niedziela, 28 grudnia 2008

Szybka budowa ziemianki

O tym, że zamarzyło mi się posiadanie ziemianki, pisałem już ponad pół roku temu. Do dziś nic mi się w tej materii nie odmieniło -- w dalszym ciągu chcę mieć na działce ziemiankę!

Znalazłem na jednym z forów dyskusyjnych szybką metodę na wygodne zbudowanie takiego obiektu.

W pierwszej kolejności należy wykopać ziemię w miejscu, w którym będą ściany ziemianki. Na taką głębokość, by dotrzeć do poziomu podłogi ziemianki. Następnie w razie potrzeby wpakować w wykop szalunek, jeśli wykop będzie się osypywać. Później w wykop (albo szalunek) wsadzić zbrojenie (pręty i siatkę) a następnie zalać betonem.

W celu wykonania stropu wybrać nieco ziemi spomiędzy ścian, położyć folię, siatkę, zbrojenie, i zalać betonem.

Po zastygnięciu betonu, wybrać ziemię spomiędzy ścian. Otrzymana przestrzeń stanowić będzie wnętrze ziemianki.

Pomysł bardzo mi się podoba, bo wydaje się mało kłopotliwy do wykonania. :)

wtorek, 25 listopada 2008

Ogrodowa oczyszczalnia ścieków

Pisałem już, że w ramach zabudowywania na działce domku holenderskiego powstanie tam przydomowa oczyszczalnia ścieków. Docelowo będzie obsługiwać również dom, który dopiero zostanie tam zbudowany. Ostatnio rozważam budowę tak zwanej ogrodowej oczyszczalni ścieków.

Na czym ten pomysł polega?

Jak w każdej klasycznej przydomowej oczyszczalni ścieków, tak i tutaj jej praca składa się z dwóch etapów. Pierwszy to oddzielenie od ścieków większych cząstek stałych, osiadających na dnie tzw. osadnika gnilnego. Reszta ścieków w drugim etapie jest oczyszczalna tlenowo i beztlenowo w szczelnym poletku żwirowym obsadzonym roślinami, kilka centymetrów pod jego powierzchnią. Oczyszczone przez bakterie ścieki są pobierane przez rośliny, które odparowują wodę do powietrza w procesie transpiracji. Ewentualny nadmiar tej wody jest odprowadzany do oczka wodnego lub rozsączu.

W ogrodzie mógłbym sobie hodować paliwo do kominka... Albo owoce, albo nawet kwiaty. Zapewne postawiłbym na to paliwo właśnie...

niedziela, 16 listopada 2008

Wyhoduj sobie paliwo

Od dawna po głowie chodzi mi koncepcja domu autonomicznego. Chciałbym, aby moja działka mogła zaspokoić mi możliwie dużo potrzeb. Z tego powodu na działce znajdzie się miejsce na przynajmniej 1 000-metrowy ogród. Wraz z istniejącym sadem (oraz nowymi drzewami owocowymi) zapewni naszej rodzinie warzywa i owoce.

Ale oprócz tego dom zużywa całkiem sporo energii. I tej energii też nie chciałbym za dużo kupować.

Stosunkowo prosta jest sprawa z paliwem do ogrzewania. Można sobie przecież sprawić kominek z płaszczem wodnym i ogrzewać za jego pomocą cały dom. Kominek można opalać wierzbą energetyczną albo dowolnym innym drewnem. Ja dziś na Allegro znalazłem sadzonki topoli energetycznej i chyba właśnie na to paliwo postawię. O ile dobrze pamiętam, w przepisach dotyczących wycinania drzew jest informacja, że na wycinkę topoli bez względu na jej wiek nie jest potrzebne zezwolenie.

Pomysł opiszę w szczegółach w jednym z przyszłych wpisów.

poniedziałek, 27 października 2008

Tani domek holenderski?

Zastanawiamy się poważnie nad przeprowadzką na naszą działkę do domku holenderskiego. Tak sobie pomyślałem, że może fajnie byłoby podsumować, ile to może kosztować. Czy rzeczywiście taki domek holenderski będzie naprawdę tani?

Domek holenderski kosztuje 15 - 45 000 PLN. Taki, jaki my byśmy chcieli, czyli z dwiema sypialniami, kosztuje ok. 20 - 30 000. Załóżmy, że za domek z transportem na działkę zapłacimy 25 000 PLN.

Przyłącze elektryczne w Zakładzie Energetycznym Łódź-Teren (pod ten chyba podlega nasza działka) kosztuje kilka tysięcy PLN. Minimum to 3 600 PLN.

Woda, czyli studnia, pompa głębinowa i hydrofor. Wodę mam ponoć na 30 metrach, za studnię wierconą zapłacę ze 2 000. Liczmy na cały osprzęt 5 000 PLN.

Ścieki będziemy odprowadzać do przydomowej oczyszczalni ścieków. Będę rozrzutny, a co! Niech będzie... 8 000 PLN. Chcę mieć oczyszczalnię tlenową, bez drenażu rozsączającego.

Razem ok. 43 000 PLN. Z tego znaczna część kosztów to nie koszty samego domku holenderskiego, większość przecież będzie współpracować również z ostatecznym domem, który na działce powstanie za jakiś czas. :)

niedziela, 19 października 2008

Sciana trzywarstwowa

Wielu ludziom przyjemnie kojarzą się ceglane ściany. Szkoda, że cegła sama z siebie jest kiepskim materiałem izolacyjnym. Ściany z cegły muszą być albo bardzo grube, albo docieplone, np. styropianem. Po dociepleniu styropian się zazwyczaj tynkuje... I ściana już z zewnątrz nie jest ceglana.

Jest jednak metoda na to, by ściana była ciepła i ceglana z zewnątrz. Nazywa się to ściana trzywarstwowa.

Jak sama nazwa wskazuje, ściana taka ma trzy warstwy:
  • warstwę nośną, która przenosi obciążenia, wykonaną z czegokolwiek (betonu, pustaków ceramicznych, cegieł, betonu komórkowego),
  • warstwę izolacji cieplnej, czyli styropian albo wełna mineralna,
  • warstwę elewacyjną, która wygląda -- czyli te cegły.

A w "przekroju" wygląda to następująco:


Nasz dom będzie drewniany, więc obejdzie się bez warstwy elewacyjnej z cegły. Elewacja będzie z drewnopodobnego sidingu, ewentualnie drewna, jeśli będzie nas na to stać...

sobota, 11 października 2008

Gospodarska wizyta na dzialce

Korzystając z pięknej, sobotniej pogody, postanowiłem odwiedzić dziś działkę. W sumie nie miałem tam nic do zrobienia, po prostu chciałem się przejechać, bo lubię tam jeździć.

Wziąłem ze sobą sekator i poprzycinałem trochę pędów czarnej porzeczki, ale nie to jest najważniejsze.

Już jakiś czas temu sąsiednia działka została zaorana. Wcześniej były tam porzeczki, teraz będzie owies. Mam wrażenie, że sąsiad trochę przesadził z zaoraniem miedzy, co widać na poniższym zdjęciu (zrobionym 2. października, ale to akurat nie ma większego znaczenia).

Z albumu Działka i dom
To małe piwo. Póki mi ta działka nie jest do niczego konkretnego potrzebna, niech sobie sąsiad ją orze. Dziś jednak odkryłem zupełnie co innego. Otóż sąsiadowi przeszkadzały rosnące blisko granicy drzewa i wystające na jego pole gałęzie. Wcale mu się nie dziwię. Za czasów porzeczki gałęzie mogły sobie wchodzić na jego pole i nic to nie przeszkadzało -- widać to na przykład na tym zdjęciu sprzed roku. Ale teraz, gdy chce posiać tam owies, sytuacja się zmieniła.

Sąsiad poobcinał więc sporo gałęzi z moich drzew, kilka z nich również wyciął, w tym jedną sosnę i kilka małych liściastych drzewek. Sosenkę widać poniżej:



Przyznam, że moim pierwszym pomysłem jak zobaczyłem te gałęzie i drzewa było dowiedzieć się od sąsiada (tego, który ma zbudowany dom obok mnie), do kogo należy ten kawałek pola, pojechać i porozmawiać. Kulturalnie, bo te kilka patyków nie jest warte utraty dobrych układów z sąsiadem.
Jak przeszedłem się w głąb działki, zobaczyłem, że ktoś coś grzebie w ziemi na tym kawałku pola. Podszedłem, przywitałem się, zapytałem, do kogo należy ten kawałek ziemi. Okazało się, że do mojego rozmówcy. Potem skojarzyłem, że to ten wspomniany sąsiad, po prostu go nie poznałem. Zapytałem, czy to on powycinał te gałęzie i drzewa. Gdy potwierdził, powiedziałem, że nie jestem za bardzo szczęśliwy z tego powodu. Gdy zaczął tłumaczyć, że mu to było potrzebne, poprosiłem, żebyśmy się wymienili namiarami i żeby następnym razem do mnie zadzwonił w takiej sytuacji.

Potem szybko zmieniłem temat. Zapytałem, jak ma się kwestia wodociągu. Rozmowa zeszła na tematy wody, sąsiad wspomniał, że miał zwykłą studnię kręgową na 9 metrów i mu wyschła. Ostatnio więc wywiercono mu studnię głębinową na 30 metrów, po 55 PLN za metr + 250 PLN za przyjechanie. Dopiero na tych 30 metrach dotarł do wody.

Pogadaliśmy jeszcze chwilę, obiecałem, że kiedyś wpadnę po numer telefonu (nie pamiętał swojego a nie miałem serca go ciągnąć 300 metrów do domu), poprosiłem, żeby pozdrowił żonę i pożegnałem się.

Dobre układy z sąsiadem to podstawa. Przynajmniej tak mi się wydaje, w sumie nigdy nie mieszkałem na wsi, nie licząc wyjazdów do dziadków na wakacje...

Porobiłem też kilka zdjęć ładnych, kolorowych widoków.







niedziela, 5 października 2008

Przygotowania do zagospodarowania dzialki

Powoli zaczynamy myśleć konkretnie o tym, co i gdzie na naszej działce zbudujemy.

Kilka dni temu znalazłem naszą działkę na Zumi.pl. Nie, żeby wcześniej jej nie było, ale dopiero niedawno nasze okolice pojawiły się na zdjęciach satelitarnych wysokiej rozdzielczości. Naszą działkę widać tutaj. To ten długaśny pasek porośnięty po lewej stronie przez sad śliwkowy a po prawej przez jakieś drzewa-samosiejki.

Znalazłem sobie jakiś program do inżynierskiego rysowania, wkleiłem do niego zdjęcie satelitarne i powoli zacznę planować rozmieszczenie:
  • domu,
  • przydomowej oczyszczalni ścieków,
  • ogrodu,
  • ziemianki,
  • garażu,
  • domu gospodarczego / mojej pracowni,
  • domku holenderskiego, do którego planujemy się tymczasowo przeprowadzić w przyszłym roku.
Zdecydowana większość tych obiektów stanie na terenie dzisiejszego sadu, więc będzie trzeba przynajmniej jego część wykarczować. Tak na oko z 1/3 co najmniej...

Szczęśliwie dostałem na prezent ślubu pilarkę spalinową, będzie sporo zabawy zimą a i szwagier będzie miał czym palić w kominku. :)

czwartek, 25 września 2008

Dom pasywny - warto?

Dom pasywny to według definicji naprawdę mocno energooszczędny dom. Zużywa mało energii, przez cały rok na jego ogrzewanie zużywa się nie więcej niż 15 kWh/m2. Jednocześnie wymaga wykorzystania nowoczesnych technologii, dobrych materiałów izolacyjnych, drogich okien o wysokiej energooszczędności. Czy warto?

Z dzisiejszego punktu widzenia może się wydawać, że jeszcze nie. Dom pasywny od zwykłego może być droższy o 25% albo i nawet trochę więcej. Te pieniądze wydaje się na:
  • grubą warstwę izolacji cieplnej (styropian, wełna mineralna, ew. inne materiały izolacyjne),
  • dobre okna (tzw. okna pasywne), które przepuszczają na zewnątrz bardzo mało ciepła a pozwalają dotrzeć do pomieszczeń promieniom słonecznym,
  • instalację wentylacji mechanicznej,
  • zakup i montaż rekuperatora, czyli wymiennika ciepła, który odzyskuje ciepło z wydmuchiwanego przez wentylację zużytego powietrza,
  • gruntowego wymiennika ciepła, którego zadaniem jest wstępne podgrzanie zimnego powietrza czerpanego z dworu.
Te urządzenia tanie nie są, ale za to otrzymujemy dom, który zużywa naprawdę mało energii! Dziś, gdy nośniki energii są jeszcze relatywnie tanie, dom pasywny może się nie opłacać.

