W życiu bym nie uwierzył, że we w miarę nowoczesnym bloku mogą zamarznąć rurki z wodą.
A jednak. Spotkało mnie to ostatnio.
Jednego dnia nie było zimnej wody. Kolejnej nocy zamarzła druga rurka, z ciepłą.
Okazało się, że między pionem a moim mieszkaniem są dwa spore kawałki plastikowej rury, osłoniętej przed mrozem tylko plastikowym peszlem. Piony i te dwa odcinki znajdują się w ciągnącym się w pionie kanale, zawierającym między innymi przewody wentylacyjne. A wieje tamtędy zimne powietrze w dużych ilościach.
Oczywiście fachowcy od zarządcy budynku od napraw interwencyjnych nic nie wskórali, kazali dzwonić do administracji i zamawiać ekipę do grubszej roboty. Obeszło się bez tego, z pomocą sąsiada, czajnika z wrzątkiem i suszarki do włosów najpierw odmroziliśmy rury, a potem zostały zaizolowane centymetrową otuliną z pianki.
Mimo wszystko na noc i tak pozostawiam lekko odkręconą wodę, aby kapała w łazience. Inaczej zamarznie, nawet metrowa izolacja w takim miejscu tego nie powstrzyma.
Blok jest spartolony i tyle...
1 komentarze:
No to czas się ewakuować:) Kolejny powód do wybudowania własnej chałupy. Czego szczerze życzę. Amen :)
Prześlij komentarz