niedziela, 23 grudnia 2007

Ogrzewanie w domu

Dom nie powstał i pewnie nie powstanie w ciągu najbliższych kilku lat. Ale ja już wiem, jak będzie ogrzewany. :)

Po pierwsze, będzie kominek. Kominek z dystrybucją gorącego powietrza. To będzie podstawowe źródło ciepła. Ciepełko będzie rozprowadzane rurkami w formie gorącego powietrza i dostarczane do otworów w ścianach pokoi na poddaszu.

Po drugie, będzie klimatyzator. Klimatyzator z funkcją grzania, rzecz jasna. To nic innego jak pompa ciepła powietrze-powietrze.

Po trzecie, zapewne będzie też elektryczne ogrzewanie podłogowe. Ale na pewno nie akumulacyjne ogrzewanie podłogowe! To nie jest, moim zdaniem, najlepszy pomysł...

Będę mieć więc tanie, ale kłopotliwe w eksploatacji podstawowe źródło ciepła. Zasilane biopaliwem, które zdobędę na własnej działce! A jak mi się nie będzie chciało, będę mógł włączyć źródło nieco droższe, czyli klimatyzator. Podłogowe, jako tanie w instalacji, będzie swojego rodzaju źródłem rezerwowym...

niedziela, 21 października 2007

Wizyty na mojej działce

Od 28.09 działka jest już moja. Dostałem nawet ostatnio powiadomienie z sądu o dokonaniu wpisu do księgi wieczystej.

I jeździmy tam z narzeczoną praktycznie co tydzień. Trzy tygodnie temu pojechaliśmy tam z moimi i Ani rodzicami. Wszyscy rzuciliśmy się po zbieranie grzybów, bo maślaków było tam całkiem dużo. Dużo i do tego wyrośnięte, jak się potem okazało, w większości robaczywe.

From Działka i dom


Zabraliśmy też ze sobą kota, to był jej pierwszy spacer na smyczy. Z początku było trudno, potem się przyzwyczaiła i nie pozwalała się nosić. Chciała chodzić sama, choć były to raczej skoki przez wysoką trawę.



Na tym zdjęciu widać jak całe towarzystwo szukało grzybów...

W zeszłym tygodniu pojechaliśmy tam z moim bratem. Zrobiliśmy miniaturowe ognisko, bo Ania marudziła, że jej zimno, poza tym nie bardzo było czym palić.



Zaraz koło samochodu znaleźliśmy dwie wiszące na drzewie śliwki. Czyli jednak kilka w tym roku było, choć wymarzły wiosną...



Wziąłem też ze sobą maczetę, kupioną specjalnie aby móc tam porąbać trochę gałęzi. :D Tu służyła jako wskaźnik do pokazywania. W tej wojskowej kurtce autor bloga. :)



Pogoda była całkiem malownicza, tu widok z polanki (*) na północno-wschodniego sąsiada.

(*) Polanka to jedyny niezarośnięty fragment działki. Pewnie nie większy niż 12x17 m, pomiędzy sadem a lasem samosiejek. Tam będziemy robić imprezy, obozować kampobusem, palić ogniska.

Wczoraj pojechaliśmy tam z naszymi wspólnymi znajomymi z Żyrardowa, przyjaciółmi Ani. Ognisko zapaliliśmy większe. Byliśmy już nawet dość dobrze przygotowani na kłopoty z rozpaleniem ognia, wziąłem starą gazetę i resztkę nalewki na kościach (denaturatu). Wzięliśmy też parówki, kiełbaski i bułki do hotdogów. Nawet ketchup był.



Kupiłem też sobie w Kauflandzie jabłoń, odmianę Geneva Early. Za 15 PLN, nie będzie mi bardzo szkoda, gdy się nie przyjmie i zmarznie. Na tym zdjęciu jesteśmy z narzeczoną, już po posadzeniu drzewka.

Teraz pora na syna i dom. W tej ostatniej kwestii sprawy idą do przodu - działka już jest. ;)

poniedziałek, 24 września 2007

Dzialka nr 3: jeszcze kilka dni

Dziś dzwonił do mnie właściciel działki nr 3. Rozmawiał kilka minut wcześniej z kimś z tego biura notarialnego, gdzie podpisywaliśmy warunkową umowę sprzedaży. Okazało się, że Agencja Nieruchomości Rolnych nie skorzystała z prawa pierwokupu. Na czwartek jesteśmy umówieni na podpisanie ostatecznej umowy.

W sobotę byliśmy na działce. :) Poniżej zdjęcia.

From Działka i dom
To widok południowo-wschodniego krańca działki, od południa. Widać mój las samosiejek. Patrząc dalej w lewo widać, gdzie kończy się las samosiejek i zaczyna sad (niższe drzewa) a przy samej krawędzi zdjęcia widać dwa duże drzewa, na których kończy się moja działka. :D

Działkę można zabudować od obydwu krańców. Od tej strony wolno zabudować ją na głębokość 50 metrów. Prawa krawędź zdjęcia to gruntowa droga, więc dojazd do tego końca działki jest.

From Działka i dom

Tak wygląda mój lasek. Wyrósł na nieuprawianych i niepilnowanych czarnych porzeczkach. To te nieostre liście na początku zdjęcia.

From Działka i dom

A to znaleźliśmy pomiędzy drzewami. :)

poniedziałek, 3 września 2007

Dlaczego warto uprawiać rośliny sadownicze? Poznaj 3 ważne powody!

Poniższy artykuł zdecydowałem się opublikować na tym blogu, bo zamierzam część powierzchni swojej działki wykorzystać na uprawę owoców i warzyw. Spora część tych drzew śliwkowych, które są tam w tej chwili, pozostanie, część wytniemy na potrzeby budowy domu...



autorem artykułu jest Rafał Okułowicz

Niniejszy tekst jest przeznaczony dla wszystkich osób, które zastanawiają się:

Czy warto spróbować uprawy drzew i krzewów owocowych na własnej działce lub w przydomowym ogrodzie?


Jeżeli masz taki dylemat, to mam nadzieję, że lektura poniższego tekstu pomoże rozwiać Twoje wątpliwości. Jeżeli już od dawna planujesz założenie małego sadu w Twoim ogrodzie, tylko tak jakoś dotąd się nie składało i Twój sad pozostał tylko dobrym pomysłem, to mam nadzieję, że ten tekst umotywuje Cię wreszcie do działania!

Oto 3 ważne powody, dla których warto mieć owoce z własnej uprawy:

1. Owoce z własnej działki są zdrowsze

Prowadząc samodzielną uprawę drzew i krzewów owocowych, możesz uzyskać znacznie zdrowsze owoce, niż te kupowane w sklepach. Wpływają na to dwa czynniki.

Po pierwsze - w uprawach towarowych do walki z chorobami i szkodnikami roślin sadowniczych wykorzystuje się szkodliwe dla naszego otoczenia i dla nas samych fungicydy i pestycydy. Jest to konieczne, gdyż duża liczba drzew lub krzewów owocowych tego samego gatunku posadzona na małej powierzchni sprzyja rozwojowi ich chorób i szkodników. W niektórych produkcyjnych sadach jabłoniowych, przeciwko tylko jednej chorobie jabłoni - parchowi, wykonuje się aż kilkanaście oprysków rocznie!

