego załatwiać tu, tylko w zarządzie dróg powiatowych.

Oczywiście tamtego dnia (a był to wtorek, ostatni dzień urlopu) nie miałem czasu pojechać i tego załatwić. Nie miałem więc papierku niezbędnego zakładowi energetycznemu do podpisania umowy a zatem nie podpisałem jej.

W sumie sam jestem sobie trochę winien, bo nie powinienem przyjmować wszystkiego, co usłyszę, na wiarę, tylko to jeszcze telefonicznie potwierdzić tam, gdzie zostałem skierowany...

niedziela, 15 sierpnia 2010

Tani domek ze słomy

Przez ostatni tydzień lipca budowałem na warsztatach koło Zgierza domek gospodarczy ze słomy. Coś podobnego do domku gospodarczego, który chcę postawić w tym sezonie u siebie na działce. Na razie jestem na etapie załatwiania papierologii (zgłoszenie zamiaru budowy), gdy sprawa się wyjaśni, napiszę co i jak.

Warsztaty zorganizowane zostały przez grupę Cohabitat przy współpracy z SIBA|Biohabitat. W ciągu tygodnia mieliśmy wysłuchać wielu ciekawych wykładów (ja miałem mieć prelekcję o domach autonomicznych) i popracować na budowie.

Ostatecznie przede wszystkim pracowaliśmy, bo na wykłady czasu nie starczyło. A i tak nie wyrobiliśmy się z całością budowy... Poniższe zdjęcie przedstawia mniej więcej to, co udało nam się zbudować w ciągu niecałego tygodnia (od poniedziałku do sobotniego południa).

Skończony prawie domek ze straw bale

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Dostalismy warunki przylaczenia

W ubiegłą środę odwiedziłem lokalny oddział PGE Dystrybucja Łódź-Teren S.A., odebrać decyzję z warunkami przyłączenia do sieci elektroenergetycznej. O warunki przyłączenia wystąpiliśmy 06.07, gotowe były już 21.07.

Tak naprawdę w tym dokumencie nic kompletnie ciekawego nie ma. Jedyną istotną informacją jest to, że nie jest potrzebna rozbudowa sieci elektroenergetycznej (np. modernizacja najbliższego transformatora)...

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Prawie kupilismy dom

Sporo się działo ostatnio, a że nie miałem czasu pisać na bloga, to nic o tym nie napisałem.

Prawie kupiliśmy dom. No, to może za dużo powiedziane, bo przecież nie mamy tyle pieniędzy, by kupić dom od ręki. Ostatnio oglądaliśmy kilka domów do kupienia, jeden szczególnie się nam podobał, ten za 180 000. Umówiliśmy się ze sprzedającym na niedzielę 25.07, żeby przywieźć mu zadatek.

Wcześniej spotkałem się z doradcą kredytowym z Open Finance, żeby porozmawiać o możliwości uzyskania kredytu na brakujące nam pieniądze. Dostałem skrót oferty i zobowiązałem się, że zacznę kompletować dokumentację, związaną z nieruchomością, oraz związaną z naszymi zarobkami. Później założyłem również aukcję w systemie aukcji kredytowych, w którym to banki licytują się, by przekonać mnie do wzięcia kredytu akurat u siebie. Od doradcy z OF dostałem 2 najlepsze oferty (oczywiście Noble Bank, który jest właścicielem Open Finance, oraz BZ WBK).

środa, 21 lipca 2010

Oglądaliśmy cztery domy do kupienia

Od weekendu do wczoraj włącznie oglądaliśmy cztery domy do kupienia w bliższej lub dalszej okolicy.

Pierwszy w piątek wieczorem. W skrócie trzeba powiedzieć, że rudera. Dach zawalony i przeciekający, wielki zaciek z grzybem na ścianie. Lokalizacja fajna, działa sympatycznie urządzona, choć już zapuszczona. Zalet więcej brak.