Niestety, dom to nie samochód, to nie inwestycja na kilka najbliższych lat. Zazwyczaj w domu mamy mieszkać lat 10...20...albo znacznie dłużej. Z tego powodu opieranie się o dzisiejsze ceny prądu, gazu ziemnego, węgla i drewna opałowego nie ma sensu. Trzeba uczciwie sobie powiedzieć, że życie będzie w przyszłości znacznie droższe. Że energia pod każdą postacią będzie droższa. A w naszym klimacie zdecydowaną większość energii gospodarstwo domowe zużywa na ogrzewanie.

Każdy inwestor musi zrobić sobie rachunek sumienia i zastanowić się, czy rzeczywiście dom pasywny mu się nie opłaci. Przecież dla banku jest potencjalnie lepszym klientem, bo łatwiej będzie mu spłacić kredyt, skoro na utrzymanie domu będzie wydawać mniej, niż inni. :)

środa, 17 września 2008

Dom przygotowany na kataklizm

Trąby powietrzne, powodzie, cyklony tropikalne, to zdarzenia, które pojawiają się w mediach coraz częściej. Abstrahując od tego, że mają one jednak miejsce rzadko a część nie zdarza się w Polsce nigdy (jak te cyklony wspomniane), warto dom przygotować na nadejście kataklizmu.

Pisałem już, że jednym z moich pomysłów na zagospodarowanie mojej działki jest zbudowanie tam ziemianki. Będzie służyć do przechowywania żywności, przetworów, warzyw, i zapasów innego rodzaju. A w sytuacjach awaryjnych będzie mogła służyć jako schron, w którym moja rodzina będzie mogła się schronić.

Możecie mnie uważać za paranoika, ale uważam, że każdy budujący dom musi myśleć o awaryjnym jego zaopatrzeniu w prąd, wodę i ciepło. Uważam, że nie ma co przywiązywać się na stałe do ruskiej rurki z gazem. Nie ma co zakładać, że prąd w gniazdku będzie zawsze, wciąż tak samo tani, bez żadnych przerw. Bo z tym może być różnie.

Brak prądu można załatwić stosunkowo łatwo. Każdy może sobie kupić małą (przydomową) elektrownię wiatrową, albo benzynowy agregat prądotwórczy i odpowiedni zapas paliwa. Ogrzewanie kotłem na różne paliwa stałe albo kotłem z dwoma palnikami wydaje się rozsądne, bo pozostawia zawsze jakąś alternatywę. Dobrze też zadbać o zaopatrzenie domu w wodę z własnego źródła (choćby miało to być zbieranie deszczówki) i własne urządzenia do unieszkodliwiania ścieków (np. przydomowa oczyszczalnia ścieków).

Tym tematem zajmę się w przyszłości na łamach tego bloga.

niedziela, 17 sierpnia 2008

Co na działce?

Długi weekend miał być pierwszą okazją, żeby zanocować na działce. Mam samochód kempingowy, więc kłopotem to żadnym nie było. Po prostu jakoś wcześniej się nie złożyło, żebyśmy mieli tam zanocować. Zależy mi na tym, bo chciałbym raz zobaczyć, jak jest na działce po zmroku. Jakie powietrze, jakie dźwięki, jakie widoki...

Pojechaliśmy więc w piątek po południu. Po południu, bo mieliśmy tam naprawdę niewiele do zrobienia na działce. Nie było więc potrzeby jechać wcześniej a potem się tam nudzić.

Zacząłem od przecięcia ścieżki, którą można byłoby swobodnie przejść z części wypoczynkowej działki (to ta polanka, o której tu często piszę, widoczna np. na tym zdjęciu) do lasu, z którym graniczy dalszy koniec działki. (Dalszy patrząc od strony drogi). Przy użyciu maczety i sekatora poradziłem sobie z cienkimi (sekatorem) i grubymi (maczetą) gałęziami.

Okazało się, że roślinki w "ogrodzie" już całkiem nieźle wyrosły. Głównie słoneczniki:

From Działka i dom

ale jest też chyba jakiś ogórek, czy cukinia (już sam nie pamiętam, co posadziliśmy...):



Okazało się też, że jeżyny można już z powodzeniem zbierać.



Drugim punktem programu miało być wykopanie w ziemi dołu. Miał on być wykorzystywany jako tymczasowa sławojka. ;) Wykopałem z pół metra i dokopałem się do gliny. Dalej kopanie było już znacznie trudniejsze i w końcu sobie odpuściłem. Ale to dobrze, że mamy działkę na glinie. Będzie z czego zbudować dom. :D Poważnie rozważam budowę przynajmniej części budynków na działce właśnie z gliny, a dokładniej ze słomianych kostek obłożonych gliną z obydwu stron... :)

Chcieliśmy jeszcze ognisko zapalić, ale po deszczu było to trudne. I deszcz też nas z działki wygonił, więc nie spędziliśmy tam nocy. :(

sobota, 9 sierpnia 2008

Tani domek - holenderski?

Tak się ostatnio zastanawialiśmy z żoną, czy może nie byłoby fajnie postawić na działce na jakiś czas tzw. domku holenderskiego?

Domek holenderski to w sumie nic innego, jak rozbudowana przyczepa kempingowa. Nowoczesny wóz Drzymały. Na kołach, ale posiadający większość udogodnień typowego domu.

Oczywiście jest ciasny, pewnie niespecjalnie ciepły (w sensie grubego zaizolowania), trzeba go podłączyć do wody i szamba. Ale za to kosztuje ledwie kilka - kilkanaście tysięcy złotych.

Na dobry początek, lepiej tani domek holenderski, niż ciasne mieszkanie, prawda?

wtorek, 22 lipca 2008

Inwentaryzacja na działce

Korzystając z ostatniej wizyty na działce, porobiłem sporo zdjęć. Z ich pomocą zrobiłem sobie małą inwentaryzację zasobów roślinnych działki.

From Działka i dom

Zacząć trzeba od elementu najważniejszego, czyli sadu śliwkowego. Śliwki jakie są, każdy widzi. Na pewno byłyby smaczniejsze, gdybym o ten sad wcześniej zadbał, tj. poprzycinał gałęzie, prześwietlił korony i zrobił wszystko, co tylko sztuka sadownicza nakazuje. Nie zdążyłem w tym roku tego zrobić. W przyszłym roku wezmę się za to na pewno!