Dlaczego w produkcji sadowniczej używa się tak wiele chemicznych środków ochrony roślin, chociaż nie pozostaje to bez wpływu na nasze zdrowie? No cóż... Dla producenta liczy się przede wszystkim zysk. Aby zarobić musi uzyskać duży plon a owoce muszą ładnie wyglądać. Wtedy uzyska za nie dobrą cenę. Ty przecież też robiąc zakupy oceniasz owoce po wyglądzie. Jednak tego, czy te owoce są zdrowe i bogate w składniki odżywcze, samodzielnie nie sprawdzisz...

Pewne jest jedno: samodzielnie uprawiając rośliny sadownicze to Ty decydujesz kiedy i ile środków ochrony roślin zastosować. Możesz zmniejszyć potrzebę stosowania środków chemicznych poprzez właściwą pielęgnację uprawianych roślin, wybór do uprawy gatunków i odmian odpornych lub tolerancyjnych na najczęściej występujące choroby oraz stosować niechemiczne środki ochrony roślin, oparte na naturalnych składnikach

Kolejnym czynnikiem obniżającym wartość odżywczą owoców dostępnych w handlu, jest bardzo intensywne wykorzystanie gleby i stosowanie nawozów sztucznych zawierających wyłącznie azot, fosfor i potas.

W efekcie takiej uprawy otrzymujemy owoce znacznie uboższe w składniki odżywcze - witaminy i minerały. Ale Ty uprawiając rośliny sadownicze we własnym ogrodzie możesz temu zaradzić stosując naturalne metody uprawy gleby. Możesz dostarczać do gleby wszystkie potrzebne składniki poprzez zastosowanie nawozów organicznych (kompost uzyskiwany z resztek roślinnych i obornik) oraz wysiewając rośliny na nawóz zielony. W uprawach produkcyjnych to się nie opłaca. Ale Tobie się opłaci - dzięki temu otrzymasz zdrowszą żywność dla Ciebie i Twojej rodziny, a przecież Wasze zdrowie jest bezcenne!

2. Owoce z własnej działki są smaczniejsze

Po raz kolejny miałem okazję przekonać się o tym tego lata, kiedy spróbowałem truskawek z ogródka mojej mamy. Świeże owoce, zerwane prosto z krzaczka były wyśmienite i nijak nie przypominały w smaku tych kupowanych w sklepach.

Jak to możliwe? Z tych samych powodów, z jakich owoce tracą na wartości odżywczej. Utrata witamin i minerałów idzie w parze z utratą dobrego smaku. Poza tym owoce wielu gatunków, przeznaczone do sprzedaży, są z reguły zbierane jeszcze zanim dojrzeją. Gdyby zbierano je w pełni dojrzałości, nie przetrwały by transportu i uległy zniszczeniu, zanim dotarły by na sklepowe półki. Tak więc owoce dojrzewają w magazynach i na sklepowych półkach. Ale w tym czasie nie czerpią już z rośliny substancji odżywczych. Stają się miękkie i nabierają tzw. dojrzałości spożywczej ale czy nabierają smaku? Nie sądzę...

Jeżeli chcesz poznać smak "prawdziwych" jabłek i gruszek, koniecznie spróbuj samodzielnej uprawy tych drzew owocowych. Wtedy zobaczysz jak smakują tuż po zerwaniu ich z drzewa. Oczywiście do uprawy wybierz te owoce, które lubisz.

3. Owoce z własnej działki są tańsze

Czy nie wydaje Ci się, że owoce w sklepach są z roku na rok coraz droższe? Na problem ten już w 2004 roku zwrócili uwagę redaktorzy Działkowca (Nr specjalny 'Owocowy Ogród'). Spodziewano się wówczas wzrostu cen owoców po naszym wejściu do Unii Europejskiej. W krajach 'starej' UE owoce były znacznie droższe niż w Polsce i było jasne, że ceny owoców na naszym rynku będą rosnąć dążąc do poziomu porównywalnego z cenami w innych krajach UE.

Uprawiając drzewa i krzewy owocowe możesz uzyskać owoce znacznie taniej (choć nie w każdym przypadku). Wynika to min. z możliwości ograniczenia stosowania drogich środków chemicznej ochrony roślin, które w uprawach produkcyjnych są stosowane w dużych ilościach. Możesz też zaoszczędzić na nawozach, wzbogacając glebę przede wszystkim kompostem pozyskanym z resztek roślinnych z własnej działki. W pewnym stopniu taka uprawa może być zatem 'samowystarczalna'.

Na koniec można pomyśleć o najprzyjemniejszym. Aby uzyskać własne plony, trzeba wprawdzie włożyć w to sporo pracy, doglądać drzew i krzewów przez cały rok, wykonywać wszystkie prace pielęgnacyjne. Ale ile satysfakcji da Ci możliwość skosztowania smacznych i zdrowych owoców z własnej uprawy!

Mam nadzieję, że teraz nie masz już wątpliwości, że warto samodzielnie uprawiać drzewa i krzewy owocowe we własnym ogrodzie. A zatem... do dzieła! Zobacz: Jak założyć sad - poradnik dla początkujących.


--
Rafał Okułowicz jest założycielem serwisu Kwiaty i Ogrody - Poradnik Ogrodniczy

środa, 29 sierpnia 2007

Czy warto budować duży dom?

Trafiły ostatnio w moje ręce dwa numery magazynu “Ładny dom”. Nie powinienem takich czasopism kupować, bo zaraz mam głowę pełną pomysłów. I potem nie mogę myśleć o niczym innym.

W numerze wrześniowym najbardziej zaciekawił mnie artykuł o budowie domu z antresolą. Wcale nie dlatego, że chciałbym mieć w domu jedno wyjątkowo wysokie pomieszczenie. Po prostu jeden z przedstawionych w tekście projektów był bardzo interesujący. Szerokość tego domu wynosi niewiele ponad 8 metrów! To bardzo istotne, bo nam też będzie potrzebny projekt wąskiego domu. "Moja" działka ma 17 metrów szerokości, po odliczeniu przepisowych 8 metrów z każdej strony (zakładając 2 ściany z oknami) zostanie tylko 9 metrów.

Generalnie tak sobie myślę, że nie będziemy od razu budować wielkiego domu. Ani marzy się dom o powierzchni co najmniej 150 m2, z kilkoma sypialniami. Sens tego widzę, planujemy mieć co najmniej trójkę dzieci. Ja chcę mieć swój własny pokój do pracy. Nie zamierzam nikomu przeszkadzać w spaniu czy oglądaniu telewizji swoim klikaniem na klawiaturze. Do tego przydałby się jakiś pokój reprezentacyjny, bo chcę prowadzić firmę i uniknąć przyjmowania klientów w kuchni. W każdym razie wychodzi potrzeba zbudowania dużego domu. Licząc, że będzie to dom parterowy z poddaszem użytkowym, przy ograniczeniu szerokością działki, musiałby on mieć z 10-12 metrów długości. Ale chyba jednak nie zbudujemy od razu tak wielkiego domu.

