poniedziałek, 26 maja 2014

Sianokosy

Działka mi miejscami sporo zarosła, do tego stopnia, że trzeba było chwycić za kosiarkę i zrobić trochę porządku.

Wiadomo, że zadbany (przystrzyżony) trawnik rzuca się w oczy każdemu przechodniowi z ulicy. I dlatego jeśli działka ma sprawiać wrażenie regularnie odwiedzanej, trawę trzeba kosić.

Zatankowałem więc kosę spalinową, założyłem sprzęt ochronny (ochronniki słuchu, okulary, odzież roboczą) i zabrałem się do koszenia.


Wykosiłem przejście do drogi, żebym nie musiał brodzić po pas w trawie.


Wykosiłem też dojście do toalety. I znów przemieszałem zawartość beczki, czyli wsad z toalety kompostującej. Śmierdzi coraz mniej. Częste mieszanie i napowietrzanie wsadu powinno przyspieszyć kompostowanie (które przecież jest procesem tlenowym) i pod koniec sezonu powinienem mieć gotowy kompost do rozsypania na działce. I pustą beczkę do użycia w przyszłym sezonie.


Spędziłem też trochę czasu na siedzeniu na fotelu, kontemplowaniu piękna przyrody  i tak dalej. Oto las wchodzący w skład parku krajobrazowego, który widzę zza domku. Z mojego ulubionego miejsca do siedzenia w cieniu, po północnej jego stronie.


Ten sam widok, ale w duuuużo mniejszym przybliżeniu. Las ode mnie jest daleko, ale i tak bardzo ładnie wygląda.

Widać też innowacyjny system zabezpieczający kłódkę zamykającą rozdzielnicę budowlaną przed wilgocią.


Poza tym to umyłem jeszcze lodówkę, żebym mógł wreszcie z niej zacząć korzystać.

2 komentarze:

Marek - Barierki Balkonowe Avis pisze...

No cóż, koszenie trzeba polubić, bo bez tego się nie obędzie - problematycznie się zaczyna robic przy większych działkach pow. 1000 metrów, gdzie cotygodniowe (lub częstsze) koszenie zabiera co najmniej godzinkę

adrida pisze...

Coś za coś, ładny trawnik + sporo koszenia :P