Docelowo śliwek na działce będzie znacznie, znacznie mniej.
Po pierwsze, właśnie tam, gdzie dziś jest sad, zbuduję dom. Trzeba więc będzie wyciąć też miejsce na parking (i ew. garaż), taras, ogród, etc.
Po drugie, chcę mieć znacznie więcej różnych owoców, nie tylko śliwki. Nie zamierzam na tym zarabiać pieniędzy. Chcę mieć owoce dla samego siebie i swojej rodziny.

Śliwki można suszyć, mrozić, marynować, przerabiać na dżemy i śliwowicę. I wszystko zapewne będziemy robić. :)



Czarna porzeczka to drugi z najważniejszych elementów oryginalnego zagospodarowania mojej działki. Większą część obsadzono śliwkami, pozostałą część obsadzono czarną porzeczką. Niestety, czarna porzeczka została w większości zarośnięta przez las samosiejek różnego rodzaju. A może i na szczęście. Z porzeczką sprawa ma się tak, jak i ze śliwkami. Nie będzie to owoc, na którym chcę zarabiać. Że jest, to fajnie, bo soki z porzeczki są zdrowe i całkiem smaczne. Nie musi być jej dużo, tu moje potrzeby też są niewielkie. Bardziej niż na porzeczce zależy mi na tym, by w razie czego mieć skąd brać opał do kominka...



W jednym miejscu na działce wyrosło sporo krzaków jeżynowych. Z dzieciństwa pamiętam zbieranie tych owoców z babcią. Nie pamiętam tylko, co z nich można trwałego zrobić, tzn. jakie przetwory.



Truskawki, poziomki i inne tego typu owoce, z pewnością na działce pozostaną. Truskawki zapewne będziemy mrozić.



Jarzębina większości kojarzy się raczej z owocem do celów dekoracyjnych, niż konsumpcyjnych. Jednakże można z niej zrobić dżem, marmoladę czy jarzębiak. Owoce mają całe mnóstwo witamin. Mam nadzieję, że to nie jedyne drzewo tego gatunku.

wtorek, 15 lipca 2008

Śliwki obrodziły

W niedzielę po południu wpadłem na moment na działkę. Spodziewałem się zobaczyć drzewa obwieszone ciemnogranatowymi śliwkowymi owocami. W końcu mój wielki sad śliwkowy ponoć składa się z drzew w trzech odmianach, owocujących o różnych porach. Pierwsza miała zacząć owocowanie na początku lipca.

Samochód zaparkowaliśmy (byłem z rodzicami i babcią) na samym początku działki. Pierwszy rzut oka ujawnił tylko, że na drzewach jest cała masa zielonych owoców. Niezrażony tym widokiem wziąłem torebkę foliową i ruszyłem wzdłuż działki. Przy okazji, po raz pierwszy od kupienia działki, miałem okazję nawiązać krótką wymianę zdań z mieszkanką(?) sąsiedniego domu. I szedłem kawał drogi, zebrawszy po drodze jeden czy dwa owoce. Aż doszedłem tak mniej więcej do dwóch trzecich sadu i moim oczom ukazał się cudowny widok.

Owoców było tak dużo, że aż nie było za bardzo wiadomo, od czego zacząć zbieranie. Po prostu olbrzymie ilości. Nic, tylko iść i zrywać. Zerwałem więc tak dużo, że torebka wyglądała, jakby miała się zaraz rozerwać. Trochę też zjadłem, oczywiście nie mogłem sobie odmówić. Mimo, że drzewa nie były pryskane, owoce nie mają robaków. Przynajmniej te, które obejrzałem przed zjedzeniem. ;)

Dziś wieczorem zabieram żonę i jedziemy tam pozbierać tych owoców, obdzielimy bliższą i dalszą rodzinę i przyjaciół. :)

poniedziałek, 7 lipca 2008

Po urlopie na wsi

O urlopie pisałem tutaj. Było fajnie.

Poćwiczyłem rozpalanie kotła centralnego ogrzewania (służył do przygotowania ciepłej wody użytkowej).

Posiedziałem na świeżym powietrzu. Delektowałem się zapachem wilgotnego wieczoru i zapachem prania wysuszonego na dworzu zamiast w wilgotnej łazience.

Pozasypiałem w idealnej ciemności (jedna latarnia, w dodatku świecąca z oddali, nie była w stanie przebić się przez zasłonki) i idealnej ciszy (przerywanej z rzadka przez szczekającego w domu psa).

Porąbałem sobie trochę drewna na opał, co okazało się być bardzo przyjemną pracą. Równie przyjemną, jak koszenie kosą trawnika na działce, o czym pisałem kiedyśtam.

Teraz już wiem, że zdecydowanie na wsi a nie w mieście chciałbym mieszkać na stałe.

środa, 2 lipca 2008

Zasady korzystania z serwisu

Prywatność

Chciałbym mieć zapewnioną prywatność wchodząc na strony internetowe. Nie zawsze jest to możliwe. Na tym blogu zainstalowane jest oprogramowanie do tworzenia statystyk jego odwiedzalności. Zbiera informacje o rozdzielczości ekranu, głębi kolorów, zainstalowanej wersji Flasha i JavaScriptu, fizycznym położeniu użytkowników, i innych tego typu. Na blogu korzystam też czasem z usług sieci reklamowych. Sieci te dostarczają reklamy na stronę, w oparciu o jej treść a być może także preferencje odwiedzających. Niektóre z sieci mogą zbierać pewne informacje dotyczące odwiedzających, o zakresie podobnym jak statystyki, z których korzystam. Jest to wykorzystywane między innymi do serwowania reklam, które naprawdę Cię zainteresują, bo mieszkasz w pobliżu reklamodawcy (tzw. geotargeting).

Sieć reklamowa Google AdSense jest zewnętrznym dostawcą reklam na tym blogu. W celu dopasowania tematyki reklam do Twoich zainteresowań i ich wyświetlenia, firma korzysta z plików cookie. Reklamy mogą być dopasowane do informacji wynikających z Twoich poprzednich wizyt w tej i innych witrynach, z wyłączeniem danych prywatnych w rodzaju imienia i nazwiska, numeru telefonu i innych danych kontaktowych czy adresu. Możesz zrezygnować z tej funkcji dopasowywania reklam do Twoich zainteresowań klikając tutaj — w tym samym miejscu dowiesz się więcej na ten temat.