Myślę o tym, by najpierw zbudować część domu składającą się z dwóch sypialni, pokoju dziennego, łazienki, kuchni, itd. W odległości kilku metrów od ściany domu postawiona zostanie wiata garażowa. W zasadzie będzie się ona składać tylko ze słupków i dachu. W przyszłości zostanie przerobiona na drugą część mieszkalną. Do niej prowadzić będzie umieszczony na piętrze korytarzyk. Będzie to wymagać również zabudowania części między domem a wiatą. Ale jeśli będzie potrzeba, to się to zrobi.

Dzięki takiemu podejściu zyskuję z jednej strony oszczędność na początku inwestycji. Przecież nie muszę budować tych pomieszczeń, które będę potrzebować dopiero za kilka lat. A potem zawsze można je dobudować...

To wszystko oczywiście zakłada optymistycznie, że nie będziemy musieli budować domu z kalenicą równoległą do drogi...

wtorek, 28 sierpnia 2007

Zdjęcia działki nr 3 z niedzieli

Wspominałem, że w niedzielę wpadliśmy na działkę, popatrzeć, zrobić parę fotek.

No to fotki i spostrzeżenia.

Najpierw zdjęcie sąsiadów od strony południowo zachodniej. Wykonane z grubsza od strony drogi, którą miałem za plecami po prawej stronie.

From Działka i dom

Widać zielony dom. Całkiem nowy. Kalenica ustawiona równolegle do drogi.

Teraz drugie zdjęcie. Oto widok na północno-wschodnią stronę działki, aparat skierowany na północny zachód, w kierunku drogi, prostpadle do niej.

From Działka i dom

Oto drugi dom. Nowy, w trakcie budowy. Kalenica równolegle do drogi. Wygląda nieco nieproporcjonalnie, prawda? Tak jakby musiał się za wszelką cenę zmieścić na wąskiej działce...

I to właśnie mnie martwi. Martwi mnie, że w warunkach zabudowy, jakie dostanę, będzie ustawienie kalenicy równolegle do drogi. Czyli większy wymiar domu wyjdzie mi tam, gdzie mam mniejszy wymiar działki. Wprawdzie tani dom, który chcę zbudować, występuje w kilku wersjach o różnej wielkości. Najkrótszy ma 8,40 m, co przy mojej działce akurat powinno wystarczyć. Ale ja go kiedyś chciałem rozbudować... Jak będę miał go rozbudować, jeśli postawię go "w poprzek"?

Bez dokupienia kilku metrów działki się chyba nie obędzie...

Ahaa, teraz ciekawostka. Kliknij na drugie zdjęcie, potem "slideshow", albo ręcznie przewijaj zdjęcia w prawo. Zobaczysz całą północno-wschodnią stronę działki.

Po wizycie u notariusza

Sprawę załatwiłem. Kosztowało mnie to dodatkowe półtorej godziny czasu żeby pojechać do Pruszkowa po pieniądze, ale akt notarialny podpisaliśmy. Za miesiąc, o ile Agencja Nieruchomości Rolnych nie skorzysta z prawa pierwokupu, będę mieć własną działkę.

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Chciałem dziś wypłacić pieniądze

Więc pojechałem sobie do tutejszego oddziału ING Banku Śląskiego. Miałem tu wypłacić 20 000 PLN, jutro gość chce dostać 18 000, troszkę też potrzebuję na opłaty notarialne. Okazało się, że jeśli bank jest otwarty do 17:30, nie ma sensu odwiedzać go o 17:50. Byłem święcie przekonany, że otwarty jest do 18... Niestety, srodze się zawiodłem. Wypłaciłem więc 5 000 z bankomatu. Cały dzienny limit.

Potem pojechałem do drugiego bankomatu, z którego bez problemu i prowizji mogę wypłacać z mBanku. Tam wypłacił mi 4 000 po czym odmówił dalszej współpracy. Później pojechałem do trzeciego bankomatu, Cash4You. Tam też nie dostałem ani złotówki.

Ponieważ kasy nie mam a potrzebuję, będę musiał jutro rano pojechać do Pruszkowa. Tam jest oddział ING otwarty od 8.00. Na 9.00 muszę pojechać do sprzedającego działkę.

Nienawidzę wypłacać gotówki. Nienawidzę gotówki!!!

Jutro do notariusza

Na jutro jestem umówiony na wizytę u notariusza z właścicielami działki nr 3. Dziś wypłacam pieniądze, wolne w pracy na jutro już wziąłem. Wiadomo, że notariusz musi pracować tak jak normalni ludzie, żeby normalni ludzie musieli brać wtedy wolne w pracy aby do niego wpaść. Dziś właściciel działki do mnie zadzwonił, żeby spytać czy aby na pewno pamiętam. :]

Wczoraj wracając z działki moich rodziców po drodze prawie po drodze wpadliśmy zobaczyć naszą działkę raz jeszcze. Wciąż wąska. ;]

wtorek, 21 sierpnia 2007

Zdjęcia działki nr 3

Zrobione daaawno temu, podczas wizyty na działce. Publikuję dopiero dziś, wcześniej nie było okazji.

From Działka i dom

Pierwsze zdjęcie, ze środka sadu. Drzewa śliwkowe, jak wspominałem.

From Działka i dom

To z południowo-wschodniej krawędzi działki. Nasza działka ciągnie się baaaaardzo daleko, aż do widocznego na horyzoncie lasu.

Zdjęcia wykonane przy ogniskowej obiektywu 28 mm. :) Może da to jakiś pogląd na wymiary działki.

Czekam na wiadomość od właściciela, że trzeba jechać do notariusza. :)

niedziela, 19 sierpnia 2007

Fascynacja drewnianymi domami

Od kiedy dowiedziałem się, że najtańszy dom można zbudować z drewna, jestem zwolennikiem tej technologii.

Ale domy drewniane to dla mnie nie tylko niski koszt metra kwadratowego. To też niepowtarzalny wiejski klimat.

Dom zbuduję więc z drewna, docieplę styropianem albo wełną i na to wszystko pójdzie warstwa elewacji. Elewacja z drewna (wersja luksusowa) albo z drewnopodobnego sidingu.

A dlaczego tak mi się to podoba? Poniżej kilka przykładów, zdjęcia zrobione w czasie powrotu z urlopu w Bieszczadach...











Podobały Ci się zdjęcia starych, drewnianych domów? Mam nadzieję, bo mnie się podobają bardzo! :D

sobota, 18 sierpnia 2007

Działka nr 3 ,odcinek 2.

Dziś rozmawiałem przez telefon z panem W.2 (dwójka, bo to kto inny niż właściciel pierwszej działki, o którym pisałem wcześniej). Załatwił wszystkie papiery potrzebne notariuszowi do napisania umowy warunkowej. Warunkowej, bo Agencja Nieruchomości Rolnych ma prawo pierwokupu do tej działki... Ale jak zobaczył wypis ze studium zagospodarowania przestrzeni (czy inny papier, nie dam uciąć głowy) to mu oczy stanęły dęba. Okazało się, że na działce można się budować od dwóch stron, zatem ona jest dla niego warta nie 30 a 40 000 PLN. Ale ponieważ nie chce robić świństwa, uważa, że musimy dopłacić "tylko" 5 000 PLN. Odparłem mu w pierwszym odruchu, że mogę dopłacić 3 000. I na tym się skończyło.