Drugi w sobotę około południa. Po drugiej stronie Skierniewic. 220 000 PLN. Dom murowany, nieocieplony, dach z eternitu, okna drewniane. Ponad 100 m, cztery pomieszczenia. Brak centralnego ogrzewania. Brak łazienki. Brak kanalizacji. Brak rozprowadzonej wody, tylko jeden kran w domu. Jest wodociąg i studnia. Brak toalety (wychodek). Piękna ziemia w gratisie -- ponad 4 ha ziemi uprawnej, prawie 1 ha lasu, łącznie ponad 5 hektarów. Wysokie poddasze, strop też nieocieplony. Spory budynek gospodarczy z kilkoma niewielkimi pomieszczeniami, do solidnego remontu albo nawet częściowej rozbiórki. Trochę różnego rodzaju śmieci na działce, jakieś stare maszyny rolnicze, podwozie do wozu, itd. 1,5 km od stacji kolejowej linii Łowicz-Skierniewice.

niedziela, 18 lipca 2010

Zgłoszenie robót budowlanych

Jako że trzeba kuć żelazo póki gorące i trochę gonią mnie terminy, w piątek przesłałem (faksem i pocztą) do starostwa zgłoszenie zamiaru budowy domku gospodarczego.

Oczywiście formularz wziąłem ze strony internetowej starostwa (a dokładniej z Biuletynu Informacji Publicznej) i przerobiłem po swojemu. Do zgłoszenia dołączyłem:
  • mapkę z zaznaczoną lokalizacją budynku (kserokopię),
  • rysunki elewacji i rzut przyziemia,
  • krótki opis techniczny budynku,
  • kserokopię aktu notarialnego,
  • kserokopię wypisu z planu zagospodarowania przestrzennego,
  • oświadczenie o posiadaniu prawa do dysponowania nieruchomością na cele budowlane (znów przerobiłem wzór oświadczenia ze strony starostwa).
W tym tygodniu we czwartek lub piątek zadzwonię do nich i zapytam co i jak.

Oprócz tego w piątek pojechaliśmy zanocować na działkę, w sobotę przegonił nas stamtąd upał. Poza tym obejrzeliśmy dwa domy do kupienia -- jeden w piątek (totalna ruina za kupę kasy), drugi w sobotę (dom do wykończenia, bez kanalizacji i łazienki, bez szamba, bez centralnego ogrzewania, za to z eternitem na dachu oraz łącznie 5 ha ziemi, za rozsądne pieniądze). W tym tygodniu spróbujemy obejrzeć jeszcze jeden.

wtorek, 13 lipca 2010

Wyłączenie części działki z produkcji rolnej

Dziś żona odebrała mi z poczty pismo od starostwa o następującej treści.

Na podstawie (...) po rozpatrzeniu wniosku Pana Krzysztofa Lisa w sprawie zezwolenia na wyłączenie z produkcji rolnej części działki (...) umarzam postępowanie w przedmiotowej sprawie.
(...)

sobota, 10 lipca 2010

A zdawało się, że będzie cicho...

Wczoraj wieczorem pojechałem sobie na działkę. Sam. Żona z dzieckiem są jakieś 400 km stąd na urlopie. Miałem więc okazję posiedzieć sobie chwilę w spokoju i ciszy. I zanocować na działce, drugi raz od momentu, gdy ją kupiliśmy.

No i zanocowałem, choć z tą ciszą to było różnie.

Działka leży kilkaset metrów od drogi krajowej, styka się też bezpośrednio z dziurawą drogą powiatową. Miejsce, w którym rozbijamy zawsze obóz i ustawiamy kampera jest położone w połowie działki, więc ponad 200 metrów od tej drogi powiatowej.

Wczoraj słychać było przede wszystkim dwa ciągniki na sąsiednich polach. Jeden robił coś, czego nie widziałem, bo znad zboża wystawał tylko jego dach. Drugi opryskiwał sad sąsiada, choć go nie widziałem, to widziałem mgłę oprysku wypływającą zza drzew.

Potem było jeszcze słychać samochody, głównie z tej drogi krajowej. Ale to nie samochody najbardziej hałasują, tylko debile rozpędzający się na motocyklach.

Dom będzie stać bliżej drogi, więc pewnie dodatkowe hałasy będziemy mieli właśnie od strony drogi powiatowej. Ale ja chcę mieć wentylację mechaniczną, więc nie będę musiał otwierać w nocy okien. ;)

wtorek, 6 lipca 2010

Wniosek o wydanie warunków przyłączenia do sieci

Złożyłem w moim lokalnym oddziale PGE Dystrybucji Łódź-Teren S.A. formularz wniosku o wydanie warunków przyłączenia do sieci elektroenergetycznej. To pierwszy krok do podłączenia prądu na działce.