Google Analytics

Niniejsza witryna internetowa korzysta z Google Analytics, usługi analizy oglądalności stron internetowych udostępnianej przez Google, Inc. (“Google”). Google Analytics używa “cookies”, czyli plików tekstowych umieszczanych na komputerze użytkownika w celu umożliwienia witrynie przeanalizowania sposobu, w jaki użytkownicy z niej korzystają. Informacje generowane przez cookie na temat korzystania z witryny przez użytkownika (włącznie z jego adresem IP) będą przekazywane spółce Google i przechowywane przez nią na serwerach w Stanach Zjednoczonych. Google będzie korzystała z tych informacji w celu oceny korzystania z witryny przez użytkownika, tworzenia raportów dotyczących ruchu na stronach dla operatorów witryn oraz świadczenia innych usług związanych z ruchem na witrynach internetowych i korzystaniem z internetu. Google może również przekazywać te informacje osobom trzecim, jeżeli będzie zobowiązana to uczynić na podstawie przepisów prawa lub w przypadku, gdy osoby te przetwarzają takie informacje w imieniu Google. Google nie będzie łączyła adresu IP użytkownika z żadnymi innymi danymi będącymi w jej posiadaniu. Użytkownik może zrezygnować z cookies wybierając odpowiednie ustawienia na przeglądarce, jednak należy pamiętać, że w takim przypadku korzystanie z wszystkich funkcji witryny może okazać się niemożliwe Korzystając z niniejszej witryny internetowej użytkownik wyraża zgodę na przetwarzanie przez Google dotyczących go danych w sposób i w celach określonych powyżej.

Komentarze

Komentarze pod tekstami opublikowanymi na blogu służą do wyrażania konstruktywnych opinii na temat przedstawionych tu materiałów i informacji.

Nie służą one do publikowania treści reklamowych.

Autor strony rezerwuje sobie prawo do usuwania w procesie moderacji komentarzy, które zawierają treści reklamowe lub obraźliwe, albo w jakikolwiek sposób naruszających polskie prawo i zasady netykiety.

poniedziałek, 30 czerwca 2008

Wakacje na gospodarstwie

Od wczorajszego popołudnia, przez najbliższy tydzień siedzimy z żoną u szwagra na gospodarstwie. Szwagier z żoną i dziećmi pojechali na wakacje, my pilnujemy im domu i trzody. Trzoda to kilka psów i kotów, ale zawsze. I mimo, że muszę jeździć do pracy codziennie, trochę dłużej niż do tej pory (bo to 15 km od miejsca, w którym mieszkam na stałe), czuję się, jakby to były wakacje.

Dlaczego?

Jako urodzony i wychowany w Warszawie, z przyrodą dłuższy kontakt miałem w zasadzie tylko przez wakacje i ferie. A te spędzaliśmy u babci, w małej miejscowości na Pogórzu Ciężkowicko-Rożnowskim. Siedzenie na dworzu (to Galicja, więc na polu) przez cały czas zdecydowanie kojarzy mi się tylko z wakacjami.

Wczoraj po meczu poszedłem sobie posiedzieć chwilę na świeżym powietrzu, przed domem. Poczułem się jak podczas wakacji dobrych kilka lat temu...

Szkoda, że własny dom zbuduję dopiero za kilka lat... :(

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Co na działce?

Na działce nic konkretnego się nie dzieje. Nic nie zbudowaliśmy, to na pewno. Staramy się tam pojawiać co tydzień, oto zdjęcia sprzed trzech tygodni.

From Działka i dom

Sad w pełni rozwoju. Śliwki już są całkiem duże, niestety tylko zielone.


Truskawka. Nie wiem, czy celowo, czy przypadkowo tam wyrosła.


Mój eksperymentalny ogródek. Nie miałem ani czasu ani specjalnej chęci by go porządnie przygotować. Nie mam też zdrowia, by wozić tam ze sobą wodę i go podlewać odpowiednio często. Więc pewnie nic tam nie przeżyje. Ale zobaczymy...


A to ja, przyuczam się do obsługi ręcznej kosiarki. ;) Ponieważ poważnie traktuję groźbę braku paliw płynnych w przyszłości, wolę nie przyzwyczajać się do dobrego. ;) Wprawdzie na prezent ślubny dostaliśmy pilarkę spalinową, ale to inna historia. Zresztą koszenie kosą jest naprawdę przyjemnie relaksujące.

wtorek, 27 maja 2008

Działkowe pomysły budowlane

Sporo ostatnio myślę na temat tego, co mógłbym zbudować sobie na działce. Wielkiego wyboru nie mam, ze względu na to, że nie mam za wiele pieniędzy. Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się, że coś jednak powinienem koniecznie zbudować. :)

Na razie pomysły mam dwa.

Pierwszy z nich to ziemianka. Taka duża, wkopana w ziemię piwnica. Docelowo takie coś ma znaleźć się na mojej działce, a że można ją wybudować już bez pozwolenia na budowę (jeśli ma mieć powierzchnię użytkową mniejszą niż 25 m2), to tym bardziej od tego chciałbym zacząć. Póki nie powstanie dom, ziemianka pewnie byłaby wykorzystywana np. do trzymania podstawowych narzędzi ogrodniczych, których kradzieży bym się nie obawiał...

Drugi z nich to budynek gospodarczy -- warsztatowo-magazynowy. Zbudowałbym sobie coś takiego na leśnej stronie działki. W celu podobnym jak powyżej, docelowo (po zbudowaniu domu i przeprowadzeniu się do niego) wykorzystywany byłby jako moja pracownia, także siedziba mojej firmy. No i, co istotne, chciałbym go zbudować w technologii gliniano-słomianej.

niedziela, 4 maja 2008

Kolejne roboty na działce

Niedawno odebrałem od mechanika mojego Volkswagena Transportera T3 (kampera) i wczoraj pierwszy raz pojechaliśmy z nim na działkę. Na działce było sporo rzeczy do zrobienia.

W pierwszej kolejności przy użyciu kupionego dzień wcześniej w markecie sekatora przycięliśmy gałęzie śliwek na całej długości działki. Po co? Po to, żeby nie rysowały mi samochodu podczas przejazdu na "polankę" na jej środku.
To trwało bez mała godzinę.

