niedziela, 15 grudnia 2013

Ksawery nie dał rady

Przyznam szczerze, że z pewnym niepokojem jechałem w piątek na działkę sprawdzić, czy domek nie został zniszczony przez Ksawerego. Na szczęście ma już ściany, bo sama połać dachu ma na tyle dużą powierzchnię, że przy silnym wietrze mogłaby zwyczajnie odlecieć. Ale mimo to obawiałem się, że fragment dachu może zostać zerwany.

Trochę martwiłem się także o toaletę kompostującą. W nocy z czwartku na piątek mi się śniło, że na miejscu znalazłem zniszczony domek i ślady po interwencji straży pożarnej.


Na szczęście nie było się czego obawiać. Domek i toaleta dały sobie radę.


Domek od frontu, przed nim stoi kolektor, osłonięty paletą i folią z wełny mineralnej.


Domek z tyłu. Wiatr urwał rurę spustową z rynny, ale to akurat mnie nie zmartwiło, bo zdarzało się to już wcześniej.


Toaleta kompostująca od zachodu, z widoczną beczką na urobek.


Od wschodu. Zapomniałem zupełnie o pomalowaniu od tej strony, nadrobię to w przyszłym roku... Drzwi zamykane przez zastawienie deską.

Jakby kogoś zastanawiało, po co ten kabel, spieszę wyjaśnić -- on zasilał farelkę, która znacząco poprawia komfort korzystania z toalety. Niestety, deski nie mam ogrzewanej...


Cenny surowiec przywieziony z działki od moich dziadków, czyli liście.


A tu wiaderko z węglem, który zbieram z ogniska. To też cenny surowiec i szkoda go tylko spalać, więc jeśli zostaje, to go zbieram w jedno miejsce.

Na zdjęciu widać też jajko, zniesione chyba przez kurę sąsiada.


Trochę liczyłem, że wiatr zniszczy to drzewo i będę mógł je w spokoju usunąć z miedzy, ale niestety, zawiodłem się.


A to kasztan jadalny, posadzony chyba ze 3 lata temu. Radzi całkiem nieźle... :)

3 komentarze:

Łukasz pisze...

Twój domek zawstydził Ksawerego! I bardzo dobrze. Jaka szkoda byłaby, gdyby coś odfrunęło, a patrząc na straty, które opisywali w mediach, aż człowiekowi zimno się robi...

Asia Nowa pisze...

Czyli jednak całość jest znacznie bardziej stabilna, niż mogłoby się to wydawać. Skoro przetrwał Ksawerego to już chyba wszystko wytrzyma :)

Dominik pisze...

A więc są powody by wciąż tu zaglądać ;) powodzenia!