Do wniosku dołączyłem kserokopię mapki w skali 1:1000 i kserokopię aktu notarialnego przeniesienia własności działki.

Za 30 dni mam odebrać decyzję.

Specjalnie w celu złożenia dziś tego wniosku poszedłem oddać krew, żebym nie musiał brać dnia urlopu. ;)

poniedziałek, 5 lipca 2010

Ludzie powariowali

Wczoraj wracając z działki skręciliśmy w jedną z bocznych dróżek żeby odnaleźć dom na sprzedaż, o którym usłyszeliśmy od szwagra. Dom znaleźliśmy i spisaliśmy numer telefonu do agencji nieruchomości, która wywiesiła na bramie swój banner. Przy okazji znaleźliśmy dwie tabliczki z numerami telefonów odnośnie sprzedaży działek.

Jedna z tabliczek dotyczyła sprzedaży dwóch działek -- jednej o powierzchni ok. 10 arów (ok. 1 000 m²), drugiej 34-arowej (ok. 3 400 m²).

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Mam już ekspertyzę gleboznawczą

Dziś żona odebrała z poczty ekspertyzę gleboznawczą, którą zamówiłem w ubiegły piątek. Świetne tempo -- awizo było w skrzynce już w piątek, tylko przeleżało się u nas przez weekend.

Ekspertyza to najgorzej wydane przeze mnie 177 PLN w historii budowy domu. Za te pieniądze dostałem pismo długie na 9 linijek o treści:
Dotyczy gleb występujących na działce o numerze... w granicach opracowania, położonej w miejscowości..., gmina..., powiat skierniewicki, województwo łódzkie.

środa, 23 czerwca 2010

Domy budujemy jednak na lata...

Jak wychodzi z badania "YTONG: Dom 2020", jednak nasze domy chcemy budować na lata.

Przejrzałem dziś podsumowanie badania "YTONG: Dom 2020", przeprowadzonego na zlecenie Xella Polska (producenta materiałów budowlanych, m.in. YTONG i SILKA) przez TSN OBOP w okresie 17.03-22.04.2010. Według ankietowanych, w przyszłości na popularności zyskiwać będzie budownictwo energooszczędne, oraz materiały budowlane pozwalające na budowę takich domów.

Też tak uważam i cieszyłem się bardzo, gdy znalazłem wyniki takich badań. Trochę się jednak zmartwiłem, gdy poczytałem o metodyce tych badań.

piątek, 18 czerwca 2010

Dwa tygodnie minęły...

praktycznie bez żadnych działań z naszej strony.

W zeszłym tygodniu w piątek i w sobotę miałem zajęcia. W niedzielę siadłem do pisania pracy dyplomowej i zajmowałem się tym przez kolejne popołudnia w tym tygodniu. Skończyłem dopiero wczoraj.

Korzystając z resztek wczorajszego wieczora napisałem pismo do Wojewódzkiego Biura Geodezji w Łodzi, żeby wykonali mi ekspertyzę w sprawie pochodzenia gleb, którą później pokażę przy wniosku o wyłączenie części działki z produkcji rolnej.

piątek, 4 czerwca 2010

Mamy już mapki do celow opiniodawczych

Dziś moja firma ma wolne, a starostwo powiatowe w Skierniewicach pracuje. Korzystając z wolnego dnia odwiedziliśmy więc starostwo, żeby zorganizować sobie mapki do celów opiniodawczych.

Około 9:30 byłem w starostwie. Szybko znalazłem właściwy pokój, wypełniłem wniosek i powiedziałem, co dokładnie będzie mi potrzebne.

Urzędniczka z drugiej strony biurka zapytała, czy mieszkam tam, gdzie jestem zameldowany, czy gdzieś we wsi, na terenie której jest działka. Powiedziała, że dziś jest sama w pracy a interesantów jest sporo i że przygotowanie dla mnie tych mapek zajmie jej z godzinę. Przez chwilę porozmawialiśmy na temat tego, czy ewentualnie nie mogłaby mi ich przygotować do odbioru na poniedziałek, ale ostatecznie stanęło na tym, że miałem zabić gdzieś trochę czasu i zadzwonić do niej ok. 11.

niedziela, 30 maja 2010

Popsułem kosę

Pojechaliśmy wczoraj na działkę kamperem z zamiarem spędzenia tam prawie całego dnia i przenocowania. Pogoda zapowiadała się przyjemna, w nocy według numerycznej prognozy pogody miało być ok. 12°C, a niebo było bezchmurne.

Zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy. Wzięliśmy ze sobą żarcie (zupę, mięso na grilla, kartofle do upieczenia w ognisku) i 25-litrowy baniak z wodą, który kupiłem niedawno na Allegro. Oprócz posiedzenia przy ognisku miałem zamiar skosić trochę trawy na polance, na której zawsze obozujemy i chwastów, które zarosły rów przy działce.

wtorek, 25 maja 2010

Zgłoszenie planowanych robót budowlanych

Wciąż nie zapadła żadna decyzja, co robimy z działką. O tym, co mamy do wyboru, pisałem tydzień temu.

Ostatnio pojawiła się koncepcja kupienia taniego blaszanego garażu i postawienia go na działce. Takie coś kosztuje od 1 300 PLN w górę, więc można dość tanio zorganizować sobie miejsce do trzymania tych wszystkich rzeczy, które chcemy tam zostawić -- grabi, taczek, szpadla, i tak dalej.

Mnie się takie garaże niespecjalnie podobają, więc wolałbym sobie takiego paskudztwa na działce nie stawiać. Tym bardziej, że słyszałem historię o tym, jak to dach takiego garażu się komuś zimą zawalił na samochód. No bo docelowo do czegoś trzeba byłoby ten garaż wykorzystać...

poniedziałek, 17 maja 2010

Osiołkowi w żłoby dano,

czyli od przybytku głowa (jednak) boli. W wielu przypadkach brak wyboru jest lepszy, niż zbyt duży wybór, bo ciężko podjąć decyzję.

Aktualnie przyjęty przez nas plan budowy domu i przeprowadzki jest taki, że za dwa lata zaczynamy budowę i się przeprowadzamy możliwie szybko. Do tego czasu mieszkamy w Warszawie (przeprowadzimy się tam w czerwcu lub lipcu), a na działkę będziemy jeździć na weekendy, może na urlopy.

Wykorzystanie działki weekendowo przerabiamy od trzech lat, choć do tej pory tylko raz tam nocowaliśmy w kamperze. Wiemy więc już, jakie przyjemności się z tym wiążą. I jakie nieprzyjemności.

wtorek, 11 maja 2010

Dylematy zakupowe

Nie raz pisałem tu chyba na blogu, że marzy mi się kupienie jeszcze sporego kawałka ziemi. Bo chciałbym mieć jej łącznie z kilka hektarów...

Jest to trochę irracjonalne, bo rolnikiem być nie chcę. Nie chcę uprawiać tej roli w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Nie chcę orać, siać, opryskiwać i zbierać. Chciałbym gospodarować permakulturowo, zorganizować sobie jakiś fajny ogród leśny, a oprócz tego mnóstwo miejsca zmarnować na kompletnie bezproduktywne miejsca takie, jak na przykład staw kąpielowy.

Pierwszym pomysłem na powiększenie gospodarstwa byłoby dokupienie sąsiedniej działki, co wydaje się być najlepszym wyjściem. Kłopot polega na tym, że jedna z trzech współwłaścicielek działki ostatnio zmarła i przez to sprawa mocno się zagmatwa. Teraz o przyszłości działki decydować będą nie trzy siostry, tylko dwie siostry i spadkobiercy trzeciej. A kim będą ci spadkobiercy, to się dopiero okaże, po sprawie spadkowej.

wtorek, 4 maja 2010

Minusy mieszkania w domu

Zanim wbijesz pierwszą łopatę do wykopu pod fundamenty domu albo wydasz na jego budowę (zakup) pierwszą złotówkę, musisz upewnić się, że naprawdę chcesz w nim mieszkać. Warto czasem zajrzeć na jakieś forum dyskusyjne i poczytać narzekania ludzi, którzy mieszkają już we własnych domach.

Bo może się okazać, że jak tylko wprowadzisz się do nowo wybudowanego (zakupionego) domu, zaraz też zaczniesz narzekać.

