środa, 19 stycznia 2011

Zmiany w programie "Rodzina na Swoim"

Trafiłem dziś rano na artykuł o planowanych przez rząd zmianach w programie Rodzina na Swoim (RnS). Pewnie wszyscy w Polsce o tym programie słyszeli, w dużym skrócie więc tylko napiszę, że chodzi o dopłaty do rat kredytu w PLN (w części odsetkowej) przy zakupie mieszkań i domów, limitowane przez wielkość nieruchomości i cenę metra kwadratowego.

I choć ludziom może się wydawać, że RnS jest dla nich korzystna, to tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie. W mojej opinii, RnS jedynie przelewa pieniądze z budżetu państwa do kieszeni deweloperów, budowlańców i banków. No i troszkę na tym zarabiają właściciele mieszkań i domów sprzedawanych na rynku wtórnym. Bo Rodzina na Swoim znacząco zawyża ceny mieszkań i domów, a także koszty kredytów.


I może w perspektywie pojedynczej rodziny, która taki kredyt z dopłatą bierze, jest to korzystne, choć mam co do tego wątpliwości. Bo cóż z tego, że państwo dokłada komuś 400 PLN do raty kredytu przez 8 lat, dając mu tym samym niecałe 40 000 PLN, gdy łączny koszt zakupu mieszkania (na który składa się cena mieszkania i koszt kredytu) jest o tyle (lub więcej) wyższy, niż gdyby RnS nie było?

Jak ktoś nie wierzy, zachęcam do obejrzenia dowodów na to, ze w cenie mieszkania na rynku wtórnym połowa to marża dewelopera, a także przejrzenia całego cyklu doniesień odnośnie różnych dziwnych zdarzeń (chciałoby się powiedzieć "nieprawidłowości") przy ustalaniu limitów cen w ramach programu.

Proponowane zmiany zakładają przede wszystkim obniżenie limitu maksymalnej ceny metra kwadratowego mieszkania. Ustalony też zostanie maksymalny wiek kredytobiorcy, który mógłby skorzystać z tego kredytu.

I znów, dla pojedynczej rodziny te zmiany nie będą korzystne. Ale dla wszystkich pozostałych, którzy nie kwalifikują się teraz na RnS, wręcz przeciwnie. Bo przecież taka zmiana zmniejszy podaż pieniądza na rynku nieruchomości i wymusi spadek cen. Żyć nie umierać. :)

6 komentarzy:

Nauka gry na gitarze pisze...

Gdyby było tak jak piszesz, to spółki deweloperskie na GPW byłyby wyceniane zdecydowanie lepiej niż teraz. Coś zatem w tej kalkulacji zysku dewelopera jest niezgodne z prawdą.

Krzysztof Lis pisze...

Bo to tylko marża jest, a nie zysk dewelopera. Nastawiali tych blogów, mają mnóstwo pustych mieszkań, to ich wysokie marże nie ratują. Ale widocznie taki mają model biznesowy (drogo sprzedać, ale mało), bo jakoś do obniżenia cen nie są chętni...

Sokomaniak pisze...

Jasno widać, że ten "boom" to był po prostu wzrost marży deweloperów sopwodowany łatwo dostępnym kredytem. Owczy pęd: kupuj dziś bo jutro będzie drożej i pazerność banków które dawały rkedyty jak leci myśląc że ceny mogą tylko isć w górę.

RnS to nieporozumienie i głównie wypchała kieszenie banksterów. Kasa od rządu (nas, podatników) płynęła prosto w ich kieszenie.

A ja sobie spokojnie ten cyrk oglądałem z boku.

Nauka gry na gitarze pisze...

Z boomem na mieszkania było dokładnie tak samo jak z każdą bańką. Teraz ceny lekko spadły, ale nie spadną mocniej dopóki deweloperzy nie sprzedadzą wszystkich mieszkań wybudowanych na gruntach kupionych zbyt wysokich, jak na dzisiejszą wartość, cenach.

A dyskusja nad tym, czy i jak Rodzina na Swoim przyczyniła się do wzrostu cen na rynku jest typową dyskusją nad tym, czy jakiekolwiek ingerencje rządu w gospodarkę mają pozytywny wpływ na kupujących/producentów. Uważam, że mimo wszystko dzięki RnS mieszkania są łatwiej dostępne dla osób spełniających wymagania programu, czyli głównie dla kupujących niewielkie, pierwsze mieszkania. I mimo tego, że wymagania RnS są zbyt liberalne na programie nie wzbogacą się bardzo zamożni szukający apartamentu w centrum miasta z widokiem na Pałac Kultury.
W dłuższej perspektywie wzrosnąć powinno jedno - ilość budowanych niewielkich mieszkań, takich które będą spełniały wymagania RnS. To tylko wyjdzie nam na zdrowie, bo z czasem będzie ich na tyle dużo, że kupujący będą mieli w czym wybierać, a za tym przyjdą spadki cen. Oczywiście na taką sytuację przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Piotr Maruszak pisze...

Zawsze z pewną dozą nieufności podchodze do wszelkich programów rządowych. Tak samo jest z państwowymi uczelniami, któe mają być darmowe dla biedniejszych. Jest zupełnie inaczej. Na każdą 1zł którą rząd wyda dobrze 2zł zmarnuje. Biurokracja rządzi.

Anonimowy pisze...

Ja uważam ,że program R.n.S. jet bardzo dobrym programem.Gdy budujemy dom do 70m2 to mamy dopłatę 50% odsetek na 8-lat,więc sporo mniejsza rata do zapłaty.Do tego są banki które chętniej dają kredyty jeśli ktoś spełnia warunki programu R.N.S.
Ten program wspiera budownictwo małych domów i do tego nie będą to domy z byle jakich materiałów,więc można wybudować z powodzeniem w tych limitach cenowych z 1m2 nowoczesny energooszczędny dom.Program kończy się w z końcem 2012r..więc kto chce skorzystać niech już teraz działa.