czwartek, 30 września 2010

Lepszy dom niz mieszkanie

Ilekroć czytam o cenach mieszkań w dużych miastach, tyle razy mam wrażenie, że ktoś nas (konsumentów) robi w balona.

Niedawno pozbyłem się wszelkich złudzeń. To, co zobaczyłem, potwierdziło teorię, że owce są po to, aby je strzyc.

Zaczęło się od tego wpisu na blogu Adama Dudy Prologos. Co najbardziej rzuca się w oczy, to duży wykres ukazujący składowe kosztu metra kwadratowego powierzchni mieszkania oddawanego do eksploatacji w Warszawie. Co z niego wynika? Że na koszt rzędu 7 000 PLN tylko niecałe 4 000 PLN stanowi rzeczywisty koszt budowy mieszkania a pozostała część to niemała marża dewelopera.


Druga sprawa to pompowanie tych cen mieszkań przez głupie inicjatywy w rodzaju kredytu Rodzina na Swoim. Dowód? Bardzo proszę, też na blogu, tym razem na blogu Stoję i Patrzę.

Dlaczego o tym piszę? Bo zawsze uważałem, że lepiej jest zbudować sobie własny dom od podstaw, niż kupować gotowe mieszkanie od dewelopera. I za moment to udowodnię...

Budując dom na własny rachunek pozbawiamy pracy dewelopera, który niewiele robi, a zgarnia mnóstwo pieniędzy. Warto oczywiście zatrudnić własnego inspektora nadzoru budowlanego, choćby miał odwiedzać budowę z doskoku i pilnować wykonawców oraz kierownika budowy. Z całą pewnością taki człowiek nie weźmie za opiekę nad budową domu niemal połowy jego wartości, jak zrobi to deweloper w przypadku mieszkania.

Budując dom a nie mieszkanie prawdopodobnie mniej zapłacimy za działkę. Domy buduje się raczej z dala od centrum, inaczej niż bloki, które lokuje się tak blisko centrum, jak tylko jest to możliwe. Nieco więcej zaś za materiały budowlane, bo deweloper może dogadać się bezpośrednio z producentem. Pojedynczy inwestorzy też nie są bez szans, wystarczy że zbiorą się do kupy i zamówią coś razem (pisał o tym Piotr Waydel w świetnym artykule o tym jak tanio wybudować dom).

Budując własny dom od podstaw, tj. począwszy od wybrania projektu i działki, mamy pełny wpływ na to, jak ostatecznie będzie on wyglądał. Możemy dostosować układ pomieszczeń, użyte materiały budowlane i wykończeniowe do własnych upodobań. W przypadku mieszkań, nasze możliwości są znacznie mniejsze. W wielu przypadkach ograniczają się do wyboru take it or leave it, gdy po prostu możemy tylko kupić to, co oferuje deweloper. I ewentualnie później na własny koszt dokonać zmian w rodzaju wyburzenia ścianki działowej...

Budując własny dom możemy na co najmniej kilka sposobów zadbać o to, by był on tani w eksploatacji. Mam tu na myśli:
  • budowę naprawdę ciepłych ścian i zakup naprawdę ciepłych okien, a nie tylko spełniających minimalne wymogi ustawowe, co z pewnością zrobi deweloper by ciąć koszty,
  • ustawienie budynku i okien tak, by ogrzewanie słoneczne mogło obniżać zużycie ciepła w domu,
  • wybór optymalnego źródła ciepła i sposobu jego rozprowadzenia po budynku - deweloper prawie na pewno zainstaluje w mieszkaniach grzejniki a źródłem ciepła będzie ciepłownia, ewentualnie lokalna kotłownia gazowa,
  • wybór innych metod oszczędzania ciepła, np. instalacja wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła, podczas gdy deweloper wybierze nieefektywną energetycznie wentylację grawitacyjną.
I dlatego między innymi nie chcę wpakować się w kredyt na mieszkanie, który będę spłacać przez całe życie... Staram się nie być owcą (baranem?), którą bank i deweloper będą do woli strzyc...

Brak komentarzy: