niedziela, 30 stycznia 2011

Podrożał, a potem potaniał

Dwa tygodnie temu pisałem, że jeden z domów, które oglądaliśmy z zamiarem być może kupienia, podrożał z 330 000 do 430 000 PLN.

Kilka dni temu sprzedający zadzwonił do żony z informacją, że jednak będzie kosztować tyle, ile początkowo miał kosztować. Widocznie nikt nie był zainteresowany, poza nami. W sumie już mi przeszła chęć jego kupienia. Jest świetnie położony, na pięknej działce, ale włożyć w jego modernizację trzeba byłoby sporo kasy...

Kontaktu odnośnie kredytu brak. Zacznę odwiedzać inne banki, niech mi policzą zdolność kredytową. Kalkulatory internetowe przetestowałem, ale wolę na nich nie polegać.

Mapki się robią.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Mapki do celów projektowych zamówione

Wreszcie udało mi się umówić z geodetą na wykonanie mapek do celów projektowych. Wreszcie, bo rozmawiam z nim mniej więcej od pierwszej połowy grudnia, czyli dobrze ponad miesiąc. I pewnie mógłbym już dawno zamówić wykonanie tych mapek u kogoś innego, ale jako że ten akurat pan wygrał mój mini-casting na geodetę (czyt. przez telefon wydał się najbardziej kompetentny i udzielił mi odpowiedzi na wszystkie moje pytania plus dołożył od siebie trochę informacji, o które nie zapytałem), to zdecydowałem się na niego poczekać.

Do tabelki na dole bloga dopisałem 300 PLN brutto zaliczki na wykonanie mapek.

środa, 19 stycznia 2011

Zmiany w programie "Rodzina na Swoim"

Trafiłem dziś rano na artykuł o planowanych przez rząd zmianach w programie Rodzina na Swoim (RnS). Pewnie wszyscy w Polsce o tym programie słyszeli, w dużym skrócie więc tylko napiszę, że chodzi o dopłaty do rat kredytu w PLN (w części odsetkowej) przy zakupie mieszkań i domów, limitowane przez wielkość nieruchomości i cenę metra kwadratowego.

I choć ludziom może się wydawać, że RnS jest dla nich korzystna, to tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie. W mojej opinii, RnS jedynie przelewa pieniądze z budżetu państwa do kieszeni deweloperów, budowlańców i banków. No i troszkę na tym zarabiają właściciele mieszkań i domów sprzedawanych na rynku wtórnym. Bo Rodzina na Swoim znacząco zawyża ceny mieszkań i domów, a także koszty kredytów.

piątek, 14 stycznia 2011

mBank nie dzwoni

mBank nie dzwoni. Widocznie nie chcą dać mi kredytu.

Dom, który oglądaliśmy ostatnio, podrożał o 100 000 PLN. Właściciele (gość, z którym rozmawialiśmy, oraz czwórka dzieci jego dwóch nieżyjących braci) stwierdzili, że skoro jest zainteresowanie, to trzeba podnieść cenę.
Na sprzedaż domu sobie poczekają. :D

Ciepło. Jak tak dalej pójdzie to mi pszczoły się obudzą i potem będzie niewesoło...

wtorek, 11 stycznia 2011

Pora rozejrzeć się za kredytem

Najwyższa pora tak na poważnie rozejrzeć się za kredytem. Na razie zacząłem kontakt od mBanku, bo tam mam od wielu lat konto, na które otrzymuję wynagrodzenie. Wczoraj wieczorem wypełniłem formularz kontaktowy na stronie, dziś zadzwoniła do mnie pani z ogólnej infolinii, zapytała na co chcę wziąć kredyt (na zakup nieruchomości) i ile chcę wziąć kredytu. Powiedziała, że przekaże moje dane do osób zajmujących się przygotowywaniem ofert i ktoś się ze mną jeszcze skontaktuje, niewykluczone, że tego samego dnia.

Dzień się kończy, a nikt się nie odezwał. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Pisałem ostatnio, że widzieliśmy trzy domy do kupienia. Ten ostatni, o którym wspominaliśmy, udało nam się obejrzeć w tę niedzielę.

W środku wygląda znośnie. Oczywiście do wymiany dach (eternit) i okna, do ocieplenia, parę rzeczy trzeba też w domu zrobić.

Ale ta działka... Spełnienie moich marzeń. Tylko, że dom kosztuje 330 000 PLN...

W sumie, jeśli byłoby nas na to stać (czytaj: jeśli dostalibyśmy kredyt na dostatecznie duży kredyt), fajnie byłoby go kupić.

czwartek, 6 stycznia 2011

Oglądaliśmy kolejne 3 domy do kupienia

W ubiegłą niedzielę pojechaliśmy z żoną, teściem i moim kolegą z pracy (który zabrał też ze sobą żonę) obejrzeć trzy domy do kupienia. Umówieni byliśmy by obejrzeć ten dom, który znaleźliśmy na Allegro. Dom wraz z działką o powierzchni 6 600 m² i innymi zabudowaniami (stodoła, letni domek, murowany budyneczek z rozpadającym się piecem chlebowym, drewniany garaż, kurnik) za 140 000 PLN wydawał się świetną inwestycją.

Na miejscu okazało się, że dom nie wygląda źle. Zbudowany w latach 1970-tych, co oczywiste wykonany był z takich materiałów, jakie udało się zdobyć. A więc nie można powiedzieć, by cały powstał z tej samej cegły. :) Ale ściany były proste, nie popękane, choć oczywiście wymagałyby porządnego ocieplenia. Okna i dach do wymiany.