Mnie do głowy przychodzą następujące niedogodności:
  • dłuższe dojazdy, co będzie istotne zwłaszcza w przypadku budowy na naszej działce, która jest 20 km dalej od Warszawy niż mieszkamy w tej chwili,
  • więcej roboty przy ogarnięciu domu -- bo teraz ogrzewanie mamy z miejskiej sieci ciepłowniczej, a w domu będziemy mieli własny kocioł centralnego ogrzewania i z braku gazu nie będzie on bezobsługowy...

Oto, co piszą inni. Wszystkie wypowiedzi pochodzą z wątku "Nie chcę tego domu!!!" na forum gazeta.pl.

sobota, 24 kwietnia 2010

Gospodarstwo 8 ha do sprzedania

Pamiętacie, jak w zeszłe wakacje odwiedziliśmy z żoną mojego kolegę na jego urlopowym, ośmiohektarowym gospodarstwie? I jak chcieliśmy później to gospodarstwo kupić? Ostatecznie z pomysłu zrezygnowaliśmy, ze względu na to, że gospodarstwo znajduje się niemal 200 km od nas.

Kolega w dalszym ciągu chce je sprzedać, i właśnie wstawił ogłoszenie do internetu. Jeśli ktoś ma ochotę, zapraszam do poczytania.

Gospodarstwo ma ponad 8 hektarów i znajduje się we wsi Koziary koło Brodnicy w województwie kujawsko-pomorskim. Oprócz samej ziemi jest siedlisko, tj. dom z częścią gospodarczą i osobny budynek gospodarczy. Mnie się tam bardzo podoba i żałuję, że się tam nie osiedlimy...

sobota, 17 kwietnia 2010

Koncepcja budowy domu

Zacząłem już ustalać konkrety dotyczące tego, jak nasz dom będzie wyglądać. W tym celu skontaktowałem się z kolegą, z którym znamy się od kilku lat i o którym od paru lat wiem, że to właśnie on zbuduje nasz dom. :)

Kolega prowadzi firmę, która buduje domy drewniane o konstrukcji szkieletowej. W wersji podstawowej buduje cztery różne domy "z paczki", o powierzchni od 75 do 125 metrów kwadratowych. I w tych podstawowych wersjach klient może wprowadzać najróżniejsze zmiany.

Jak ustaliliśmy przez telefon, obiecałem mu przesłać e-mailem główne założenia naszej koncepcji budowy domu.

środa, 7 kwietnia 2010

Kiedy opłaca się pracować na budowie?

Jak wskazuje tytuł tego bloga, staram się, by nasz docelowy dom był możliwie tani. W eksploatacji, bo to ma olbrzymie znaczenie, ale też w budowie. Każdy tysiąc złotych zaoszczędzony na budowie to dwa-trzy tysiące złotych mniej kredytu do spłacenia i kilka miesięcy pracy na tenże kredyt mniej.

Od dłuższego czasu wiem, że przy budowie będę musiał sporo popracować własnoręcznie. Wiem, że to się po prostu bardziej opłaca.

A dziś przedstawię Wam krótkie wyliczenia, że opłaca się to każdemu. Własna praca na budowie opłaca się każdemu, bo pozwala oszczędzić sporo pieniędzy.

sobota, 20 marca 2010

Pierwsze prace w ogrodzie tej wiosny

Technicznie rzecz ujmując, dzisiejsze prace były wykonane jeszcze zimą, bo kalendarzowa wiosna rozpoczęła się pod wieczór. Tak czy siak, pogoda była już z pewnością wiosenna.

Pojechaliśmy do Castoramy o Skierniewic. Założeniem było kupienie doniczek do rozsad, ziemi i nasion. Doniczki kupiłem torfowe, jednorazowego użytku. Roślinę przesadza się wprost w doniczce do ziemi. Świetna koncepcja moim zdaniem, jak dla takiego leniwego rolnika, jak ja. ;)

Ostatecznie kupiliśmy też sześć krzewów do posadzenia.



A po powrocie do domu przygotowałem rozsady.

wtorek, 9 marca 2010

Wycinka drzew

W niedzielę pojechaliśmy z kolegą na działkę, popracować trochę pilarką spalinową. Mam do wycięcia sporo drzew ze śliwkowego sadu, w miejscu, w którym postawimy dom. Trzeba też zrobić miejsce na przydomową oczyszczalnię ścieków, jakiś parking, żeby było gdzie postawić samochód. No i na ogród permakulturowy, który zaczniemy powoli przygotowywać na wiosnę.

