W piątek zabrałem ojca na działkę i pojechaliśmy zrobić parę różnych drobnych prac.
Największą robotą, która wciąż nas czeka, jest dokończenie ocieplania domku, ale zupełnie nie miałem ochoty babrać się z wełną mineralną, więc temat na razie odpuściłem.
Zająłem się za to innymi drobiazgami.
Chcę zbudować dom jednocześnie tani w budowie i tani w utrzymaniu. Jak? Tak, jak opisuję to tu na blogu...
niedziela, 30 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
Marzec
Korzystając z nieco większej ilości wolnego czasu i łatwości dysponowania nim, niż co tydzień, pojechałem wczoraj (w sobotę) na działkę.
W zasadzie trzeba tam spędzić kilka godzin na ścinaniu i przycinaniu drzew (chcę pozbyć się 3 śliw rosnących bezpośrednio przy domku) i przygotowaniu ogródka. Dziś nie miałem aż tak dużo czasu, bo dotarłem tam dopiero wczesnym popołudniem.
W zasadzie trzeba tam spędzić kilka godzin na ścinaniu i przycinaniu drzew (chcę pozbyć się 3 śliw rosnących bezpośrednio przy domku) i przygotowaniu ogródka. Dziś nie miałem aż tak dużo czasu, bo dotarłem tam dopiero wczesnym popołudniem.
niedziela, 9 lutego 2014
Czyżby wiosna?
Pojechałem w piątek na działkę. Zabrałem quadrocopter z zamiarem nagrania jakichś fajnych ujęć krajobrazu pokrytego śniegiem. Gdzieś od czwartku czy środy w tamtej okolicy zaczęły się temperatury powyżej zera i zależało mi na tym, by nagrać ujęcia nim cały śnieg spłynie.
Przed domkiem błoto. Ciemna ściana domku się ładnie nagrzewa i ładnie oddaje ciepło, przez co bezpośrednio przy samej ścianie nie było grama śniegu. Za to za domkiem -- już było go sporo.
Przed domkiem błoto. Ciemna ściana domku się ładnie nagrzewa i ładnie oddaje ciepło, przez co bezpośrednio przy samej ścianie nie było grama śniegu. Za to za domkiem -- już było go sporo.
niedziela, 15 grudnia 2013
Ksawery nie dał rady
Przyznam szczerze, że z pewnym niepokojem jechałem w piątek na działkę sprawdzić, czy domek nie został zniszczony przez Ksawerego. Na szczęście ma już ściany, bo sama połać dachu ma na tyle dużą powierzchnię, że przy silnym wietrze mogłaby zwyczajnie odlecieć. Ale mimo to obawiałem się, że fragment dachu może zostać zerwany.
Trochę martwiłem się także o toaletę kompostującą. W nocy z czwartku na piątek mi się śniło, że na miejscu znalazłem zniszczony domek i ślady po interwencji straży pożarnej.
Trochę martwiłem się także o toaletę kompostującą. W nocy z czwartku na piątek mi się śniło, że na miejscu znalazłem zniszczony domek i ślady po interwencji straży pożarnej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