Wpisał się też na listę osób zainteresowanych podłączeniem wody. I chwała mu za to... Dobre i to...

Jak podniesie cenę o kolejną złotówkę, to dostanie kopa w tyłek i będzie mi musiał zwrócić 2x zadatek, czyli 10 000 PLN. Ciekawe, czy mu się to opłaci... Mam nadzieję, że o tym pomyśli w razie czego...

Czy ja już kiedyś napisałem, że to jest wieś, że tu nic nie jest proste i oczywiste?

czwartek, 9 sierpnia 2007

Działkę nr 3 wstępnie kupiliśmy

Wczoraj pojechaliśmy zobaczyć działkę numer 3 i spotkać właściciela.

Działka, jak wspomniałem, jest wielka. I ma kretyński kształt. 17 × 430 metrów, czyli 7 300 m2. W połowie porośnięta jest sadem śliwkowym. Trzy rzędy drzew, każdy z inną odmianą. Po co? Żeby każdy rząd dojrzewał w innym momencie. Druga połowa działki wykorzystana była na uprawę porzeczek. Była, bo w tej chwili porośnięta jest lasem.

Na głębokość 100 metrów od drogi można zbudować dom. Działka bardzo szeroka nie jest, więc dom trzeba będzie dobrze wykombinować. Na szczęście oś działki jest prawie w kierunku wschód-zachód. No, może bliżej byłoby jej do kierunku południowy wschód-północny zachód, ale zawsze i tak to lepiej, niż gdyby miała być północ południe.

Razem z działką dostaniemy więc interes (sad) i źródło paliwa na zimę do kominka. :)

Już z samej likwidacji części sadu dostaniemy paliwa na jeden albo dwa sezony. Jasne jest przecież, że trzeba gdzieś ten dom zbudować.

Zdjęcia innym razem...

środa, 8 sierpnia 2007

Działki numer 2 nie kupujemy

Działki numer 2 nie kupujemy. Dlaczego? Bo okazało się (w Urzędzie Gminy), że na tej działce dopuszczalna jest jedynie zabudowa letniskowa. A nas to nie interesuje.

Teraz szykujemy się na obejrzenie kolejnej. Olbrzymiej, ale wąskiej. Zobaczymy co z tej działki wyjdzie...

niedziela, 5 sierpnia 2007

Już sam nie wiem...

Pisałem kilka dni temu, że kupujemy działkę... Tymczasem sprawa nie wygląda tak prosto. Jak to na wsi... Tu nic nie jest proste...

We czwartek mieliśmy zadzwonić do sprzedającego (nazwijmy go panem W., dla uproszczenia), umówić się na konkretną datę, żeby odwiedzić notariusza. Jak tylko zadzwoniliśmy, powiedział, że właśnie próbował do nas zadzwonić. Bo okazało się, że jego siostra sprzedała komuś wcześniej tę działkę i on nie miał nic do powiedzenia. Powiedział jednak, że czuje się w obowiązku nam jakąś działkę znaleźć. Mówił o dwóch. Jedna miała mieć 6 000 m2 i być pod lasem (nieopodal tej pierwszej działki), druga miała mieć 3 700 m2 i kosztować znacznie mniej, rzędu 25 000 PLN. Miała być w sąsiedniej miejscowości. W zasadzie w sąsiedniej wiosce, w obrębie innego sołectwa.

Oczywiście bardziej spodobała nam się ta druga działka. Choćby z tego względu, że nie potrzebujemy olbrzymiej działki...

Pojechaliśmy więc z panem W. do pana J., który sprzedawał tę drugą działkę. Po drodze zatrzymaliśmy się koło niej. Pierwsze wrażenie? Zarośnięty kawałek łąki. W środku działki miało być jeziorko, ale nie było go widać. Po prostu jeden wielki kawał zielska...
Rzuciliśmy okiem i pojechaliśmy do pana J. Powiedział, że chce 25 000 PLN i że nie ma dla nas czasu. Umówiliśmy się więc na dzisiejsze, niedzielne popołudnie. Rozmawialiśmy krótko, wspomniał, że nie ma czasu, że ma dużo interesantów. Powiedzieliśmy, że jesteśmy zdecydowani, Ani się palnęło, że gotowi jesteśmy dać nawet 30 000 PLN, jeśli będzie taka potrzeba. Troszkę ją za to opieprzyłem, ale teraz nie żałuję, że to powiedziała.

Po wizycie u pana J. pojechaliśmy do Rafała, brata Ani. Mieszka on pomiędzy pierwszą a drugą działką, w kolejnej miejscowości. Powiedział, że sąsiednie domy w stosunku do tej działki, którą się interesowaliśmy, są często okradane. Nic dziwnego, mieszkają tam "Warszawiacy", działkowicze. A skoro działkowicze, to trzeba ich okradać. Ot, taka mentalność.

Dziś pojechaliśmy do pana J. W pierwszej kolejności postanowiliśmy zatrzymać się na działce. I obejrzeć ją. Dojść w głąb aż do samego końca. Obejrzeć staw. Był pewien kłopot, bo działka jest cała zarośnięta olbrzym zielskiem. No ale cóż, co sobie zamierzyliśmy, trzeba było zrealizować. No...przynajmniej spróbować...

Nie daliśmy rady. Doszliśmy do połowy, zawróciliśmy z miejsca, w którym chaszcze mnie przerosły. Dosłownie.


Następnym razem wybierzemy się tam z kosą...

Zauważyłem, że na sąsiedniej działce są lokatorzy. Poprosiłem więc zobaczonego tam gościa aby poświęcił nam chwilę. Powiedziałem, że przymierzamy się do kupienia działki. Porozmawiał z nami, opowiedział kilka słów na temat historii z miedzą o tym będzie w szczegółach później, o podłączeniu prądu, o włamaniach. Pokazał nam swoje fantastyczne jeziorko, pokazał koniec swojej działki (żebyśmy zorientowali się, jak z grubsza długa jest nasza działka), oprowadził po nowowybudowanym domu. Zaprowadził nas na piętro, stamtąd ma piękny widok na swoje jeziorko, ale i kawałek naszej działki było widać. Dokładniej było widać to:



Miałem opisać co na tym zdjęciu widać, ale...sam nie wiem... Więc nie opiszę. Teraz kilka słów na temat położenia działki. Jest na takim małym spadku od drogi w stronę rzeki. Południe jest idealnie w stronę drogi, północ w stronę rzeki. Więc zdjęcie było wykonane w kierunku północno-wschodnim. Tak na oko ma dwadzieścia kilka metrów szerokości. To najważniejsza cecha, bo ten wymiar ma znaczenie przy wybieraniu projektu domu. Do szkoły (podstawowej) jest niecały kilometr, do sklepu troszkę dalej. To istotna informacja, bo kiedyś dzieci mieć będziemy. W każdym razie podziękowaliśmy sympatycznemu Warszawiakowi i pojechaliśmy do pana J.