Gdy samochód już został zaparkowany na polance, posadziliśmy na działce choinkę, która stała wcześniej na balkonie. Pozostałość świąt Bożego Narodzenia, nie mogła się doczekać posadzenia do ziemi, bo do lanosa nie bardzo chciałaby się zmieścić.

From Volkswagen Tr...
Na zdjęciu widać samochód, czerwony trzonek wbitej w ziemię łopaty i choinkę. Jest ledwie widoczna, po prawej stronie fotografii.

Jako ostatnią pracę wykonałem przecinkę w chaszczach. Powstała ścieżka prowadząca na drugą, zalesioną część działki. Tam przekopałem kawałek ziemi, gdzie zachciało mi się mieć ogródek. Do ziemi trafiły dwa ziemniaki i trochę nasionek. Zobaczymy, co z tego wyrośnie. Pewnie niewiele, bo pewnie chwasty wszystko zeżrą. Nic strasznego się nie stanie, nawet jeśli tak będzie. A jak się uda, będziemy mieli dzikie warzywa na działce, bo w tym roku na pewno ich zbierać nie będę. No... może troszkę, dla zasady, dla spróbowania. ;)

Pogoda udała się świetna, było na tyle ciepło, by nie zmarznąć i na tyle chłodno, by się zbytnio nie spocić przy robocie. ;)

Ach, na koniec dnia na działce, wlazłem na dach samochodu i porobiłem parę fotek. Chciałem zobaczyć, jakie są widoki z góry. Okolica wygląda stamtąd znacznie ładniej. :D

Na zakończenie: foto z miejsca, które fotografuję za każdym razem będąc na działce. :)

From Działka i dom

niedziela, 20 kwietnia 2008

Wiosenne porządki na działce

Trzeci weekend z kolei byliśmy na działce.

Dwa tygodnie temu posadziliśmy sadzonki miskanta, które dostałem pocztą od znajomego. Mam nadzieję, że to miskant olbrzymi (miscanthus giganteus), który jest odmianą typowo energetyczną, do wykorzystania jako biopaliwo. Jeśli nie, to pewnie jest to jakaś odmiana dekoracyjna, która i tak ładnie się rozrasta. Dla mnie bez większej różnicy. :)
Sadzonki wyglądają po dwóch tygodniach tak:


DSCF3764
From Działka i dom


W zeszłym tygodniu posadziliśmy trochę sadzonek wierzby energetycznej. Ponieważ nie miałem czasu, narzędzi ani ochoty, żeby porządnie przygotować do tego grunt, po prostu powtykałem je w ziemię po uprzednim namoczeniu w wodzie. Żeby ograniczyć wzrost chwastów wysypałem w pobliże sadzonek trochę mielonej kory, kupionej w sklepie ogrodniczym. Niestety, okazało się, że jeden worek (40 litrów) to stanowczo za mało jak na 100 sadzonek wierzby. Więc tak naprawdę mogłem sobie odpuścić to obsypanie korą.

W międzyczasie wyczytałem, że zapobiec wzrostowi chwastów można równie dobrze poprzez ściółkowanie. Na przykład skoszoną trawą. Więc dziś zacząłem zrywać uschniętą trawę z działki i układać ją pomiędzy sadzonkami. Mam nadzieję, że to coś pomoże. Planowałem spryskać plantację jakimś antychwastowym herbicydem (np. Roundup?), ale nie udało mi się go dziś ani wczoraj kupić w Żyrardowie. Pozostało mi więc tylko ściółkowanie.

DSCF3757

Wierzbę posadziłem przy północnej granicy działki, żeby mi wyrosła w "żywopłot". Posadziłem ją na dość krótkim odcinku, może 20 metrów, aby od północnej strony odsłonić niezagospodarowaną "polankę" na środku działki.

No i jeszcze jedno zdjęcie. Niektóre drzewa śliwkowe zaczynają już kwitnąć. Oto fotografia.
DSCF3663

sobota, 16 lutego 2008

Zmiany na działce

Wielką frajdę sprawia mi obserwowanie, jak zmienia się moja działka. Jak za każdym razem, gdy ją odwiedzam, wygląda nieco inaczej. Pokazywałem fajne porównania zdjęć tutaj. Dziś pokażę jeszcze kawałek działki z drugiej strony. :)

22.09.2007:
From Działka i dom

26.01.2008:

wtorek, 5 lutego 2008

Jak wybudować dom jednorodzinny za połowę ceny

autorem artykułu jest Piotr Waydel

Od zawsze, zastanawia mnie irracjonalność zachowań ludzi, pragnących wybudować sobie dom. Bardzo często zaciągają oni na ten cel wieloletni kredyt, który jest ogromnym obciążeniem dla ich bieżącego budżetu, a w niepewnej sytuacji rynkowej i nieprzewidywalnej przyszłości, stwarza duże ryzyko niewypłacalności i utraty domu. Zakładają tym sobie stryczek na szyję i zgadzają się na życie w trudzie, przez bardzo wiele lat.
Często również, po wybudowaniu, okazuje się, że to nie jest taki dom, jaki sobie wymarzyli. Nie bez powodu mówi się, że dopiero trzeci spełnia oczekiwania.

Dla znacznie mniej ważnych spraw, takich jak podwyżka o 100 czy 200 zł, lub awans na wyższe stanowisko, ludzie potrafią poświęcić mnóstwo czasu i zadać sobie wiele trudu.

W przypadku planowania domu, najczęściej oglądają obrazki, czytają reklamy, porównują ceny, słuchają rad sąsiada, lub krytyki teściowej i poszukują najlepszego kredytu. Najchętniej powielają rozwiązania z najbliższego otoczenia, lub propozycje medialne. Mają mgliste pojęcie o różnych technologiach, materiałach i rozwiązaniach. Najczęściej również nie potrafią zweryfikować ofert, ani policzyć, czy są racjonalne.

Inwestor zdaje się najczęściej na projektanta i wykonawcę, a każdy z nich ma swój punkt widzenia i swój interes. W takim trójkącie trudno o porozumienie.
Poza tym, rzadko który projektant czynnie, czyli fizycznie, uczestniczył w budowach. To, co dobrze wygląda na papierze, zdarza się, że jest niemożliwe fizycznie. Jako student, w ramach praktyk, uczestniczyłem kiedyś w budowie domu mieszkalnego, w planach którego suma wymiarów wewnętrznych była większa od zewnętrznych.