W ciągu nieco ponad godziny udało nam się wyciąć ledwie kilka drzew. Śliwki są bardzo niewdzięczne. Nie dość, że są mocno rozgałęzione, to niektóre drzewa już od ziemi mają kilka pni. Staraliśmy się ciąć drzewa tak, żeby możliwie łatwo było nam je później uprzątnąć. Czyli począwszy od gałęzi, skończywszy na ucięciu pnia ok. 10-15 nad ziemią. Nie wiem jeszcze, czy będziemy pniaki z korzeniami wyrywać ciągnikiem, czy zostawimy je w ziemi, żeby sobie spróchniały. Zapewne tam, gdzie będzie budowany dom i oczyszczalnia, trzeba je będzie wyrwać -- ale być może zrobi to ktoś koparką. W ogrodzie pniaki pewnie pozostawimy, żeby wzbogaciły glebę o próchnicę.

Dzień zakończyliśmy już w nocy, bo wracając do domu wstąpiliśmy do lasu, gdzie na kilka godzin spędziliśmy na wykopywaniu samochodu z błota. Więcej na ten temat na moim drugim blogu. Nawet filmik jest. ;)

niedziela, 7 marca 2010

Podatek rolny 2010

Niedawno dostałem pocztą decyzję wójta mojej gminy ustalającą wymiar podatku rolnego na rok 2010.

Mam ponad 70 arów powierzchni działki, ale tylko 43 ary użytków rolnych. Stawkę podatku ustalono na poziomie 170,50 PLN za hektar, czyli w sumie zapłacić muszę 73 PLN podatku.

Żyć nie umierać...

środa, 3 marca 2010

Kuchnia węglowa

Od kilku lat marzy mi się, żeby w moim domu była kuchnia węglowa.

Miłe mam wspomnienia z czasów wakacyjnych wyjazdów do babci, która w swoim domu miała właśnie kuchnię węglową. Mile wspominam jej rozpalanie gazetą albo szczapkami sosnowego drewna. Nie mam żadnych przykrych wspomnień, w rodzaju przegrzanej kuchni latem. Za mały byłem, żeby do takich drobiazgów przywiązywać wagę.

Chciałbym mieć w domu kuchnię węglową chyba tylko z sentymentu. Zamierzam zbudować dom autonomiczny, kuchenka na paliwo stałe pozwoli mi trochę uniezależnić się od dostaw energii z zewnątrz, bo pozwoli korzystać z własnego źródła energii do ogrzewania -- z przydomowej plantacji biomasy. Z drugiej strony, kuchenka taka mogłaby być też podłączona do zasobnika ciepła i pozwalać również na ogrzanie domu -- i przygotowanie ciepłej wody użytkowej.

środa, 17 lutego 2010

Zima na działce

Dziś po raz drugi tej zimy wybrałem się na działkę. Efekt poprzedniego wyjazdu pokażę Wam przy innej okazji (jako element innego przedsięwzięcia, którego jeszcze nie ogarnąłem do końca). Efekt dzisiejszego prezentuję poniżej.

Materiał źródłowy był w wysokiej rozdzielczości. W chwili, gdy piszę te słowa, YouTube jeszcze nie udostępnia go w tym formacie. Później ma już być dostępny w formacie 1080p. Aby móc go obejrzeć w ten sposób trzeba będzie chyba kliknąć w przycisk przełączający odtwarzacz na pełen ekran.

W skrócie -- na działce mam śnieg po kolana. :)

sobota, 13 lutego 2010

Ostatecznie wybieramy wariant drugi

Jak pisałem niemal równo miesiąc temu, ostatnio rozważaliśmy dwa warianty dalszej drogi do budowy domu.
Wariant pierwszy miałby zakładać rozpoczęcie budowy w tym roku i zakończenie jej tak szybko, jak byłoby możliwe. Wariant drugi przewidywał wyprowadzkę na 2-3 lata do większego mieszkania, rozpoczęcie budowy w tym roku i zakończenie jej za 2-3 lata.