Na miejscu musieliśmy trochę poczekać aż pojadą sobie jacyś jego goście. Potem dłuuugo porozmawialiśmy o historii tej i sąsiednich działek oraz wszystkich innych w okolicy. Dowiedzieliśmy się, że w sobotę rozmawiał z nim inny kupiec, pan X. Chciał dać za tę działkę 50 000 PLN...

Tu dygresja. Działka pana J. ma cztery granice. Jedna jest z bardzo sympatycznym Warszawiakiem. Druga to rzeka, trzecia to droga. I czwarta, z jakąś panią. O ile się nie mylę jest to pani K. Działka pana J. jest źle wymierzona przez geodetkę. Należy się więc postarać o odnowienie granic czy coś takiego. Sprawa przy odrobinie szczęścia da się załatwić bez pośrednictwa sądu. Ale na to liczyć nie należy. W końcu to wieś... Tu nic nie jest proste...

A więc pan X. gotów był dać za działkę 50 000 PLN. ALE pod warunkiem wyprostowania sprawy miedzy z panią K. Pan J. ma kłopoty ze zdrowiem (jest inwalidą i ma bardzo kiepski wzrok), więc mu się niespecjalnie uśmiechało załatwiać tych wszystkich spraw, które mają trwać tak około pół roku (jak pan J. mówi).

Dowiedzieliśmy się też dziś, że działkę od pana W. kupił nie kto inny a pan X. Za więcej pieniędzy niż my się z nim umówiliśmy... Więc wychodzi na to, że nas po prostu okłamał. Wcale mnie to nie dziwi, pieniądze robią ludziom wodę z mózgu. Zwłaszcza, że... to jest wieś, a tu nic nie jest proste...

Okazało się, że od piątku działka pana J. zdrożała. Naprawdę dłuuugo nad tym się zastanawiał. My na początek podtrzymaliśmy piątkową ofertę 25&nbs;000. Pomyślał, policzył, odjął od oferty z soboty 10 000 za fatygę z ustalaniem granicy. Ja powiedziałem, że 32 000 PLN jest dla nas kwotą do zaakceptowania. Stanęło na 35 000. Umówiliśmy się na środę żeby zawieźć mu (w zasadzie to nie jemu, bo działka jest jego córki, kolejny kłopocik...) 10 000 PLN zaliczki. Do tego czasu sprawdzimy, czy faktycznie na tej działce można się bez kłopotu zbudować. I na tym dyskusja się zamknęła. Pojechaliśmy do domu.

Jeśli działkę kupimy, podam tu więcej szczegółów. Na razie nie podaję nawet nazw miejscowości, bo jak się okazuje, działkę kupić jest trudno a chętnych wielu...

poniedziałek, 30 lipca 2007

Kupujemy dzialke

Pisałem dwa tygodnie temu o planach, jakie mamy z narzeczoną w kwestii budowy domu. Można teraz powiedzieć, że nasze plany ruszyły do przodu. O ile nic się nie zmieni, wkrótce kupujemy działkę.

Działka ma ok. 6 400 m2 powierzchni. Zlokalizowana jest przy mocno dziurawej polnej drodze. Półtora kilometra tą drogą i dojeżdża się do drogi krajowej numer 70, która po czterech kilometrach dojeżdża do drogi krajowej numer 8 (łączącej Warszawę z Katowicami i Wrocławiem). Dojazd więc samochodem doskonały. Jednocześnie należy liczyć, że dystans jest na tyle daleki, że samochodów w nocy słychać nie będzie.

Okolica sympatyczna. Oczywiście, jeśli ktoś lubi klimaty w środku niczego, bo tak tam właśnie jest. Do najbliższych sąsiadów kilkadziesiąt metrów, w zasięgu wzroku jest tylko kilka zabudowań. Mnie się to bardzo podoba. Do sklepu pewnie z kilometr (będzie trzeba kupić elektryczny silnik do roweru albo jakiś tandety motorower). Do szkoły pewnie też daleko. Dzieci na razie nie ma, ale to się zmieni... Na szczęście 4 km od "naszej" działki mieszka brat Ani, aktualnie ojciec 5-letniego syna i drugiego dziecka w drodze. Będziemy się z nimi dogadywać. :]

Na działce stoi linia energetyczna z czterema kablami. Tyle widzi laik. Ja widzę możliwość przyłączenia trójfazowego prądu. Wody nie ma. Ponoć jest mocna żyła na działce. Na jesieni drogą ma zostać puszczony wodociąg. Za unijne pieniądze. My zapłacimy tylko za przyłącze. Ale i tak wywiercimy sobie studnię, bo zależy mi na posiadaniu własnego źródła wody. Przy okazji puszczenia wodociągu na drodze zostanie położony asfalt. Dobrze to wiedzieć... Wtedy dojazd do działki stanie się zupełnie bezproblemowy.

Działka ma wymiary równoległoboku, od strony drogi ma ok. 60 m szerokości, w głąb ma 90 metrów. Na końcu znajduje się nieco drzewek (akacje). Budować można do 70 metrów w głąb, tak przewiduje lokalne studium zagospodarowania przestrzennego. Droga od strony południowej, nic słońcu nie będzie przeszkadzać by nas ogrzewało zimą.

Co ja bym tam widział? Drewniany dom w technologii szkieletowej, możliwie energooszczędny i umożliwiający osiągnięcie zysków energetycznych od słońca. Za domem duży ogród, z wielkim trawnikiem, sad z drzewami i krzewami owocowymi, kawałek jakichś ziemniaków, trochę wierzby energetycznej, itd. Do tego staw kąpielowy (taki ekologiczny, naturalny basen). Żeby nie było zbyt nudno. ;)

poniedziałek, 16 lipca 2007

Materiały budowlane – oszczędzamy na kupnie, ale nie za cenę jakości

autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski

Materiały budowlane z których zostanie zbudowany nasz dom najczęściej dobiera architekt, a ich kupnem zajmuje się firma, której zlecamy wykonanie projektu. Jeśli jednak zależy nam na postawieniu dobrej jakości budynku przy jak najmniejszym nakładzie kosztów, warto zainteresować się co i skąd przyjeżdża na plac budowy. Owszem, każdy laik rozpozna zwykłą pełną cegłę ceramiczną od pustaka typu MAX, ale większość osób, które przymierzają się do inwestycji w budownictwo jednorodzinne, często nie ma pojęcia czym różni się choćby szary gazobeton od białego. W rezultacie zdarza się, że kierując się zasadą “pan majster wie lepiej”, płacą za materiały budowlane, które nie tylko nie są dobrej jakości, ale wręcz nie nadają się do wykonania z nich określonej w projekcie konstrukcji.