Aby zminimalizować koszty, wyeliminować błędy i osiągnąć wymarzony cel, trzeba zainwestować swój czas na zdobycie odpowiedniej wiedzy, oraz spróbować nauczyć się na cudzych doświadczeniach i błędach. Zwróci się stokrotnie.

Tu uważam, że przede wszystkim należy poznać przynajmniej niektóre rozwiązania, związane z budownictwem pasywnym, oraz zastanowić się nad częściową autonomią. Zalążek takiej informacji znalazłem na stronie drewnozamiastbenzyny.pl

Sama wiedza jest absolutnie niezbędna, ale nie wystarczy do osiągnięcia celu postawionego w tytule. Należy się zastanowić, gdzie i jak można wydać mniej, bez szkody dla jakości. Podam dwa przykłady.

Parę lat temu kupiłem dom do pełnego remontu, aby osobiście potrenować wszystkie roboty wykończeniowe. Dom ma powierzchnię około 320 m2. Między innymi należało w nim zrobić centralne ogrzewanie. Odwiedziłem sześć, czy siedem różnych firm, zajmujących się instalacją. Przedstawili mi oferty wstępne w przedziale od 25 000zł do 54 000zł. Oczywiście zgodnie z moimi założeniami, zdecydowałem się sam wszystko zrobić.

Aby obniżyć koszt zakupu grzejników i materiałów, skontaktowałem się z ludźmi, którzy też potrzebowali zrobić CO. Razem uzbierało się tego całkiem sporo. Odwiedziłem kilka hurtowni i zaproponowałem najmniejszej, oczywiście z innego rejonu, która miała niższe upusty u producentów niż pozostałe, wspólne zamówienie. Całość zamówienia poszła na jej rachunek. Ponieważ większość została zapłacona praktycznie gotówką, dostaliśmy dodatkowy bonus w stosunku do cen zakupów innych hurtowni. Hurtownia na nas nie zarobiła, ale uzyskała na stałe lepsze upusty. Ponieważ byliśmy z innego rejonu, nie zrobiła sama sobie konkurencji. My kupiliśmy taniej, niż kupują duże hurtownie.

Instalację montowałem wieczorami, przez dwa tygodnie. Całkowity koszt wszystkich materiałów wyniósł niecałe 11 000zł. Porównując do najtańszej oferty, zarobiłem przez te kilkanaście wieczorów 14 000zł, wiele się nauczyłem i poznałem wiele osób. Myślę, że był to czas dobrze wykorzystany.

Inny przykład:

Kowalski pracuje na budowach. Dostaje na rękę 1 600zł, co kosztuje jego pracodawcę 3 000zł. Pracodawca musi jeszcze na nim zarobić i pokryć inne koszty. Załóżmy, że cena sprzedaży pracy Kowalskiego przez firmę wynosi tylko 4 000zł.

Wiśniewski pracuje jako nauczyciel. Zarabia tak samo jak Kowalski.
Każdy z nich może w najlepszym przypadku kupić tylko 40 % pracy drugiego, chociaż tak samo zarabiają.

Mogą się zatrudnić wzajemnie na czarno, ale to jest już nielegalne. Nawet wzajemna, bezpłatna pomoc sąsiedzka jest definiowana jako szara strefa. Fiskus chce w takim przypadku podatku od darowizny, jaką jest przysługa, lub podatku od działalności gospodarczej od każdego z nich. W zasadzie wzajemna pomoc jest barterem wewnętrznym. Można to również nazwać bankiem czasu, bankiem usług, czy porównać do działalności typu LETS.

Ale jeśli zna się dobrze przepisy i różne formy działalności, można to zrobić legalnie.

W zeszłym roku w ramach nauki i praktyk, uczestniczyłem w kilku małych prywatnych budowach. Koszt wybudowania w zależności od zastosowanej technologii wyniósł od 870zł/m2 do 1 120zł/m2, bez ceny ziemi, przyłączy i białego montażu.

Od przyszłego roku, indywidualnym inwestorom nie będzie przysługiwał zwrot różnicy VAT, jako że należy się tylko bogatym inwestorom. Działając wspólnie można będzie rozwiązać ten problem.

Dużo łatwiej również, można rozwiązać problem kredytu, jeśli buduje dobrze i bardzo tanio, dzięki czemu wartość hipoteki znacznie przewyższa zapotrzebowanie na finanse.

Przedstawiłem powyżej tylko drobną cząstkę informacji i możliwości. Takie możliwości kryją się nie tylko przy budowie domu, ale praktycznie wszędzie.

Artykuł ten ma za zadanie zmusić do zastanowienia się przed podjęciem decyzji, często rzutującej na całe życie. Skierowany jest przede wszystkim do ludzi przedsiębiorczych, wytrwałych i zdecydowanych. Jest to wstęp do próby stworzenia niesformalizowanej, zdecentralizowanej, otwartej struktury sieciowej, opartej na współpracy, zaangażowaniu i myśleniu.
W tym celu powstaje strona internetowa i następne artykuły czekają na publikację.

--
Piotr Waydel
http://www.reescon.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl



Tak sobie myślę, że najbardziej wspomaga oszczędności po prostu MYŚLENIE. Każdy handlowiec stara się sprzedać jak najwięcej, albo przynajmniej jak najwięcej zarobić. To całkiem logiczne, ale zawsze każdemu fachowcowi patrzeć na ręce. Tak czy siak artykuł otworzył mi oczy na kilka spraw, zwłaszcza na hurtowe zamówienia.

środa, 30 stycznia 2008

Projekty tanich domów

Dziś odejdę nieco od opowiadania o moich planach i pomysłach na budowę taniego domu. Dziś będą rozważania nieco ogólniejsze, ale mam nadzieję, że interesujące!

Zastanowimy się bowiem dziś, jaki dom jest tani w budowie. Postaram się też pokazać i omówić kilka takich projektów. Będą to więc projekty tanich domów.

Dom tani w budowie na pewno musi być nieskomplikowany. Jego bryła będzie zbliżona do prostopadłościanu. Nie będzie miał on żadnych udziwnień, na przykład kolumn czy podcieni. Będzie pozbawiony balkonów, z wyjątkiem tego, który znajduje się na poziomie gruntu.