Kilka dni temu ostatecznie zadecydowaliśmy, że wybieramy drugi wariant.

środa, 3 lutego 2010

Kredyt (1): pierwsza wizyta u doradcy

Dziś po raz pierwszy spotkałem się z doradcą kredytowym z Open Finance po to, by zacząć organizować kredyt hipoteczny. Miałem wrażenie, że cała sprawa ruszy nieco szybciej, ale widzę, że z tego miejsca do ruszenia z budową i uruchomienia kredytu jest jeszcze bardzo długa droga...

Pogadaliśmy sobie o naszych zarobkach, oszczędnościach, no i przede wszystkim o tym, jaki kredyt chcielibyśmy wziąć. Myślę, że powinno być to ok. 250 000 PLN, w czym chciałbym zamknąć się z budową i wyposażeniem domu w sposób niezbędny do zamieszkania. Biorąc pod uwagę, że zamierzam w budowę włożyć oprócz pieniędzy sporo pracy własnej, powinienem się w tym dość łatwo zmieścić.

piątek, 22 stycznia 2010

Jak oszczędzić na oknach?

Okna są, moim zdaniem, świetnym miejscem na optymalizację kosztów. Można kupić tanio okna a jednocześnie nie zrobić sobie krzywdy. A ponieważ piszę tu o sposobach na budowę taniego domu, nie sposób nie wspomnieć o oknach.

Z punktu widzenia energooszczędności, najlepsze są

czwartek, 14 stycznia 2010

Warianty budowy domu

Praktycznie zdecydowaliśmy, że tej wiosny ruszamy z budową domu. Jeszcze zimą dogadamy się z firmą, która miałaby nam ten dom zbudować, załatwimy projekt i ruszymy z papierologią.

A co będzie dalej, to jeszcze nie wiadomo. Bo, póki co, mamy dwa warianty do rozważenia.

niedziela, 10 stycznia 2010

Dlaczego będę miał w domu ogrzewanie podłogowe?

Po jednym z ostatnich wpisów, w którym wyjaśniłem, dlaczego w moim domu będzie wentylacja mechaniczna, chciałbym kontynuować pisanie na ten temat. Suche informacje o nowoczesnych technikach budowlanych to czasem za mało, aby kogoś przekonać. A ponieważ ja jestem już przekonany, spróbuję przekonać i Was, drodzy czytelnicy! :)

Zanim przejdę do przekonywania Was, jeszcze kilka słów na temat tego, czymże jest to ogrzewanie podłogowe. W dużym skrócie jest to taki układ, w którym czynnik grzewczy z centralnego źródła ciepła ogrzewa pokoje nie za pośrednictwem grzejników, tylko podłogi. Rurki z czynnikiem zatopione są w wylewce pod podłogą i ogrzewają ją. Cieplejsza, niż powietrze w pokoju, podłoga oddaje ciepło. Przede wszystkim na drodze promieniowania. Ogrzewanie podłogowe pozwala na zachowanie tego samego komfortu cieplnego przy niższej temperaturze w pokoju, niż w przypadku grzejników. Dzięki temu umożliwia oszczędzanie ciepła. Niska temperatura czynnika umożliwia z kolei wykorzystanie tak tanich w użytkowaniu źródeł ciepła jak pompa ciepła czy kocioł kondensacyjny. Więcej na ten temat w podlinkowanym na początku akapitu artykule.

niedziela, 3 stycznia 2010

Szambo czy oczyszczalnia?

Jako, że nasza działka nie jest podłączona do sieci kanalizacyjnej (bo w jej pobliżu nie ma nawet wodociągu), musieliśmy zmierzyć się z zagadnieniem zapewnienia sobie sposobu odprowadzenia ścieków. Póki co stanęło na tym, że na działce powstanie przydomowa (ogrodowa) oczyszczalnia ścieków.

W naszym przypadku wydaje się to być uzasadnione -- kanalizacji póki co nie ma i prędko nie będzie. Dopiero za 2 lata ma się pojawić wodociąg, a kanalizacja pewnie nie wcześniej, niż za kilka kolejnych lat...

No ale co w innych sytuacjach? Kiedy warto na działce zbudować szambo a kiedy oczyszczalnię ścieków? Spróbujmy przyjrzeć się zagadnieniu z punktu widzenia możliwych sytuacji na działce.