Najczęściej zdarza się to, gdy chodzi o materiały budowlane takie jak tarcica, beton na fundamenty, zaprawy i farby. O ile rozpoznanie czy drewno zostało zaimpregnowane ciśnieniowo, czy tylko pomalowane cienką warstwą zabezpieczającą, jest dość proste (wystarczy je przeciąć) o tyle jakość betonu ocenić od ręki może tylko osoba, która dobrze zna się na rzeczy. Dlatego już na etapie projektowania musimy zacząć interesować się, jakie parametry mają posiadać materiały budowlane, z których zostanie postawiony nasz dom. Taka wiedza jest szczególnie ważna obecnie, gdy w składach ciągle brakuje niektórych produktów i możemy stanąć przed koniecznością znalezienia czegoś w zastępstwie, jeśli chcemy uniknąć przestojów. Może się również okazać, że podobny do zakładanego w projekcie produkt kupimy za o wiele niższą cenę. Trzeba wtedy pamiętać o podstawowej zasadzie w takich przypadkach – materiały budowlane muszą spełniać normy techniczne zgodne z prawem budowlanym i projektem. Jeśli zamiast blachodachówki kupimy produkt o wiele cięższy, gotowy już szkielet dachu może tego nie wytrzymać. Jeśli w związku z tym zaczniemy przerabiać konstrukcję dachu, obciążenie fundamentów czy ścian też może okazać się za duże, a koszty takich zmian przerosną zyski związane z oszczędnościami na kupnie danego produktu. Innymi słowy, jeśli już musimy zmienić zakładane w projekcie materiały budowlane na inne, bez odpowiedniej wiedzy nie powinniśmy się tego podejmować.

Czy oznacza to, że zanim zajmiemy się budową domu powinniśmy skończyć przynajmniej technikum budowlane? Oczywiście nie. Wiedzę na temat parametrów, którymi charakteryzują się poszczególne materiały budowlane możemy zdobyć zarówno w specjalistycznych czasopismach czy też portalach poświęconych budownictwu, jak choćby www.materialybudowlane.cybra.pl. Warto też zapytać architekta, dlaczego w projekcie uwzględnione są takie a nie inne rozwiązania. A gdy chcemy mieć pewność, że materiały budowlane z których stawiamy nasz dom są odpowiednie, wystarczy dostatecznie często pojawiać się na placu budowy i sprawdzać atesty czy gwarancje wykorzystywanych produktów.


--
EARTIFICIUM Agencja SEO
www.budujdompasywny.pl
materialybudowlane.cybra.pl

czwartek, 12 lipca 2007

Plany budowy taniego domu

Razem z moją narzeczoną zdecydowaliśmy. Rozglądamy się za działką budowlaną. Kupujemy działkę a potem budujemy dom. Na pewno nie od razu, nie mamy takich możliwości. Ale w perspektywie 2-3 lat budowę zaczniemy.

Ja lubię planować przyszłość ze szczegółami. Dlatego od razu zaczęliśmy się zastanawiać nad tym, jaki dom zbudujemy.

Zawsze marzyłem o domu z wielką piwnicą. Wielką, bo chciałem urządzić w niej przynajmniej jeden pokój. Pokój do spędzania czasu latem, gdy na dworzu będzie gorąco. I niewymagający ogrzewania zimą. Poza tym w piwnicy miało być miejsce na różne tzw. przydasię. Czyli innymi słowy składnica skarbów. ;)

Ale teraz mi się pomysł zmienił. Widziałem bowiem projekty najtańszych domów, które wcale nie wymagają podpiwniczenia. Ponieważ dom ma być najtańszy jak się da, trzeba będzie zrezygnować z kosztów podpiwniczenia. Zbędnego w sumie. Gdy dom będzie dobrze zaizolowany, latem będzie w nim chłodno. Zainwestujemy w gruntowy wymiennik ciepła. Jeśli w domu będzie zbyt gorąco, schłodzimy go właśnie tym wymiennikiem.

Widziałem też bardzo fajny projekt domu pasywnego. Ten będzie dość drogi... Dlatego tylko zaadoptujemy z niego kilka pomysłów. Przede wszystkim olbrzymie okna po południowej stronie.

Źródłem ciepła w naszym domu będzie kominek z rozprowadzeniem gorącego powietrza. Do tego ewentualnie klimatyzator z funkcją grzania, czyli pompa ciepła powietrze-powietrze. Najtaniej jak się da...

W każdym razie na razie szukamy działki...

poniedziałek, 2 lipca 2007

Ściany naszego domu

autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski

Budując dom staramy się tak dobrać materiały budowlane, aby ściany były wytrzymałe, ciepłe i ciche, a ich postawienie niedrogie. Niestety, dość szybko okazuje się, że budownictwo jednorodzinne to nie Era, nie można mieć wszystkiego. W rezultacie rezygnujemy z droższych materiałów na rzecz tych o niższej cenie, oczywiście kosztem parametrów technicznych budynku. Czy jednak takie postępowanie naprawdę się opłaca? Faktem jest, że lwią część pieniędzy przeznaczonych na postawienie ściany pochłaniają materiały budowlane, jednak nie możemy zapominać o pozostałych kosztach, podobnie jak i o przyszłych zyskach związanych choćby z niższymi rachunkami za ogrzewanie czy wyższym komfortem mieszkania.

Budownictwo jednorodzinne od dłuższego czasu preferuje ściany dwuwarstwowe złożone z części nośnej oraz ocieplenia, które zapewniają dobrą izolację termiczną przy przystępnej cenie i dużym wyborze materiałów, jednak coraz częściej stawia się także mury jednowarstwowe z takich materiałów jak ceramika poryzowana, keramzytobeton czy też beton komórkowy. Choć produkty tego typu są droższe od tradycyjnych, od ceny postawienia ściany należy odliczyć koszty położenia warstwy izolacyjnej czy części kosztów związanych z robocizną, a zachowane są odpowiednio wysokie parametry izolacyjności termicznej gwarantujące nam niskie opłaty za ogrzewanie. Ściany takie są jednak grubsze niż dwuwarstwowe, co powoduje, że dom będzie o przynajmniej kilka metrów kwadratowych powierzchni użytkowej mniejszy, wymagają szerszych fundamentów (a więc wzrasta koszt postawienia tychże), a w dodatku do ich postawienia należy wynająć doświadczoną ekipę, w innym wypadku musimy liczyć się z mostkami termicznymi, które obniżą termoizolacyjność domu.

Nic więc dziwnego, że większość osób decyduje się na sprawdzone przez lata ściany dwuwarstwowe. Do ich postawienia można użyć różnorodnych materiałów, a duży wybór zawsze oznacza oszczędności. Jednak musimy jednocześnie liczyć się z kosztami zakupu materiałów do izolacji, podwyższonymi kosztami robocizny, gdyż budujemy dwie warstwy muru - z czego nośna często stawiana jest z elementów małych rozmiarach, co oczywiście wydłuża czas budowy - oraz koniecznością odpowiedniego dobrania izolacji, aby skompensować parametry, jakie posiadają materiały budowlane użyte przy warstwie nośnej. W rezultacie ściany takie wcale nie są o wiele tańsze od jednowarstwowych, choć trzeba przyznać, że ryzyko fuszerki, a więc pogorszenia parametrów budynku, jest tutaj o wiele niższe. Porównanie kosztów budowy ścian w różnych technologiach można znaleźć między innymi na portalu www.xella.pl

--
EARTIFICIUM Agencja SEO
reklamy.eartificium@gmail.com


sobota, 30 czerwca 2007

Dlaczego Alternatywna Szkoła Budowania jest zupełnie inna od wszystkich?

autorem artykułu jest Piotr Waydel

Wszystkie szkoły mają za zadanie przekazać ściśle określoną ilość wiedzy. Od stopnia jej opanowania zależy zaliczenie. Świadectwo ukończenia potwierdza, że absolwent w określonych momentach dysponował wystarczającym zasobem informacji. Nie ma żadnego znaczenia czy zrozumiał i czy potrafi wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce.