Dom tani w budowie zapewne będzie pozbawiony piwnicy. Nakłady na budowę piwnicy są olbrzymie. Po pierwsze jest to niemały koszt materiału i wykonania. Po drugie, kłopotliwe i drogie jest porządne zabezpieczenie piwnicy przed wilgocią (izolacja pionowa) i przed jej przenikaniem z fundamentów do ścian (izolacja pozioma). Istotne jest też zabezpieczenie piwnicy przed ucieczką ciepła, czyli zaizolowanie ścian styropianem czy wełną mineralną. Z tego samego powodu dom taki najczęściej nie posiada garażu w bryle budynku.

Ze zwartą konstrukcją wiąże się optymalne wykorzystanie wnętrza. Naprawdę tani dom ma obszerne wnętrze przy małej powierzchni ścian. To najczęściej oznacza, że posiada on poddasze użytkowe.

Dom tani to zazwyczaj dom mały. Rezygnuje się więc z pomieszczeń, które mogą się wydawać niepotrzebne. Dobrze dobrany układ pomieszczeń pozwala dobrze wykorzystać miejsce, choć nie jest to aż tak ważne jak np. w przypadku projektu domu pasywnego.



Tania budowa to też prosta w użyciu technologia. Czyli na przykład raczej ściana dwu- niż trzywarstwowa. Bez żadnych udziwnień w stylu centralnego odkurzacza czy systemu zagospodarowania szarej wody. Bez pompy ciepła, za to z kominkiem z dystrybucją gorącego powietrza...

A teraz kilka przykładów. Oto projekty domów, które według katalogu projektów www.twojprojekt.pl należą do kolekcji tanich. :)

Grzybek


Ten dom parterowy ma powierzchnię użytkową 56,8 m2 i pozbawiony jest piwnicy i miejsca garażowego.

Smyk I


Ten dom ma powierzchnię użytkową 70,6 m2. Miejsce garażowe jest niejako dobudowane do niego, zatem oszczędza się na izolowaniu cieplnym ścian między garażem a domem. Piwnicy nie ma, ale poddasze jest użytkowe.

Modrzyk


Ten dom jest zbyt "płaski", by poddasze mogło być użytkowe. Powierzchnia użytkowa wynosi 69,2 m2. Nie ma garażu ani piwnicy.

Azalia


Ten dom mieści 3-6 osób i ma użytkowe poddasze. Jest tu tylko jeden komin, co też znacznie obniża koszty budowy. Miejsce garażowe też niejako w formie dobudówki.

Tyle z mojej strony.

Co według Ciebie jeszcze wpływa na niski koszt budowy domu?

wtorek, 22 stycznia 2008

Ogród warzywny

Zawsze marzył mi się ogród warzywny. To pozostałość z czasów dziecięcej młodości, gdy każde wakacje spędzaliśmy u dziadków "na wsi". Piszę w cudzysłowie, bo dziadkowie nie prowadzili typowego gospodarstwa. Na kawałku ziemi uprawiali jakieś warzywa (ziemniaki, marchewkę, kapustę, sałatę, ogórki, pomidory, fasolę, czasem paprykę), dziadek miał kilka kur i kiedyś przez niezbyt długi okres hodowlę królików.

Strasznie mi się podobała koncepcja chodzenia po własne warzywa do ogrodu, jedzenia na obiad świeżo wykopanych z ziemi ziemniaków. Doskonale mi to współgra z pomysłami stworzenia możliwie autonomicznego domu. I dlatego ostatnio, gdy w supermarkecie trafiłem na stoisko z nasionkami warzyw, wszystko to mi się przypomniało.

W sumie działka na razie nie będzie przeznaczona pod budowę domu. Nie przez kilka najbliższych lat. Nie mamy dość pieniędzy, by postawić dom. Kredytu brać nie chcę, bo nasza sytuacja zawodowa i osobista nie jest wystarczająco stabilna. Dlatego na razie o działce myślę w kategoriach hobby i miejsca wakacyjnych wyjazdów samochodem kempingowym. Mimo to, na działce posadziłem już jabłoń, nakupowałem książek o uprawie sadu i warzyw i pewnie tej wiosny zorganizuję tam sobie ogródek.

Marzy mi się posiadanie w domu wielkiej zamrażarki, w której będę przechowywać zamrożone warzywa. Do wykorzystania zimą i przez resztę roku. W garażu będę miał dziurę do przechowywania kartofli, cebuli, marchewki. Będę też robić przetwory (kiszona kapusta, kiszone ogórki) i suszyć warzywa na słońcu. Może wykopię sobie ziemiankę, w której to wszystko będę sobie spokojnie trzymać? Trudno ocenić...

Na pierwszy rzut pójdą pewnie warzywa, które są najłatwiejsze w uprawie. Jakie to są? Jeszcze nie wiem, ale Google mi wkrótce powie. ;)

sobota, 12 stycznia 2008

Działka w styczniu

Lubię bardzo jeździć na działkę. Doglądać "dobytku". Ania lubi troszkę mniej, ale i tak staram się ją tam wyciągać. Ostatni raz byliśmy tam tydzień temu.

Najpierw zdjęcie tego samego miejsca, które zawsze fotografuję. :)

From Działka i dom

A teraz niespodzianka. Krótki (półtorej minut) filmik ze spacerku po zalesionej części działki. Jak widać, las wyrósł sobie na zapuszczonej plantacji porzeczki. :)

wtorek, 1 stycznia 2008

Wigilia na działce

W wigilię znaleźliśmy chwilę, by odwiedzić działkę. Niby nie jest tam daleko, bo raptem 20 km od naszego mieszkania, ale i tak zazwyczaj nam się nie chce. Dopiero przy okazji, gdy jechaliśmy odwiedzić Ani brata, który mieszka ledwie 5 km od działki, zdecydowaliśmy się tam pojechać.

A cóż mogło być na działce? Trochę śniegu, trochę szronu, nic ciekawego. Poszedłem zrobić zdjęcie jednego charakterystycznego miejsca na działce, które odwiedzam przy każdej okazji. Odwiedzam i fotografuję. Żeby mieć pogląd jak się działka zmienia w ciągu roku.

Oto fotografia wykonana właśnie tego dnia.
From Działka i dom

To samo miejsce 20.10.2007.


13.10.2007.


30.09.2007. Trochę szerszy plan, niestety...