niedziela, 4 września 2011

Ogrzewanie domu jednak kominkiem

Od dłuższego czasu byłem święcie przekonany, że mój dom (gdy go już wybuduję) będzie ogrzewany wolno stojącym piecem, tzw. kozą. Ostatnio jednak doszedłem do przekonania, że lepszym wyjściem będzie jednak ogrzewanie kominkiem.

Moje dotychczasowe założenie było takie:

  • w domu, na całej powierzchni (parterze i poddaszu, w salonie, kuchni i sypialniach) rozłożę ogrzewanie podłogowe, bo ten sposób dostarczania ciepła jest moim zdaniem najlepszy,
  • źródłem ciepła dla tego ogrzewania będzie wolno stojąca koza z płaszczem wodnym lub koza bez płaszcza, z odpowiednią nasadą kominową, podgrzewającą wodę,
  • jedno z drugim połączę za pośrednictwem dużego bufora (zasobnika) ciepła, ładowanego ciepłem przez kozę i rozładowywanego ogrzewaniem podłogowym,
  • w buforze będzie też elektryczna grzałka, jako awaryjne źródło ciepła,
  • na początku bufor będzie mały (żeby ciąć koszty) a później zastąpi go duży zbiornik o pojemności kilku metrów sześciennych,
  • docelowo bufor będzie ładowany też przez kolektory słoneczne.
I wszystko wydawało się obmyślone, dopracowane w szczegółach, ale miało jeden słaby punkt. Tym słabym punktem było źródło ciepła w tym układzie -- piec wolno stojący. Dlaczego?

Zależy mi, by mój dom możliwie zbliżony był do standardu domu pasywnego. Będzie to bardzo trudne, albo nawet niemożliwe, ze względu na obecność np. pieca na paliwo stałe właśnie. Będę mieć wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła, szczelne okna (część w ogóle nie będzie otwieralnych). Z tego względu piec musiałby mieć możliwość korzystania z doprowadzenia powietrza z zewnątrz.

I tu jest clue programu. Bardzo trudno jest znaleźć piec wolno stojący z płaszczem wodnym oraz doprowadzeniem powietrza z zewnątrz... Jeszcze istotne jest, by piec miał małą moc grzewczą do pomieszczenia, w którym stoi, a dużą do wody w obiegu ogrzewczym... Inaczej będzie szybko przegrzewał salon, co skończy się niepotrzebnymi stratami ciepła, otwieraniem okien, itd.

Z kominkiem pod tym względem jest znacznie lepiej. Przede wszystkim, wybór wkładów kominkowych jest znacznie większy, niż pieców wolno stojących. Można je w dowolny sposób zabudować, dekorując je tak, jak tylko dusza (i budżet) zapragnie. Wreszcie nie sposób zapomnieć o tym, że w kominkach doprowadzenie powietrza z zewnątrz jest znacznie bardziej popularne.

Koszty pewnie byłyby mniejsze, gdyby udało mi się kupić tani wolno stojący piecyk, ale nie jest to łatwe. Dobre piece tego rodzaju kosztują co najmniej 5 000 PLN, więc do wykonania kominka (wkład + obudowa) nie będę musiał zbyt dużo dopłacić.

Nie sposób też nie wspomnieć o kwestii estetycznej, związanej z ukryciem wszystkich rurek i przewodów w obudowie. Zwłaszcza w przypadku zamontowania na kominie przystawki do podgrzewania wody... Wprawdzie mnie poprowadzone po wierzchu rurki centralnego ogrzewania zupełnie nie przeszkadzają, ale znam ludzi, którzy kręcą na taki widok nosem. ;)

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

u nas ogrzewamy co