Najczęściej również, zdobyta (?) w szkole wiedza, niewiele ma wspólnego z przyszłą pracą.

Nawet jeśli ktoś przyswoił całą wiedzę ze zrozumieniem, to bez sprawdzenia i utrwalenia jej w praktyce, jest niewiele warta.
Brak przekonania, że jest rzeczywiście potrzebna i przydatna, prowadzi do popularnej wśród studentów metody trzech Z. Zakuć, zdać i zapomnieć.

Szkoła przede wszystkim nie przygotowuje do samodzielnego myślenia, a zamiast rozwijać kreatywność, zabija wszelką indywidualność.
Zamiast uwzględniać indywidualne zdolności, równa wszystkich do poziomu najmniej pojętnych, niszcząc ambicje i marnując w zarodku talenty.

Praktycznie też, żadna ze szkół nie zapewnia jakiejkolwiek pracy. Absolwenci sami muszą jej poszukiwać i nawet do tego nie są przygotowywani.

Alternatywna Szkoła Budowania ma zupełnie inne zadanie. Właściwie to wszystko jest w niej do góry nogami w porównaniu ze zwykłą.

Jest w niej praktycznie wszystko, co jest dostępne na świecie na temat różnych rodzajów budownictwa ekologicznego i ekstremalnie energooszczędnego, możliwości autonomii energetycznej i wodno-ściekowej.

Jeszcze ważniejszą sprawą poruszaną w szkole, są zagadnienia prawne, organizacyjne, finansowe i podatkowe związane z zakładaniem i prowadzeniem szeroko rozumianej działalności usługowo-budowlanej w krajach Unii oraz różne możliwości osiągania ponad przeciętnych wyników.

Szkoła jest przeznaczona wyłącznie dla ludzi zdecydowanych osiągnąć sukces w budownictwie zdefiniowanym wyżej, poprzez współtworzenie paneuropejskiej rozproszonej sieci. Szkoła ma przygotować przyszłych wspólników i współpracowników, przede wszystkim z Polski, Ukrainy i Białorusi. Dla uczestników przewidziane jest stypendium.

Kandydaci do szkoły mogą mieć różne wykształcenie. Bardzo dobrze jeśli jest to średnie lub wyższe budowlane. Powinni mieć praktykę w budownictwie. Wiek nie gra roli. Ważne są takie cechy jak zdecydowanie, konsekwencja, wytrwałość, sumienność, dokładność, umiejętność współpracy. Absolutnie wykluczone jest nadużywanie alkoholu.

Znam osobę, która praktycznie ma tylko wykształcenie podstawowe i to bardzo niedokładne. Ale dzięki wyżej wymienionych cechom, ma po kilku latach pracy hurtownię, dwa sklepy i kilka nieruchomości. Podobne możliwości są wszędzie, jeśli tylko się je zauważa i realizuje z żelazną determinacją.

Podstawowymi zajęciami w szkole są praktyki budowlane, polegające na uczestnictwie w powstawaniu różnych domów energooszczędnych, ekologicznych..

Zajęcia teoretyczne są organizowane w wolnym czasie, w formie twórczych burz mózgów i polegają na rozwiązywaniu prawdziwych i hipotetycznych problemów organizacyjnych, budowlanych i innych. Mają za zadanie pokazać różne możliwości rozwiązania i różne osiągane dzięki temu efekty. W wielu z moich artykułów zasygnalizowałem zarówno niektóre tematy zajęć, jak i rozwiązania.

Ich rzeczywistym celem jest rozbudzenie ciekawości, kreatywności, a nie przekazanie konkretnej wiedzy, którą zawsze można zdobyć, jeśli tylko się chce. Ale trzeba, żeby się chciało chcieć. Nie jest istotne ile wiedzy kto przyswoi, ale czy potrafi jej szukać i jak potrafi ją wykorzystać.

Zmiana miejsca pobytu, nowe wyzwania i wspierające otoczenie stwarzają doskonałe warunki do rozwoju zawodowego i osobistego oraz pozwalają na znaczną poprawę samooceny.

Czas praktyk i wspólnego zastanawiania się nad różnymi problemami, służy wzajemnemu poznaniu się. Pozwala to na podjęcie decyzji, czy chcemy wspólnie coś osiągnąć. Zamiast egzaminu jest rejestracja działalności gospodarczej i realizacja ciekawych projektów budowlanych.

Dla kursantów z Ukrainy i Białorusi, decyzja o współpracy, skutkuje (jeśli są tym zainteresowani) założeniem wspólnej spółki z o.o. w Polsce. Dzięki temu mogą prowadzić działalność na terenie Unii.

Siedzibą powstających firm i wizytówką dla świata będzie między innymi Autonomiczne Osiedle Ekologicznych Domów Pasywnych, koło Lasu Kabackiego (Warszawa).

Piotr Waydel

--
Piotr Waydel



Autor zajmuje się zagadnieniami odnawialnych źródeł energii i jej oszczędzania. Napisał on między innymi artykuły:
Inne artykuły tego autora znajdziesz w serwisie artelis.pl.

niedziela, 3 czerwca 2007

Materiały budowlane: beton komórkowy Ytong

Materiały budowlane: beton komórkowy Ytong

autorem artykułu jest Bartosz Chmielewski

Beton komórkowy Ytong posiada właściwości, które dają mu znaczną przewagę nad alternatywnymi czy tradycyjnymi technikami budowy. Jego struktura umożliwia zbudowanie ściany o właściwościach termoizolacyjnych wymaganych przez Polską Normę przy zaledwie jednej warstwie – przy czym ściana taka jest trzykrotnie lżejsza w porównaniu z typowymi rozwiązaniami warstwowymi. Beton komórkowy dostępny jest także w formie kształtek, umożliwiających budowę precyzyjną przy minimalnym nakładzie środków. Profilowania wymuszają dokładne licowanie zestawianych ze sobą bloczków bez konieczności stosowania pionowej spoiny, minimalizując nakłady konieczne na wykończenie, jak również zmniejszając ryzyko fuszerki. Do tego nie można zapominać o właściwościach jakie posiadają te materiały budowlane, a które umożliwiają szybkie i nie wymagające specjalistycznych narzędzi przycinanie, prowadzenie bruzd instalacyjnych czy nakładanie tynków bez uprzedniego przygotowania ściany.

Właściwości betonu komórkowego Ytong są szczególnie cenione jeśli chodzi o budownictwo jednorodzinne. Znormalizowane rozmiary poszczególnych elementów ułatwiają planowanie, przyspieszają prace budowlane, a także zmniejszają wymagane kwalifikacje pracowników, dzięki czemu spada koszt robocizny. Nie można też zapominać, że elementy tego systemu mogą być stosowane również w konstrukcjach tradycyjnych jako elementy wykończeniowe kominków czy łazienek. Beton komórkowy nie należy jednak do materiałów bez wad. Nawet ten firmowany marką Ytong jest kruchy i ma niską izolacyjność akustyczną.

