Na działce zima. Śnieg. Topniejący, lepki, ciężki. Byłem tam wczoraj, około południa. Sporo śladów jakiejś zwierzyny, chyba saren. Ślady kopyt, procesów trawiennych i poszukiwania żarcia pod śniegiem.
Drewna nikt nie ukradł. Słomy też nie. Po raz pierwszy plandeki były tam, gdzie je zostawiłem -- tym razem wreszcie umocowałem je dostatecznie solidnie. Zresztą teraz są mocno obciążone śniegiem.
Słoma moknie. Na wiosnę muszę kupić nową partię na ściany budynku, ta pójdzie na przemiał do ogródka. Na ściółkę, znaczy się...
Znaleźliśmy kolejny fajny dom może do kupienia. Jedziemy obejrzeć w przyszłą niedzielę.
Chcę zbudować dom jednocześnie tani w budowie i tani w utrzymaniu. Jak? Tak, jak opisuję to tu na blogu...
sobota, 25 grudnia 2010
niedziela, 19 grudnia 2010
BIK - Raport Plus kontra Informacja Ustawowa
Kilka dni temu do domu dotarł drugi list z Biura Informacji Kredytowej. Pierwszy zawierał kompletnie niezrozumiały dla mnie Raport Plus z informacją o ocenie punktowej. Drugi, wysłany ponad 10 dni później, zawierał tzw. Informację ustawową, czyli informację, którą BIK jest zmuszony za darmo przekazywać petentom w związku z ustawą o ochronie danych osobowych.
Porównałem sobie te dwa raporty i mogę krótko stwierdzić, że nie warto wydawać pieniędzy na płatny Raport Plus z informacją o ocenie punktowej. Dlaczego? Bo prawie wszystkie informacje, które zawiera Raport Plus, można znaleźć również w bezpłatnej Informacji ustawowej.
Porównałem sobie te dwa raporty i mogę krótko stwierdzić, że nie warto wydawać pieniędzy na płatny Raport Plus z informacją o ocenie punktowej. Dlaczego? Bo prawie wszystkie informacje, które zawiera Raport Plus, można znaleźć również w bezpłatnej Informacji ustawowej.
4
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
kredyt
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
niedziela, 12 grudnia 2010
Zawartość raportu BIK
No więc w tym tygodniu w poniedziałek dotarł do mnie zamówiony raport z BIKu. I w dalszym ciągu nie wiem, czemu mBank miałby nie chcieć dać mi karty kredytowej z limitem 3 000 PLN. :)
Z raportu tak naprawdę nic nie wynika. Jest tam sporo informacji, ale dla mnie całkowicie nieprzydatnych.
Widać tam na przykład, że mam dwa kredyty, podczas gdy mam tylko jeden -- kartę kredytową, którą dostałem przy okazji zakupu na raty. Widać, że nie mam żadnych rachunków z zaległościami przekraczającymi 30 dni. Tak naprawdę nie widać, że nie mam opóźnień, moje rachunki kredytowe mieszczą się w kategorii "Zaległość 0-30 dni" i jest to najniższa kategoria.
Co ciekawe, jako otwarta widnieje karta kredytowa, której od niemal roku nie używam (zrezygnowałem).
Nie ma tam kompletnie nic, co uzasadniałoby odmowę wydania mi nowej karty kredytowej. Dziwne to trochę...
Z raportu tak naprawdę nic nie wynika. Jest tam sporo informacji, ale dla mnie całkowicie nieprzydatnych.
Widać tam na przykład, że mam dwa kredyty, podczas gdy mam tylko jeden -- kartę kredytową, którą dostałem przy okazji zakupu na raty. Widać, że nie mam żadnych rachunków z zaległościami przekraczającymi 30 dni. Tak naprawdę nie widać, że nie mam opóźnień, moje rachunki kredytowe mieszczą się w kategorii "Zaległość 0-30 dni" i jest to najniższa kategoria.
Co ciekawe, jako otwarta widnieje karta kredytowa, której od niemal roku nie używam (zrezygnowałem).
Nie ma tam kompletnie nic, co uzasadniałoby odmowę wydania mi nowej karty kredytowej. Dziwne to trochę...
0
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
kredyt
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
czwartek, 30 września 2010
Lepszy dom niz mieszkanie
Ilekroć czytam o cenach mieszkań w dużych miastach, tyle razy mam wrażenie, że ktoś nas (konsumentów) robi w balona.
Niedawno pozbyłem się wszelkich złudzeń. To, co zobaczyłem, potwierdziło teorię, że owce są po to, aby je strzyc.
Zaczęło się od tego wpisu na blogu Adama Dudy Prologos. Co najbardziej rzuca się w oczy, to duży wykres ukazujący składowe kosztu metra kwadratowego powierzchni mieszkania oddawanego do eksploatacji w Warszawie. Co z niego wynika? Że na koszt rzędu 7 000 PLN tylko niecałe 4 000 PLN stanowi rzeczywisty koszt budowy mieszkania a pozostała część to niemała marża dewelopera.
Niedawno pozbyłem się wszelkich złudzeń. To, co zobaczyłem, potwierdziło teorię, że owce są po to, aby je strzyc.
Zaczęło się od tego wpisu na blogu Adama Dudy Prologos. Co najbardziej rzuca się w oczy, to duży wykres ukazujący składowe kosztu metra kwadratowego powierzchni mieszkania oddawanego do eksploatacji w Warszawie. Co z niego wynika? Że na koszt rzędu 7 000 PLN tylko niecałe 4 000 PLN stanowi rzeczywisty koszt budowy mieszkania a pozostała część to niemała marża dewelopera.
8
komentarze
Autor:
Krzysztof Lis
Etykiety:
budowa,
mieszkanie
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Subskrybuj:
Posty (Atom)