Te same zalety które uczyniły beton komórkowy ytong jednym z popularniejszych materiałów w budownictwie jednorodzinnym, uczyniły go godnym uwagi również w budownictwie przemysłowym i wielkoskalowym. Również tu najbardziej cenioną cechą jest dokładność wykonania i szybkość montażu elementów z betonu komórkowego – choć w tego typu zastosowaniach używa się nie tylko znormalizowanych elementów, lecz również takich, które są dopasowywane do specyfiki konkretnej konstrukcji i produkowanych na zamówienie. Jednak nawet wtedy koszt budowy jest znacznie niższy niż w konstrukcjach tradycyjnych, a właściwości użytych materiałów umożliwiają prowadzenie budowy w warunkach w których konwencjonalna budowa nie mogłaby być prowadzona (np. w zimie). Jedynym wymogiem użycia elementów systemu Ytong jest w zasadzie uniezależnienie konstrukcji nośnej budynku od ścian z betonu komórkowego (najczęściej poprzez zastosowanie konstrukcji stalowej).

Więcej na temat betonu komórkowego Ytong znaleźć można na http://www.xella.pl.

--
EARTIFICIUM Agencja SEO
reklamy.eartificium@gmail.com


wtorek, 29 maja 2007

Jak zbudować dom zużywający zero energii?

autorem artykułu jest Piotr Waydel

W sytuacji stale rosnących cen wszystkich nośników energii oraz rosnącego niebezpieczeństwa coraz większego uzależniania się od nieprzewidzianych, różnego rodzaju perturbacji i zagrożeń w ich dostawie, sformułowanie dom zużywający zero energii zrobiło międzynarodową karierę.

Początkowo używali go prawie wyłącznie ekolodzy i zapaleńcy, którzy marzyli o niezależności energetycznej. W ich pojęciu dom zero energii oznaczał dom, który nie potrzebuje dostarczania żadnej energii konwencjonalnej.

Siłę nośną tego sformułowania zauważyło lobby związane z budownictwem, które wcześniej, przy ogólnie dostępnej i taniej energii, nawet nie zastanawiało się nad tym, że można budować takie domy. Byłoby to poza tym naruszaniem interesów zaprzyjaźnionego lobby energetycznego i firm produkujących różnego typu urządzenia grzewcze.

W sytuacji, jaka zaistniała, zaczęto budować domy coraz lepiej izolowane termicznie i lobby budowlane na swoje potrzeby zdefiniowało pojęcie dom zero energii jako dom o ekstremalnie niskim zapotrzebowaniu na energię cieplną, zawężając w sposób oczywisty jego sens. Ale sformułowanie silnie oddziałuje na podświadomość ewentualnych inwestorów.

Firmy związane z budownictwem nie są oczywiście w żaden sposób zainteresowane budową domów o rzeczywiście zerowym zapotrzebowaniu na energię konwencjonalną i stąd zawężenie definicji.

Mnie interesuje budowa domu, który jest w pełni samowystarczalny. Nie tylko energetycznie. Zasygnalizuję tu kilka podstawowych możliwości, jako że przedstawienie całości zajęłoby parę tysięcy stron.

Przede wszystkim należy uwzględnić wszelkie możliwości ograniczenia zużycia energii. Dużo łatwiej i taniej jest oszczędzać niż produkować.

Najprościej można poradzić sobie z ogrzewaniem domu. Budowa domu pasywnego, a nawet domu zużywającego na ogrzewanie poniżej 5kWh/m2/a (technologia Isomax), wcale nie musi być droższa niż standardowa, o ile tylko nasze pomysły są rozsądne i uwzględniają rachunek ekonomiczny. Minimalne ewentualne braki ciepła można uzupełnić z rozwiązań zapewniających ciepłą wodę użytkową.

W skali kraju na ogrzewanie idzie większość zużywanej energii. Następną pozycję zajmuje ciepła woda użytkowa. Z tym problemem można poradzić sobie prawie równie łatwo.

Ciekawym i bardzo tanim dla złotych rączek sposobem na rozwiązanie tego, jest połączenie najprostszej turbiny wiatrowej o osi pionowej z małą pompą hydrosoniczną. Całkowita sprawność takiego zestawu jest zaskakująco wysoka. Do tego bardzo dobrze izolowany duży zbiornik na gorącą wodę i gotowe.

Ponieważ wiatry w Polsce wieją znacznie mocniej w zimie niż w lecie, uzyskujemy więcej ciepła wtedy, gdy bardziej go potrzebujemy.

W lecie pozyskanie gorącej wody jest oczywiście dużo prostsze. Od najtańszych rozwiązań typu odpowiednio ułożone pod pokrytą specjalnym materiałem blachodachówką przewody z wybranym medium, aż po różnego rodzaju kolektory słoneczne.

Mnie najbardziej interesuje najtańsze odbieranie ciepła z całej powierzchni dachowej i po zapewnieniu aktualnych niewielkich potrzeb CWU i magazynu ciepła, zamiana reszty przy pomocy np. turbiny gazowej na inne rodzaje energii. Bardzo ciekawy taki projekt realizuje Instytut Wrocławski. Może uda się załatwić dla nich bezpośrednie dotacje unijne.

Ciepło na potrzeby CWU można również pozyskać z kogeneracji przy produkcji energii elektrycznej niezbędnej do zasilania różnych urządzeń i oświetlenia. Tu też należy zacząć od oszczędności, ale bez przesady. Światło musi być dopasowane do potrzeb i fizjologii.

Rozwiązań jest sporo, o różnym stopniu opłacalności (nieopłacalności). Osobiście zamierzam oprócz wyżej wymienionej metody, zastosować turbinę wiatrową pionową o stałej kierownicy i jako uzupełnienie gazogenerator na biomasę.

Generalnie można bardzo łatwo wyprodukować sporo własnej energii. Problemem jest jej nieliniowe pozyskiwanie oraz wysokie koszty magazynowania i przetwarzania. Ale to już osobny temat.

--

Piotr Waydel
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 7 maja 2007

Tani dom energooszczędny

Każdy z nas chciałby mieć tani dom. Ale nie tylko tani w budowie, na który będzie nas stać w momencie zakupu. Przede wszystkim powinien być tani w eksploatacji. Bo dom to nie samochód, z domu korzystać będziesz przez całe życie. A dom tani, to przede wszystkim dom energooszczędny!

Większość energii w domu zużywana jest na potrzeby grzewcze. Więc obniżanie zużycia energii należy zacząć od ogrzewania. Po stronie zapotrzebowania, czyli ile ciepła potrzeba, by ogrzać pomieszczenia. I po stronie zużycia, czyli ile paliwa potrzeba, by wyprodukować to ciepło. To dwa miejsca, w których możliwe są oszczędności.

Energooszczędność, to też zużycie światła. Jasny, dobrze oświetlony dom jest tańszy w eksploatacji, bo nie wymaga ciągłego zapalania świateł we wnętrzu.

W wielu przypadkach możliwe jest, by dom był tani w budowie i jednocześnie tani w eksploatacji. To dotyczy domów w technologii szkieletowej albo budowanych z nowoczesnych i dobrze izolujących cieplnie materiałów.